Poznań: Pielęgniarki z CM HCP wycofały wypowiedzenia i zostają w pracy

Marta Żbikowska
Pielęgniarki, które w lipcu złożyły wypowiedzenia, tłumaczyły wtedy, że warunki pracy na oddziale są nie do zaakceptowania
Pielęgniarki, które w lipcu złożyły wypowiedzenia, tłumaczyły wtedy, że warunki pracy na oddziale są nie do zaakceptowania archiwum/Andrzej Szozda
W lipcu większość pielęgniarek z oddziału internistycznego szpitala HCP złożyła wypowiedzenia z pracy. Do zwolnień jednak nie doszło.

Pielęgniarki z oddziału chorób wewnętrznych w Centrum Medycznym HCP zostają w pracy. Wszystkie złożone w lipcu wypowiedzenia zostały wycofane. Stało się tak po negocjacjach z zarządem szpitala.

- Podwyżki, które otrzymały pielęgniarki, były planowane od dawna, to nie był efekt ostatnich rozmów - tłumaczy Lesław Lenartowicz, prezes Centrum Medycznego HCP. - Byłem zdziwiony takim obrotem sprawy, bo nie uważam, żeby sytuacja w naszym szpitalu była nadzwyczajna. Wszędzie są rotacje, pracownicy odchodzą i na ich miejsce przychodzą nowi. To normalne.

Pielęgniarki, które w lipcu złożyły wypowiedzenia, tłumaczyły wtedy, że warunki pracy na oddziale są nie do zaakceptowania. W okresie urlopowym brakowało ludzi do pracy do tego stopnia, że wypełnianie obowiązków stawało się wysiłkiem ponad siły.

- Sytuacja jest opanowana - zapewnia prezes Lenartowicz. - Jeszcze w lipcu do naszego szpitala przyszły nowe pielęgniarki. Chciałbym podkreślić, że przez cały okres prowadzenia rozmów z pielęgniarkami nasi pacjenci byli bezpieczni i nie doszło do sytuacji, w której nie mieliby zagwarantowanej opieki pielęgniarskiej.

Same zainteresowane o sytuacji z lipca mówić nie chcą. Nieoficjalnie przyznają, że prezes spełnił ich oczekiwania.
Zażegnanie konfliktu w CM HCP nie rozwiązuje problemu, jakim jest brak pielęgniarek w szpitalach. Młode osoby nie chcą pracować w tym zawodzie. Te, które zdecydowały się na studia pielęgniarskie, nie podejmują pracy w wyuczonym zawodzie lub wyjeżdżają za granicę. Same pielęgniarki twierdzą, że powodem są zarobki nieadekwatne do wysiłku i odpowiedzialności, jaka na nich spoczywa.

Sprzeciwiają się zmianom w systemie kształcenia, które w ostatnich tygodniach rozważa Ministerstwo Zdrowia. Proponowane zmiany miałyby polegać na przywróceniu pięcioletnich liceów pielęgniarskich zlikwidowanych pod koniec lat 90. To miałoby być lekiem na deficyt przedstawicieli tego zawodu. Obecnie, żeby zostać pielęgniarką, należy ukończyć co najmniej trzyletnie studia licencjackie.

- Środowisko uważa, że nie ma powrotu do kształcenia sprzed kilkudziesięciu lat - tłumaczy Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. - Jest unijna dyrektywa, która mówi, jak to kształcenie ma wyglądać, są obowiązujące europejskie akty prawne, które Polska ratyfikowała i których musimy przestrzegać.

- Zamiast przywracać szkoły zawodowe, resort powinien zwiększyć limity miejsc na studiach pielęgniarskich - uważa Sebastian Irzykowski, wiceprezes NRPiP.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie