Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Poznań czeka na rodziny z Mariupola

Agnieszka Świderska
Radosław Konczynski
Poznań już w październiku zadeklarował, że przyjmie do siebie 10 rodzin z Mariupola. I zamierza dotrzymać słowa. Polskie rodziny sprowadzone w tym tygodniu z Donbasu przebywają teraz w ośrodku w Rybakach. I dopiero stamtąd trafią do Poznania.

Transportowiec Hercules C-130 z 33. Bazy w Powidzu był jednym z pięciu samolotów, na pokładzie których ewakuowano w poniedziałek 149 Polaków z Donbasu na Ukrainie, głównie mieszkańców Mariupola. Na ten dzień czekali kilkanaście miesięcy, żyjąc pod ostrzałem separatystów z jednej strony a ukraińskich wojsk z drugiej.

Dopiero w październiku rząd podjął decyzję o ich ewakuacji. Teraz są już w Polsce. Są wśród nich rodziny polskie i mieszane, w których przynajmniej jedna osoba ma polskie korzenie. Jest około 50 dzieci.

Poznań już w październiku deklarował, że przyjmie 10 rodzin z z Mariupola. Z pomysłem wyszedł szef klubu PO w Radzie Miasta Marek Sternalski, a poparło go całe miasto.

Staramy się o przyjęcie 10 rodzin z Mariupola do Bożego Narodzenia

- Staramy się o przyjęcie 10 rodzin z Mariupola do Bożego Narodzenia - zapewniał jeszcze tydzień temu Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania.

Jedyne, co może się zmienić w tej deklaracji, to termin.

- Jesteśmy gotowi przyjąć te rodziny już na święta, ale termin ich przybycia do Poznania jest uzależniony od procedury legalizacji pobytu - mówi Hanna Surma, rzecznik prezydenta. - Teraz przez dwa, trzy miesiące będzie zajmować się nimi strona rządowa.
Co dostaną od rządu? Przede wszystkim pozwolenie na pobyt stały, które zrównuje ich w niemal wszystkich prawach z polskimi obywatelami za wyjątkiem praw wyborczych. Mogą legalnie mieszkać i pracować w Polsce. Na razie mieszkają w ośrodku Caritasu w Rybakach, gdzie oprócz zakwaterowania i wyżywienia mają także zapewnione kursy adaptacyjne, językowe i zawodowe.

Przez ten sam ośrodek i ten sam rządowy program przeszło 76 rodzin, które jako pierwsze ewakuowano w styczniu z Donbasu. Wszystkie otrzymały propozycje pracy i mieszkania od przedsiębiorców i gmin z całej Polski. Jedynie trzy rodziny zdecydowały się wrócić na Ukrainę.

W znacznie gorszej sytuacji znalazło się około 70 rodzin, które dotarły z Donbasu do Polski na własną rękę. Większość z nich musiała samodzielnie pokryć koszty legalizacji pobytu, wynajmu mieszkania czy kupna szkolnej wyprawki.

Mogą tylko pomarzyć o indywidualnych programach wsparcia, które będą czekać w Poznaniu na rodziny z Mariupola. A te nie powstaną tylko w głowach urzędników z pominięciem najbardziej zainteresowanych.

- Urzędnicy wydziału zdrowia wspólnie z pracownikami MOPR spotkają się z tymi rodzinami, aby uzyskać informacje o ich indywidualnych potrzebach - mówi Hanna Surma.

To zupełnie inna jakość niż dotychczasowe programy rządowe adresowane do repatriantów ze Wschodu. Jeszcze w listopadzie 2013 roku powrotem do Polski było zainteresowanych 2600 osób polskiego pochodzenia.

- Przy dotychczasowym tempie sprowadzenie ich do kraju zajmie ponad 16 lat - alarmował NIK w ubiegłorocznym raporcie.
Nie tylko trudno dostać im się do Polski, ale także w niej żyć. NIK bezlitośnie wypunktował odpowiedzialne za to ministerstwa.

MSW? Nie doprowadziło do zwiększenia akcji repatriacyjnej do przewidzianego w rządowym programie tysiąca osób rocznie.

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej? Nie wdrożyło nawet kompleksowego systemu opieki nad repatriantami w kraju, w tym dla tych, którzy chcieliby samodzielnie znaleźć zatrudnienie.

Z kolei gminy, które chcą przyjąć repatriantów, nie mogą liczyć na wystarczające wsparcia od rządu. Nie liczą. Przyjmują repatriantów na własny koszt, zapewniając im mieszkanie, pomoc w zaaklimatyzowaniu się i w znalezieniu pracy.

To właśnie zrobiła Piła, która w tym roku przyjęła rodzinę z Kazachstanu i przygotowuje się do przyjęcia kolejnych polskich rodzin ze Wschodu. Jest także gotowa przyjąć rodzinę uchodźców z Syrii czy Erytrei.

- Priorytetem jest pomoc Polakom na uchodźstwie. W przypadku uzasadnionej potrzeby nie odmówimy pomocy także imigrantom innych narodowości - mówi Piotr Głowski, prezydent Piły. - Nie na zasadzie przymusu, ale normalnego ludzkiego odruchu.

Priorytetem jest pomoc Polakom na uchodźstwie

Tymczasem liczba gmin z Wielkopolski, które zadeklarowały chęć przyjęcia uchodźców z Syrii i Erytrei, spadła już z ośmiu do sześciu. Konin, jak się okazało, w ogóle nie składał takiej deklaracji, a Szamocin wycofał się z niej po zamachach w Paryżu. Pod znakiem zapytania stoi deklaracja Jutrosina.
- Czekam na powrót z zagranicy właściciela firmy, który zadeklarował, że zapewni uchodźcom pracę - mówi Zbigniew Koszarek, burmistrz Jutrosina. - Jeżeli po tym, co stało się w Paryżu, wycofa ją, będziemy zmuszeni zrobić to samo. My możemy zapewnić im tylko mieszkanie, ale bez pracy nasza oferta nie będzie miała sensu.

Z kolei Krotoszyn, który zadeklarował chęć przyjęcia uchodźców, postawił teraz warunek: jedna czteroosobowa rodzina, preferowana lekarska.

- W Polsce mamy dwanaście rządowych ośrodków dla imigrantów. Nie widzę więc większego sensu, by nasza gmina miała przyjmować większą liczbę osób - mówi wiceburmistrz Krotoszyna Ryszard Czuszke.

Ostateczna decyzja zapadnie na sesji 30 listopada.

Nie chcą uchodźców
Tylko 66 z 2479 gmin w całej Polsce zadeklarowało chęć przyjęcia uchodźców z Syrii i Erytrei.
Deklaracje do końca października zbierało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Dopiero w piątek przedstawiło oficjalne dane. Nie są zbyt optymistyczne. 66 gmin, które zadeklarowały chęć przyjęcia uchodźców, to zaledwie 2,6 procent wszystkich gmin w kraju. Deklaracje rzadko kiedy wykraczały poza chęć przyjęcia choć jednej rodziny: łącznie są gotowe przyjąć 435, w tym 113 rodzin, 212 dzieci i 27 osób samotnych. Tymczasem do Polski w 2016 i 2017 roku ma trafić prawie 7 tysięcy uchodźców.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski