18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Poznań: Jak wyglądał Kaziuk w przedwojennym Wilnie [ROZMOWA]

Elżbieta Podolska
Halina Chmielewska
Halina Chmielewska Elżbieta Podolska
W niedzielę na Starym Rynku w Poznaniu odbędzie się już po raz 20. Kaziuk Wileński. Rozmowa z Haliną Chmielewską, rodowitą wilnianką, która pamięta przedwojennego Kaziuka w Wilnie.

ZOBACZ: KAZIUK WILEŃSKI - PROGRAM

Czy pamięta Pani prawdziwe, przedwojenne Kaziuki?
Halina Chmielewska: Jestem najstarsza w gronie organizatorów poznańskiego Kaziuka i jedyna, która pamięta przedwojenne uroczystości związane z świętem św. Kazimierza. Jako dziecko interesowały mnie przede wszystkim drewniane wyroby i zabawki. Przepiękne było np. wyposażenie drewniane do domku dla lalek: mebelki, miniaturowe sprzęty gospodarstwa domowego. To były prawdziwe arcydzieła. Szkoda, że tego teraz nie da się już powtórzyć.

To była jedyna okazja dla ludności z Wilna i dalszych okolic, żeby przywieźć swoje wyroby i coś sprzedać. Kresy nie były zbyt bogate.

Czym handlowano wówczas na Kaziuku, produkty miały jakiś określony charakter?
Halina Chmielewska: Na kiermaszu handlowano najrozmaitszymi wyrobami zarówno rękodzieła, ale i zwierzętami, a także ptactwem ozdobnym. Było tam po prostu wszystko - mydło i powidło. To była jedyna okazja dla ludności z Wilna i dalszych okolic, żeby przywieźć swoje wyroby i coś sprzedać. Kresy nie były zbyt bogate. Przyjeżdżali także artyści, którzy przywozili mnóstwo różnych wyrobów, by je sprzedać.

A pamiętam Pani, jakąś rzecz, która zapadła Pani głęboko w pamięć?
Halina Chmielewska: Jedną z rzeczy, które najbardziej pamiętam to serca piernikowe. Były w polewie cukrowej. Na niej znajdowały się różne napisy także miłosne. Każdy szanujący się chłopak musiał swojej dziewczynie kupić takie serce. To były kresowe walentynki.

Poznań: Tłumy na Kaziuku na Starym Rynku [ZDJĘCIA]

Charakterystyczne dla Kiermaszu były także plamy wielkanocne. Czy te, które kupujemy na Poznańskim Kaziuku są takie jak te w Wilnie?
Halina Chmielewska: Tak palmy wielkanocne były bardzo popularne. Charakterystyczne dla Wileńszczyzny wite były w drobniutkich kwiatów nieśmiertelnika. Teraz to, co sprzedaje się na Kiermaszu Kaziukowym w Poznaniu to już zupełnie inne palmy. Fama poszła po całej Polsce, że w Poznaniu jest taka impreza i takie możliwości, no to cała Polska teraz wije palmy i każdy robi to po swojemu, ale kresowiacy cenią przede wszystkim te wileńskie, które są bardzo pracochłonne. Trzeba wcześniej zebrać drobne kwiatki nieśmiertelnika, farbować, a potem wić. Tradycyjna wileńska palma to długa laska owinięta tymi drobniutkimi kwiatkami, bez żadnych specjalnych ozdób. Teraz na kiermaszu prawie cały rynek zapełniony jest różnorakimi palmami.
Ale Kaziuk, miał też charakter bardzo uroczysty?
Halina Chmielewska: Oprócz kiermaszu i imprez kulturalnych odbywały się uroczystości religijne m.in. msza święta związana z odpustem Był także przemarsz przez miasto, w którym szła młodzież szkolna. Miasto świętowało, a ludzie byli szczęśliwi i radośni.

Smakosze wileńskiej i kresowej kuchni też chyba nie narzekali na brak atrakcji?
Halina Chmielewska: O, nie! Jedzenia zawsze było sporo np. kołduny na gorąco, cepeliny, bliny kartoflane, babka ziemniaczana, pierogi ruskie. I było także to, czego dotychczas nigdzie nie udało mi się znaleźć: żydowskie obwarzanki. Były robione z ciasta, które się najpierw gotowało, a następnie piekło. Nigdzie takich już teraz nie można dostać. Najlepsze były z miasta Smorgonie.

A jaka byłą kaziukowa atmosfera?
Halina Chmielewska: Kaziuki to początek marca, więc na Kresach, to było już przedwiośnie. Cały kiermasz taplał się w błocie, w takiej mazi pośniegowej. To nie przeszkadzało nikomu zupełnie. Można było całymi godzinami chodzić między straganami, oglądać i kupować, jeśli ktoś miał jakieś grosiki.

Czy obecne poznański Kaziuk oddaje ducha tamtego wileńskiego przedwojennego?
Halina Chmielewska: Oddaje ducha. Natomiast na straganach poza palmami i sercami kaziukowymi nie ma tego towaru, jaki bywał przed laty na tych wileńskich imprezach. Natomiast poznański jest znacznie bogatszy jeżeli chodzi o wydarzenia artystyczne i historyczne. To dzięki Towarzystwu i jego członkom udało się "odgrzebać" historię dynastii Jagiellonów, która jak się okazało jest tak bardzo związana z Poznaniem.

NAJNOWSZE INFORMACJE Z POZNANIA I WIELKOPOLSKI: GLOSWIELKOPOLSKI.PL

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski