Poznań: Sąsiedzi się skarżą, że Post Dali hałasuje. PINB przeprowadził kontrolę.

Beata Marcińczyk
Na inspektorów PINB przed Alfą czekali mieszkańcy i dziennikarze.
Na inspektorów PINB przed Alfą czekali mieszkańcy i dziennikarze. Beata Marcińczyk
W Post Dali, klubie, który mieści się na 11. piętrze budynku Alfy, hałasy podobno są takie, że mieszkańcy sąsiednich kamienic nie mogą spać. W środę kontrolę w klubie przeprowadzali inspektorzy PINB - czy wszystko działa zgodnie z prawem. Wyniki będą w czwartek.

Wniosek do PINB złożyła Rada Osiedla Stare Miasto. To do niej zgłosiła się mieszkanka domu przy Św. Marcinie, która nie może spać, gdy w Post Dali są imprezy. Sprawdził to, i zarzuty mieszkanki potwierdził Jan Zujewicz, radny osiedla, który sprawę pilotuje.

- Byłem w mieszkaniu pani Izy i słyszałem dochodzącą z klubu muzykę - mówił dziennikarzom, których zaprosił na spotkanie w Alfie.

- Jednej nocy próbowałam skontaktować się z klubem, który funkcjonuje na dole Alfy. Nie wiedziałam wówczas, że jego właściciel jest także właścicielem klubu Post Dali. Muzyki nie ściszono. Właściciel, gdy dzwoniłam ponownie nie chciał ze mną rozmawiać. Po 10 minutach było jednak ciszej - opowiadała pani Iza. Twierdzi, że do klubu dzwoniła kilka razy.

Właścicielka Post Dali i menedżer Klubu mówią, że telefonowała z numeru domowego, który się nie wyświetlał, nie mieli więc możliwości oddzwonić.

- Myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zrobienie pomiarów hałasu - stwierdziła właścicielka Klubu, która podkreślała, że nikt u niej nie był, nie interweniował.

- Było kilka interwencji. Sam prowadziłem dwie sprawy - wyjaśniał dziennikarzom st. sierż. Karol Warykasz, policjant ze Starego Miasta.

- Jedna z kilku interwencji była zasadna. Goście klubu, który organizuje imprezy tylko dla swoich członków, otworzyli okno. Obsługa nie zauważyła tego. Pozostałe interwencje były bezzasadne, co stwierdzili policjanci wychodząc na zewnątrz budynku i nasłuchując - tłumaczyła właścicielka.

Czy komuś jeszcze, oprócz pani Izy, hałas przeszkadza?

- Latem faktycznie bombią - mówi Filip z kamienicy przy ul. Ratajczaka i Św. Marcin, który mieszka na IV piętrze. - Teraz raczej słychać basy.

- Latem było słychać. Teraz okna mamy pozamykane to raczej nie - dodają mieszkańcy niższych pięter budynku. Bardziej od głośnej muzyki wkurza ich bałagan, jaki imprezowicze robią na ulicy, krzyki, nawoływania i kolejka taksówek nad ranem.

Tego jednak do Rady Osiedla nie zgłosili.

- My nie chcemy doprowadzić do likwidacji klubu. Cieszy to, że poznaniacy chodzą do lokali w centrum. Chcemy jednak, by były one nieuciążliwe dla ludzi, którzy tu mieszkają - zastrzegał Jan Zujewicz. Przypomniał, że sprawa Post Dali już raz była w sądzie. Teraz prawdopodobnie też tam trafi.

- Prawda jest taka, że od maja są hałasy - mówi pani Wanda, kolejna mieszkanka sąsiedniej kamienicy. - Młodzież tez musi się gdzieś bawić. Dlatego ważne jest, by sprawę załatwić tak, by był wilk syty i owca cała.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
abc
Kara jednej sobotniej nocy bez imprezy sir florek.
Dodaj ogłoszenie