Poznań: Pracownik prokuratury kradł samochody spod szpitali?

Łukasz Cieśla
Poznań: Kradli samochody pod szpitalami
Poznań: Kradli samochody pod szpitalami Archiwum
Dwadzieścia kradzieży w ciągu czterech miesięcy - takie zarzuty postawiono Arturowi K. i Michałowi K. Ten drugi, w momencie zatrzymania, był pracownikiem poznańskiej prokuratury. Od co najmniej kilku lat był tam zatrudniony jako kierowca. Wraz z kolegą miał kraść auta głównie z parkingów pod poznańskimi szpitalami.

Zatrzymani mieli specjalizować się w kradzieżach volkswagenów i seatów. Bardzo często zabierali je z parkingów pod poznańskimi szpitalami. Wpadli tuż po kolejnej kradzieży, w marcu 2013 r. Trafili do aresztu, Michał K. został dyscyplinarnie zwolniony z prokuratury. Jak to się stało, że w ogóle został tam zatrudniony?

- Na stanowisko kierowcy nie ma organizowanego konkursu. Jeśli kogoś takiego potrzebujemy, zatrudnia się taką osobę, która spełnia określone wymogi. Najwidoczniej on je spełniał - mówi Magdalena Mazur-Prus, rzecznik prokuratury.

Zatrzymanie Michała K. nie dla wszystkich było zaskoczeniem. Wyróżniał się spośród kierowców pracujących w prokuraturze: młodym wiekiem, posturą, ale nie tylko tym. Pracownik poznańskiego wymiaru sprawiedliwości: - Jego zachowanie wskazywało, że najpewniej ma jeszcze inne źródła dochodu. Chwalił się wyjazdami na zagraniczne wakacje, "rozbijał" drogimi autami, np. bmw. A przecież kierowcy pracujący w prokuraturze zarabiają poniżej średniej krajowej. On wiódł życie znacznie ponad ten standard.

Z kolei jeden z poznańskich policjantów powiedział nam, że już kilka lat temu Michał K. zaczął przewijać się w materiałach operacyjnych. Z nieoficjalnych informacji wynikało, że może "wynosić" informacje z prokuratury. Ale w akcie oskarżenia przeciwko niemu nie ma takiego zarzutu. Zarzucono mu "jedynie" 20 kradzieży w ciągu czterech miesięcy oraz posiadanie protokołu zatrzymania pewnego mężczyzny. Michał K. przyznał się tylko do niektórych zarzutów.

- I on, i Artur K. przyznali się tylko do tych czynów, w przypadku których uznali, że dowody są niezbite. Wstępnie przypisywaliśmy im około 40 kradzieży. Ale udało się zdobyć dowody tylko na 20. Jesteśmy pewni, że ich dokonali, bo zabezpieczyliśmy różne części samochodowe, które pochodziły z kradzionych pojazdów. Michał K. swoje złodziejstwo uprawiał w godzinach pracy w prokuraturze. Poruszał się po mieście służbowym renault thalia - opowiada jeden z policjantów.

Michał K. wpadł 26 marca 2013 r. Najpierw wspólnie ze swoim znajomym miał ukraść samochód spod szpitala przy ul. Szwajcarskiej. Potem pojechali na poznańskie Smochowice.

Na Smochowicach znajdował się ich "punkt przerzutowy". Zdaniem śledczych, działali tak, że skradzione samochody zostawiali w umówionym miejscu. Stamtąd odbierali je fachowcy od rozbiórki na części. Smochowice były kolejnym "punktem przerzutowym". Wcześniej było to Lusowo oraz Tarnowo Podgórne. Miejsca zmieniano, gdy zaczęła się nimi interesować policja.

Gdy w marcu zatrzymano obu mężczyzn, przy Arturze K. znaleziono narzędzia używane przez złodziei samochodów. Jak podaje prokuratura, miał np. urządzenie do dezaktywacji fabrycznych zabezpieczeń elektronicznych w samochodach. Tego dnia policja dłużej obserwowała plac na poznańskich Smochowicach. I wiedziała, co robi. Po dwóch godzinach po skradzione auto przyjechali Łukasz S. i Dominik O.

Kim oni są? Łukasz S. handlował częściami różnych marek w podpoznańskim Zakrzewie. Miał też stoisko na giełdzie w Przeźmierowie. Śledczym opowiedział później, że interes z legalnymi częściami nie szedł najlepiej. Dlatego postanowił skorzystać z propozycji, że będzie żył z kradzionych pojazdów. Ponoć propozycję dostarczania "lewych" aut złożył mu Michał K., kierowca z prokuratury.

Śledczy z dystansem podeszli do niektórych wyjaśnień Łukasza S. Uznali, że pogrąża jednego z oskarżonych o kradzieże, a drugiego, czyli Artura K., celowo stawia w lepszym świetle.

Łukasz S. za jeden skradziony samochód miał płacić złodziejom od 5 tys. zł do 5,8 tys. zł. Z kolei znajomym, którzy auta rozkładali na części, zazwyczaj płacił po kilkaset złotych. Dominik O. oraz Łukasz K., który także demontował pojazdy, po zatrzymaniu przyznali się do winy. O. dobrowolnie poddał się karze. Szóstą oskarżoną jest obywatelka Armenii. Mieszka w Poznaniu, miała pomoc złodziejom w ukryciu jednego samochodu.

Proces w tej sprawie miał się rozpocząć we wtorek w poznańskim sądzie. Ale tak się nie stało. Bo nie pojawił się Artur K. i nie można było odczytać aktu oskarżenia. Jego obrońca, adwokat Karolina Borowiecka, powiedziała, że jej klient w dniach poprzedzających rozprawę trafił do szpitala. Tego samego, spod którego w marcu 2013 roku ukradł samochód i po chwili został zatrzymany.

Artur K. jest dobrze znany poznańskiej policji. W sprawie kradzieży aut spod szpitali został aresztowany. Wyszedł na wolność jesienią 2013 r. Po kilku miesiącach, wraz z bratem Konradem, został zatrzymany przez policję na próbie kradzieży bmw. Jego brat miał potem grozić jednemu z policjantów spaleniem domu. Został już o to oskarżony przez prokuraturę.

- Mój klient nie ma zarzutów o groźby karalne. O tym czy ma inne sprawy oraz o jego bracie nie będę rozmawiać - ucięła nasze pytania adw. Karolina Borowiecka, z którą chcieliśmy porozmawiać w przerwie wtorkowej rozprawy. Sąd w tym czasie sprawdzał stan zdrowia jej klienta.

Artur K. był już karany. Z materiałów, do których dotarliśmy, wynika, że były to różne przestępstwa. W tym roku, ws. dotyczącej innej kradzieży, sąd skazał go i zarządził... dozór elektroniczny. Jak ustaliliśmy w sądzie, może jednak w dni powszednie przebywać poza domem w godzinach od 6 do 16, by w tym czasie pracować. W niedziele i święta ma także 2 godziny czasu wolnego na praktyki religijne. Jeden z poznańskich policjantów ironizuje, że może wyjść z domu i nie martwić się dozorem właśnie w tych godzinach, w których kradł auta.

Kolejną rozprawę zaplanowano na 16 grudnia. Sąd po raz drugi spróbuje wówczas rozpocząć proces. Zrobi to, jeśli wszyscy oskarżeni stawią się na rozprawę.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

o
okradzeni

tylko ten co nie powinien kraść to kradnie najwięcej bo myśli ,że go nikt nie posądzi.

g
gość
Zapamiętajcie drogie dzieci
żeby dostać robotę w prokuraturze trza być złodziejem, sabotażystą i szpiclem.
Z odpowiednim stażem i doświadczeniem, innych nie biorą.
i
ig

przeciez kataniarze wszelkiej masci to najwieksze mendy.po prostu z kim przystajesz,takim sie stajesz.PS-no i te zarobki,personel ponizej sredniej krajowej.Cimoszewicz jest tworca tego chorego Bizancjum.

w
www

to przecież zwykły pener był. w każdej instytucji znajdzie się czarna owca. grunt to szybko ją ujawnić.

C
Chory.

Wyjątkowe "skurwisyństwo " ! Nie chodzi mi tylko o samą kradzież aut ale o "dobicie" i tak już zmartwionych ludzi odwiedzających swoich chorych. Pracownicy prokuratury powinni otrzymać karę potrójną. Raz za kradzież, drugi raz za zmartwienie odwiedzających, a trzeci raz za to że , pracowali w prokuraturze i brali wypłaty z naszej kieszeni. Kanalie !

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3