Poznań: Akcja przeciw żebractwu

Anna Jarmuż
Żebractwo to plaga we wszystkich większych polskich miastach
Żebractwo to plaga we wszystkich większych polskich miastach Piotr Warczak
Urząd Miasta od początku lipca, wraz z miejskimi służbami, prowadzi program mający przeciwdziałać żebractwu w mieście. Jednak, czy kampania "Nie ma żebrzących, nie będzie biorących", organizowana po raz trzeci, przynosi efekty? Zdania są bardzo podzielone.

- Dzień dobry! Mówię szczerze. Zbieram na Barmańską Cytrynówkę. Brakuje mi jeszcze 23 złote. Czy mogę prosić o pomoc? - zaczepia na Starym rynku Marek, student z Zielonej Góry, który zatrzymał się w Poznaniu, wracając z festiwalu w Jarocinie.

I tak jest w Poznaniu na co dzień.

CZYTAJ TEŻ:
POZNAŃ: START TRZECIEJ EDYCJI KAMPANII SPOŁECZNEJ PRZECIW ŻEBRACTWU

- Z obserwacji realizatorów programu wynika, że osób żebrzących na terenie miasta spotyka się mniej - stwierdza Lidia Płatek, z wydziału zdrowia i spraw społecznych Urzędu Miasta. - Planowane jest jednak przeprowadzenie ponownej diagnozy tego zjawiska. Ostatnie badania w Poznaniu były wykonane w 2007 roku, przed rozpoczęciem akcji - dodaje.

Ze zdaniem tym nie zgadzają się restauratorzy, którzy mają swoje lokale na Starym rynku.

- Mam wrażenie, że problem ten z roku na rok się nasila - mówi Aneta Szymkowiak, z restauracji Ratuszova. - Jednych żebraków ubywa, ale wciąż przybywają nowi - dodaje.

Fala Żebractwa jest najbardziej widoczna latem. Plagą są zwłaszcza uliczni grajkowie, najczęściej narodowości rumuńskiej. Żebrzą, ponieważ zwyczajnie im się to opłaca.

- Zarabiam dziennie około 30 złotych. Gram przy restauracjach każdego dnia- stwierdza Mihai, który wraz ze swoim pięcioletnim bratem zbiera pieniądze na Starym Rynku.

Najwięcej żebraków można spotkać właśnie w okolicy Starego Miasta.

- Najczęściej spotykamy ich w bocznych uliczkach rynku, ale również przy sklepach i kościołach - mówi jeden z policjantów patrolujących tereny wokół Starego Rynku. - To bardzo popularny sposób zarabiania pieniędzy - dodaje.

W ramach akcji są rozdawane materiały edukacyjne. Znajdziemy na nich hasło kampanii i numer telefonu, pod który powinniśmy zadzwonić, gdy spotkamy osobę żebrzącą. W akcję zaangażowana jest również pomoc społeczna, policja i straż miejska.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Paul Donzere
Jest takie miejsce na Starym Rynku: narożnik BWA i Wagi, Ośrodka Kultury WAGA (i w dodatku restauracji WAGA, w której bywają zagraniczni turyśi i goście oficjalni przebywająy w Poznaniu na zaproszenie władz. Stoją tam ławeczki przeznaczone dla spacerowiczów,ale tych tam nie ma. Dlaczego? Bo sa stale zajęte przez pijanych, smierdzących nieludzko, agresywnych i wulgarnych włóczegów obojga płci. Ich stałe zahowania to: oddawanie moczu i kału pośród śmietników na ul, Kurzanoga, pod stylizowanym hydrantem przy Wadze; nierzadko próby kopulacji na tych ławkach; zaczepianie gości restauracji Waga i przechodniów; rzucanie przedmiotami (czasem nawet krzesłami!!!); wyłudzanie pieniędzy i paierosów (w razie odmowy - wyzwiska); smród z tego miejsca dosiera do ogródka Wagi i wprawia gości i gospodarzy w konsternację. Straż Miejska i Policja są bezsilne,ich interwencje pomagają średnio na 20 minut. Za komuny tych pijanych lumpów gliniarze wzięliby do Lasku Marcelińskiego i po spuszczeniu łomotu tam zostawili; teraz, w erze demokracji i humanitaryzmu, może po prostu zlikwidować te (nota bene brzydkie i odrapane) ławeczki, które i tak nie służą tym,którym powinny...?
P
Paul Donzere
Jest takie miejsce na Starym Rynku: narożnik BWA i Wagi, Ośrodka Kultury WAGA (i w dodatku restauracji WAGA, w której bywają zagraniczni turyśi i goście oficjalni przebywająy w Poznaniu na zaproszenie władz. Stoją tam ławeczki przeznaczone dla spacerowiczów,ale tych tam nie ma. Dlaczego? Bo sa stale zajęte przez pijanych, smierdzących nieludzko, agresywnych i wulgarnych włóczegów obojga płci. Ich stałe zahowania to: oddawanie moczu i kału pośród śmietników na ul, Kurzanoga, pod stylizowanym hydrantem przy Wadze; nierzadko próby kopulacji na tych ławkach; zaczepianie gości restauracji Waga i przechodniów; rzucanie przedmiotami (czasem nawet krzesłami!!!); wyłudzanie pieniędzy i paierosów (w razie odmowy - wyzwiska); smród z tego miejsca dosiera do ogródka Wagi i wprawia gości i gospodarzy w konsternację. Straż Miejska i Policja są bezsilne,ich interwencje pomagają średnio na 20 minut. Za komuny tych pijanych lumpów gliniarze wzięliby do Lasku Marcelińskiego i po spuszczeniu łomotu tam zostawili; teraz, w erze demokracji i humanitaryzmu, może po prostu zlikwidować te (nota bene brzydkie i odrapane) ławeczki, które i tak nie służą tym,którym powinny...?
p
poznaniak33
takich to tylko kijem bejsbolowym, pracy im sie neichce szukac ale za darmo to chca sie nastukac.
J
Jerzy
Trzeba ostro gnać to towarzystwo bo siedzi taki paskud i wyciąga brudne łapska do zdrowej części społeczeństwa by mu rzuciła złotówę a kwitnący i rozwijający się gospodarczo Ceglorz potrzebuje każdą ilość pracowników a płaci że można żyć godnie i dostatnio a jak im sie nie podoba pracować w Ceglorzu to ZNTK również poszukuje pracowników.
Dodaj ogłoszenie