Poznań: Mieszkańcy nie chcą bloków na Cytadeli!

Tomasz Nyczka
Hubert Kużdowicz walczy w sądzie o to, by w sąsiedztwie jego domu nie powstał blok.
Hubert Kużdowicz walczy w sądzie o to, by w sąsiedztwie jego domu nie powstał blok.
Teren między ulicami Na Stoku i Szelągowską na poznańskiej Cytadeli to spokojny, pełen zieleni zakątek. 15 minut pieszo do Starego Rynku, ale jednocześnie daleko od miejskiego zgiełku. Zainteresowali się nim deweloperzy. Mieszkańcy domków jednorodzinnych od miesięcy walczą o to, by nie powstawały tam bloki. Póki co - na próżno. Bo urzędnicy za każdym razem wydają warunki zabudowy dla inwestorów.

Problem w tym, że nie ma w tej chwili obowiązującego dla tego terenu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Mieszkańcy czekają na to już trzy lata. I nic nie wskazuje na to, by plan został szybko uchwalony. Nawet jeśli powstanie - nie ma też pewności, że uchroni mieszkańców przed zalewem deweloperskich bloków.

Mieszkańcy powołują się jednak na zasady dobrego sąsiedztwa. Zgodnie z nimi w tym miejscu powinna być kontynuowana linia zabudowy. Co to oznacza? Przy Szelągowskiej - domki jednorodzinne lub bliźniacze. Przy Na Stoku - najwyżej szeregowe.

Poznań: Chcą inwestować na Cytadeli, ale... nie spłacili jeszcze długów

W międzyczasie jednak na Cytadeli pojawili się deweloperzy. Jedną ze spraw mieszkańcy już przegrali. Batalię z inwestorem toczyła Zofia Charłampowicz- Jabłońska, mieszkanka ul. Szelągowskiej 17. Przy Szelągowskiej 18 - na działce obok domu panii Zofii - powstać ma blok o kubaturze ponad 5 tys. m sześciennych. A właściwie już powstaje.

- Gdy miasto wydało inwestorowi warunki zabudowy, odwołałam się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. A to uchyliło mój wniosek, stwierdzając, że nie dotrzymałam terminu złożenia skargi - mówi Zofia Charłampowicz- Jabłońska. - Tymczasem Wojewódzki Sąd Administracyjny przyznał mi rację i stwierdził, że nie zostałam we właściwy sposób o sprawie powiadomiona. Nakazał też ponowne rozpatrzenie skargi przez SKO. Mimo to, w międzyczasie, na działce obok rozpoczęła się już budowa bloku.

Inny z mieszkańców - Hubert Kużdowicz z Szelągowskiej 19 - też walczy z deweloperem, który chce budować blok przy ul. Na Stoku 41, 43 i 45. W zeszłym roku wydział urbanistyki i architektury urzędu miasta wydał inwestorowi - poznańskiej firmie Chang - warunki zabudowy.

Kużdowicz również odwołał się od tego do SKO. To, po rozpatrzeniu sprawy, odrzuciło odwołanie. Sprawa toczy się obecnie w
Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym.
- Planowany w moim sąsiedztwie budynek to w żadnym wypadku nie jest dom jednorodzinny, tylko zwykły blok, apartamentowiec z sześcioma mieszkaniami. Tymczasem inwestor nazywa go w dokumentacji zabudową jednorodzinną - argumentuje Hubert Kużdowicz.

Mieszkańcy mówią, że działka w sąsiedztwie pana Huberta, którą zainteresował się deweloper, nie ma dostępu do drogi publicznej. A przy wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy nie uwzględniono racji wszystkich mieszkańców Cytadeli.

Arkadiusz Śmiechowski, prezes zarządu firmy Chang: - Mieszkańcy argumentują, że do naszego terenu nie ma dojazdu. Tymczasem od lipca tego roku posiadamy już akt notarialny potwierdzający służebność dojazdu do terenu naszej inwestycji. Wszystkie działki na tym terenie są już własnością inwestora.

Mieszkańcy: - I co z tego? Służebność dla drogi powstała rok po wydaniu decyzji o warunkach zabudowy dla tego terenu.

Poznaniacy z Cytadeli nie zamierzają się poddać. Wyrok w sprawie Huberta Kużdowicza zapadnie pod koniec października. Co jeśli będzie niekorzystny? Wtedy chcą walczyć z inwestorem w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.

- Ja wiem, że każdy chciałby mieszkać w parku. Proszę bardzo! Niech inwestorzy budują tu domy jednorodzinne. Nic nie stoi na przeszkodzie. Ale domy, a nie bloki, które są dziesięć razy od nich większe! - podsumowuje Zofia Charłampowicz- Jabłońska.

Wideo

Komentarze 23

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Y
York
Minął rok i powstał budynek na Szelągowskiej 18- miał mieć podobno gigantyczną kubaturę 5000m3.
Jakoś tego nie widzę . I po co było tyle szumu.??????
W
Wywłaszczona
Nie wiem w którym miejscu mieszkasz może na terenie moje byłej działki gdzie kiedyś mieszkałam.
Był to teren Parku Narodowego który został bezpowrotnie zniszczony . Tak,tak -mieszkasz na terenie Parku Narodowego i nie ma znaczenia czy jesteś obdarowanym czy kupiłeś na wolnym rynku. Nie mam do Ciebie pretensji bo niby skąd miałeś wiedzieć co kupujesz(chyba że wiedziałeś) ale dla starych w większości już nieżyjących właścicieli przepięknych niegdyś skarpowych działek jesteś i będziesz takim samym intruzem jak ci obdarowani .
Piszesz też o aferze Wechty i wybudowanym niezgodnie z prawem apartamentowcu po hotelu Trawiński. Czy jak kupisz tam apartament to będziesz miał czyste sumienie. Czy jak ktoś będzie chciał budować wieżowiec na terenie Rosarium to będziesz protestował!! A niby dlaczego skoro sam będziesz mieszkał w bezprawnie postawionym budynku. Także pisząc o skandalu i nazwiskach urzędników trzeba by było sięgnąć w przeszłość i podać nazwiska tych od których się to zaczęło.
Y
York
Dzisiaj przejeżdżałem Szelągowską i pod numerem 19 stoi ohydny ,zaniedbany budynek ze skośnymi dachami który nadaje się tylko do rozbiórki. Codziennie przejeżdżam Szelągowską i nie chciałbym żeby budynki na Szelągu wyglądały tak jak ten w którym Pan mieszka. Więc lepiej zamiast walczyć w sądach niech Pan go zburzy i wybuduje coś ładnego albo sprzeda deweloperowi.
a
ana
Referendum to jest pomysł! Gdyby tylko ktoś miał w tym mieście jaja, by je przeprowadzić.
Y
York
Co do Allianza to masz rację ,tylko tak jak piszesz o sobie to i tu nie można wszystkiego wrzucać do jednego worka.Allianz i wspomniany apartamentowiec mają zabudowę działki na poziomie ~70% przy dozwolonej 30%. Do tego brak miejsc parkingowych i położenie na wyjeździe z osiedla . Natomiast na Szelągowskiej chyba 3-4 lata temu obok Allianza niski budynek po wulkanizatorze został rozbudowany (+dwa piętra) i wynajęty na biura a miejsca parkingowe na terenie działki są nie do końca zapełnione. Nowe budynki które teraz powstają mają garaże podziemne i jak porównuje je do starych przedwojennych stojących pozostałych budynków (obok Allianza) to nie wiem dlaczego "walczący"nazywają je blokami. A jak nazwać powstałe w okresie komuny szeregowce na Szelagowskiej chyba od numeru 12? Szczytem architektury nie można również nazwać szeregowców Na Stoku gdzie mieszkasz.Także wydział architektury nie panuje nad tym terenem od co najmniej 50lat. Ale teren jest na tyle atrakcyjny ,że za 20 czy 30 lat jak wszystko znormalnieje będzie się opłacało wszystko rozburzyć i zrobić jak trzeba. W najbliższym czasie nie ma na to szans.
p
poznańczyk
Tak się zastanawiam, jak długo to miasto jeszcze będzie na pasku deweloperów...
P
POZNANIAK
Parę lat temu jakiś właściciel domu zapisał ją w spadku siostrom zakonnym, które miały prowadzić tam jakąś jadłodajnię dla biednych. Po paru latach okazało się , że siostry chatę sprzedały, pieniądze skasowały i biedni znowu zostali na lodzie.
N
Na Stoku
Sorka - napisałem nieściśle, powinno być: który nie ma wystarczającej ilości miejsc postojowych (bo jakieś tam miejsca ma, tylko oczywiście za malo, szczególnie jeśli chodzi o miejsca dla klientów). Chodziło mi o biurowiec Allianza na rogu Winograd, Na Stoku i Szelągowskiej. Najgorzej było jak była tam Intermedica, wszystkie uliczki wokół zastawione.
Y
York
Z tym nowym apartamentowcem na 6 mieszkań to faktycznie totalne przegięcie. Natomiast który budynek masz na myśli pisząc "Najpierw biurowiec na rogu, który nie miał miejsc postojowych"
Y
York
Z tym nowym apartamentowcem na 6 mieszkań to faktycznie totalne przegięcie. Natomiast który budynek masz na myśli pisząc "Najpierw biurowiec na rogu, który nie miał miejsc postojowych"
N
Na Stoku
Mieszkam na Stoku, i wcale nie zostałem obdarowany przez poprzednie władze, jak również nikt z mojej rodziny nie był obdarowany. W PRL część ziemi została rozdana, a następnie sprzedana już na wolnym rynku, więc nie należy wszystkich wrzucać do jednego worka. "Działaczy" została już mniejszość, a na Szelągowksiej takich darowizn nie było (co już ktoś poniżej pisał). Natomiast to co wyprawia wydział architektury, to jest skandal. Najpierw biurowiec na rogu, który nie miał miejsc postojowych, więc cała ulica była zastawiona, do tego teren sprzedany wraz z drogą.
Pragnę również zwrócić uwagę na nowy apartamentowiec 3 kondygnacyjny (a nawet cztery od tyłu) z 6 mieszkaniami i taką samą ilością miejsc postojowych, tylko... te miejsca postojowe nie spełniają wymogów odległości od granicy działki, jak również jest tak mało miejsca, że brama nie otwiera się do środka, tylko na zewnątrz, wchodząc częściowo na ulicę (co jest niezgodne z prawem, jak również stwarza zagrożenie). Ale jakoś to przeszło w UM.
W tym mieście pewnym można więcej, czy to kwestia haków. Apeluję do dziennikarzy, aby przy następnych artykułach pojawiały się nazwiska konkretnych urzędników podejmujących decyzję (żeby nie napisać "na usługach") i żeby za decyzję odpowiadali. Do teraz nie wiemy, dzięki komu straciliśmy, a Wechta zyskał 30 mln.
f
faflun
tak sobie myślę, że koło sprawiedliwości dziejowej zatoczyło okrąg, starsi poznaniacy zapewne pamiętają w jakich okolicznościach we wczesnych latach 70-tych przymusowo dzielono działki na starych Winogradach, nie tylko bezpośrednio wokół cytadeli i odbierano je prawowitym właścicielom płacąc im śmiesznie niskie pieniądze. A kto je potem "dostawał"? - byli to między innymi działacze i ludzie powiązani z KW w Poznaniu (u zbiegu Kosciuszki i Armii Czerwonej). Zresztą na zbudowę powstałą na tych przymusowo dzielonych działkach do dziś mówi się w Poznaniu "Wzgórza Golan" (W tych samych latach Żydzi zajęli z pogwałceniem prawa międzynarodowego Wzgórza Golan)
Y
York
Właścicielom z Szelągowskiej w czasach PRL-u odebrano ok.60% terenu ,zapłacono symboliczną złotówkę za metr i rozdano działaczom . Część z nich sprzedała podarowane domy lub działki z obawy przed odebraniem po 1989r. ,a część mieszka do dzisiaj i tak jak piszesz "walczy" . Co do budynków na Szelągowskiej to chyba ze względu na hałas i znakomitą lokalizację stanowią łakomy kąsek dla deweloperów chcących budować biurowce a nie wille w których nikt nie chciałby mieszkać.
k
kis
Kto w tym mieście rządzi? Prezydent czy grupa trzymająca władzę (czytaj developerzy)?
Gdyby tylko mogli, postawiliby bloki na pl.Wolności, pl. Wielkopolskim, obok ratusza itp.
I za 5 lat, miasto znowu będzie płaciło odszkodowanie budowniczemu, bo urzędnicy czegoś nie dopatrzyli.
Zbyt wielu chciwców i wyłudzaczy pojawiło sie w naszym mieście. Niewolą człowieka jest to, że musi mieć więcej niż mu potrzeba.
D
Do Hau -Hau
Zgadzam się na Szelągowskiej to pewnie nie , ale już Na Stoku to chyba tak !! - chodzi mi tylko o pewną zasadę która jest taką cechą charakteru naszego, jak ja dostałem, zbudowałem ITP. i już tu jestem, to jest OK !! ale innym wara stąd,
co oczywiście nie usprawiedliwia poczynań urzędników w tego typu nieprawidłowościach, ale to już odrębny i szeroki temat.
Dodaj ogłoszenie