Poznań: Anglik zamknął kawiarnię English Johnny. Był nękany przez właścicieli kamienicy? "Mam duże szczęście, że żyję"

Norbert Kowalski
Pani Grażyna i John prowadzili kawiarenkę od maja 2016 roku.Przejdź do kolejnego zdjęcia --->
Pani Grażyna i John prowadzili kawiarenkę od maja 2016 roku.Przejdź do kolejnego zdjęcia --->English Johnny/Facebook
Od soboty zamknięta jest kawiarnia English Johnny, którą przy ul. Kościuszki w Poznaniu prowadził John ze swoją żoną Grażyną. Okazuje się, że prawdziwą przyczyną zamknięcia miały być nękania, których mieli doświadczać John i pani Grażyna od właścicieli kamienicy, gdzie wynajmowali lokal. W pożegnalnym filmie John wspomina m.in. o nachodzeniu ze strony właścicieli kamienicy, w której znajdowała się kawiarenka.

- Gospodarze wielokrotnie nielegalnie wtargnęli do naszej kawiarni, nękali naszych pracowników, zaatakowali moją żonę, zaatakowali mnie, zostałem uderzony w twarz, prawie zabity. Splunięto mi w twarz. Mam duże szczęście, że żyję. Teraz jestem częściowo niepełnosprawny, wszystko przez kontakty z tymi właścicielami. Czuję, że nie jestem już w stanie dłużej zagwarantować bezpieczeństwa mojej żonie, pracownikom, sobie samemu czy klientom - mówi John, który razem ze swoją żoną prowadził kawiarnię English Johnny przy ul. Kościuszki w Poznaniu. Film z jego wspomnieniami został opublikowany na portalu youtube.

- Chciałbym zaznaczyć, że zawsze płaciliśmy opłaty w terminie, nigdy nie spóźnialiśmy się z zapłatą i nigdy nie byliśmy dłużni właścicielom nawet złamanego grosza. Mimo tego zawsze byliśmy i nadal jesteśmy traktowani w oburzający sposób - wspomina John.

źródło: Montownia Studio

Kawiarnia English Johnny została otwarta w maju 2016 roku. - Razem z żoną podążaliśmy za marzeniami i otworzyliśmy kawiarnię w Poznaniu w bardzo unikatowym stylu z wykorzystaniem motywu angielskiej gościnności. Bardzo możliwe, że jest to jedyne takie miejsce w Polsce - mówi na filmie John.

I dodaje: - Podczas pracy poznaliśmy wielu fantastycznych ludzi, którzy pozostaną naszymi przyjaciółmi do końca życia. Po tych fantastycznych chwilach decyzja o zamknięciu English Johnny była dla nas bardzo trudna.

Czytaj też: Koniec zmiany czasu! Kiedy ostatni raz przestawimy zegarki?

Pierwsze problemy miały się pojawić niedługo po otwarciu kawiarenki. - Pewnego dnia przyszła właścicielka i zaczęła krzyczeć, że w środku jest za głośno. Zaproponowałam, żebyśmy porozmawiały na zapleczu. Tam mnie zaczęła szarpać - wspomina pani Grażyna. Wtedy jeszcze sprawy nie zgłaszała policji.

Zupełnie inaczej było po wydarzeniach z października 2017 roku. Wtedy to John miał wypadek. Na jego rękę spadła dachówka mocno go raniąc. Mężczyzna musiał przejść operację wstawienia śrub i do dziś nie odzyskał pełnej sprawności.

- Kiedy John otworzył drzwi na zapleczu, właścicielka kamienicy przyszła i kazała je zamknąć. John jeszcze nie rozumiał, co ona mówiła, więc zaczęła nagle kopać w drzwi. Kiedy jedna z kelnerek próbowała to nagrać, to zaczęła ją szarpać. Uderzyła też Johna w operowaną rękę - wspomina pani Grażyna.

Właściciele kawiarenki złożyli zawiadomienie na policji. Początkowo śledczy umorzyli postępowanie wobec właścicieli kamienicy. Od tej decyzji odwołał się jednak John.

Przypomnijmy, że już na początku marca właściciele English Johnny ogłosili zamknięcie kawiarni. Tej decyzji towarzyszył szok i niedowierzanie ze strony wielu osób, które regularnie odwiedzały to miejsce. Jak tłumaczyli wtedy na Facebooku John i pani Grażyna, decyzja wynikała m.in. z powodu kończącej się umowy wynajmu lokalu. Dopiero na nagraniu, które opublikowano we wtorek, John wyjawił prawdziwe powody zamknięcia lokalu.

Kawiarnia po raz ostatni była otwarta w sobotę. Tego dnia odwiedziły ją tłumy bywalców, którzy chcieli pożegnać się z Johnem i panią Grażyną.

O całej sprawie chcieliśmy porozmawiać także z właścicielką kamienicy. Kiedy do niej zadzwoniliśmy i przedstawiliśmy się, usłyszeliśmy jedynie, że nie będzie z nami rozmawiała. Po chwili się rozłączyła.

POLECAMY:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 14

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Wlasciciele nie bez powodu przychodzili upominać Johnego, udręką było mieszkać nad tym pubem, do poznej nocy ludzie bardzo głośno się zachowywali. Ciągłe głośne pijackie rozmowy, palenie papierosów centralnie pod oknami mieszkańców kamienicy. Na zamknieciu odpalono race i wrzeszczano jak na najgorszym meczu. Atmosfera byla taka ze ja bałam się wychodzić z domu często obok tłumu pijanych ludzi bo zastawiali wejscie do klatki.
P
POZNAŃSKI SIR
Nie zgadzamy się aby Ten wspaniały Johnny był tak potraktowany przez zdziczałe zachowanie jakiejś osoby. Tam zawsze była wspaniała atmosfera , piwko , i sport na dużym ekranie dla wszystkich, gdy komercyjne telewizje blokowały oglądanie meczów. MAMY NADZIEJE ,ZE WŁADZE POZNANIA SZYBKO ZNAJDĄ LOKAL DLA TEGO WSPANIAŁEGO ANGLIKA, A PROKURATURA ZAJMIE SIĘ PRZESTĘPCAMI DUŻO ZDROWIA SIR JOHNNY
G
Gość
A co na to policja? "Ściganie Naskrętów nie leży w interesie publicznym"?
G
Gość
You'll find that he did not just drop a tile. It fell from the roof of the building, because it was such disrepair! The problem is the building was not taken care of. Not maintained. This man nearly died. Regardless of English, Polish, Brazilian, or whatever nationality, he nearly died!

If this had happened in another country then there would have been a formal investigation of the roof, the building, and the person(s) responsible for the building would have been held accountable.
G
Gość
You'll find that John didn't just drop a tile on his hand, the tile fell from the roof of the building because it was it such disrepair! The problem is that the building was not maintained and the roof tile nearly killed this man.
G
Gość
Dzieki PISS mamy w Polsce takie zdziczenie !!!!!!!!
P
Poznaniak
To co spotkalo tych ludzi...,to jest wielki skandal... Swiadczy to o zdziczeniu wlascicielki kamienicy...,a co o tym sadzi policja,prokurator????? Moze oni by wyjasnili dlaczego ta osoba moze bezkarnie przesladowac uczciwych ludzi!!!!! Pytam: czy takze wladzom Poznania nie jest wstyd,ze dochodzi do tak drastycznych zdarzen,ze uczciwi ludzie musza rezygnowac z dzialalnosci gastronomicznej w naszym miescie!!!!!
C
Czarek
Nie lubimy ludzi pracowitych, pomyslowych I z inicjatywa. Najlepiej obalac browar w krzakach.
s
szypa
A może ... strach przed konsekwencjami decyzji swoich rodaków o Brexicie tak zdeterminowały najemcę lokalu do decyzji opuszczenia Poznania ? Głos już wielokrotnie kreował rzeczywistość, która okazywała się później fake-newsem, a prawda była zupełnie inna.
m
mazur
Poznań to jeden syf, niestety....
v
vv
W angli tez nękają Polaków.
G
Gość
Trzeba popytać u poprzednich najemców, wiele by opowiedzieli o działalności właścicieli. Nic się nie zmieniły!!! Wytrwałości życzę w walce z właścicielkami.
k
klient
Zniszczyłą ich typowa poznańska "gościnność".Sorry ale to miasto nie przyciąga a odpycha ludzi,wszystkim wszystko przeszkadza.
G
Gość
szkoda, lubiłem tam się umawiać po pracy :(
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie