Poznań: Fałszywy profesor UAM przed sądem. Zgwałcił i molestował studentki

Joanna Labuda
Mężczyznę zatrzymano w 2015 roku
Mężczyznę zatrzymano w 2015 roku archiwum PPG
Janusz K. z Poznania usłyszał 14 zarzutów. Najpoważniejszy dotyczy gwałtu studentki. Mężczyzna podczas śledztwa nie przyznał się do winy. Teraz grozi mu 12 lat więzienia

Przez lata wykorzystywał, molestował, a nawet gwałcił studentki poznańskich uczelni i szkół wyższych. 70-letni Janusz K. z Poznania znany jako „fałszywy profesor UAM” stanie we wtorek przed sądem. Czy jego proces będzie toczyć się za zamkniętymi drzwiami? Na razie nie wpłynęły żadne wnioski o wyłączenie jawności sprawy, jednak wszystko rozstrzygnie się na sali sądowej. Zeznania złoży pięciu świadków.

Śledztwo w sprawie molestowania poznańskich studentek trwało półtora roku. Na początku policja podejrzewała że mężczyzna mógł wykorzystać nawet 300 kobiet. Po nagłośnieniu sprawy m.in. przez Głos Wielkopolski rozdzwoniły się telefony, a na komisariaty w całej Polsce zgłaszały się kobiety, których danych nie było w ankietach. Według ustaleń śledczych ofiar, które miały do czynienia z Januszem K. jest około 420. Wszystkie przesłuchane kobiety wskazały oskarżonego jako sprawcę przestępstwa.

Przypomnijmy, że choć molestowanie studentek wyszło na jaw dopiero w 2015 roku, to mężczyzna grasował od kilkudziesięciu lat. W trakcie postępowania przygotowawczego na policję zgłosiła się kobieta, która padła jego ofiarą w 1977 roku. Przez wszystkie te lata pokrzywdzone milczały.

**To nie jest cały tekst. Więcej w Serwisie Plus:

Zgwałcił i molestował studentki. Fałszywy profesor przed sądem

**

Paweł Moczydłowski o fałszywym profesorze: Osobowość wyczuwająca, że zbiorowość ludzi poruszająca się po korytarzach uczelni daje poczucie anonimowości

Źródło: Dzień Dobry TVN

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Przez kilkadziesiąt lat było ich 420, bez kozery 1000, a może i więcej.
Wszystkie przez lata zgodnie milczały.
Dlaczego?
Wstydziły się własnej seksualności, czy bezgranicznie naiwnej głupoty?
"Cwaniary" z lubieżnikiem wchodziły w relację biznesową "coś za coś"
w pełni świadome, że wchodzą w relację przestępczą
- "płatnej ciałem" protekcji?
A "chcącemu nie dzieje się krzywda".
Z dużym prawdopodobieństwem dla wielu z nich
był to pierwszy i ostatni kontakt seksualny z mężczyzną.
Nic dziwnego, że po latach miło jest publicznie powspominać.
Wiele razy, a nawet do protokółu.
"Gwałt" ujawniony po wielu latach wydaje się bardzo wątpliwy
i zupełnie nie pasuje do profilu lubieżnika.
Wydaje się być oczywiste, że lubieżnikowi kara należy się z paragrafu:
"za doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia własnym ciałem".
O i ile takowy istnieje.