Poznań: Stadion twierdzą UEFA. Wstęp pod ścisłym nadzorem! [FILM]

Maciej Roik
Stadion Miejski w Poznaniu w piątek oficjalnie stał się terenem, na którym wszechwładnym gospodarzem przez ponad miesiąc będzie UEFA. To jedno z czterech miejsc w Polsce, na którym podczas Euro 2012 skupione będą oczy setek milionów kibiców na całym świecie.

Ochroniarze przy bramach, pusty parking przed czwartą trybuną (zwykle parkują tam piłkarze Kolejorza) i powtarzające się zdanie: wejście bez pozwolenia jest niemożliwe.

PRZECZYTAJ TAKŻE:
Poznań: UEFA przejęła władzę na Stadionie Miejskim
Michał Prymas: Stadion jest gotowy i sprawdzony

Przejęcie nastąpiło o godz. 7. Od tego momentu to działacze UEFA decydują, kto może wejść na teren obiektu. Ze stadionu w dużym stopniu musiała się wyprowadzić m.in. spółka Euro Poznań 2012 oraz Lech i Warta Poznań.

- UEFA przejęła około 75 procent naszych pomieszczeń - mówi Arkadiusz Kasprzak, wiceprezes Lecha Poznań. I dodaje: biura zarządu zostały. UEFA dała nam akredytację, więc normalnie możemy wchodzić na stadion.

Bo bez akredytacji nie wejdzie nikt. To było widać już od rana. Od ulicy Ptasiej ustawiła się kolejka ludzi w odblaskowych kamizelkach. Kim byli? To pracownicy firmy, która ma dokładnie wysprzątać obiekt przed mistrzostwami.
- Czekamy, aż o 9 otworzą punkt z wejściówkami - zaznaczał na miejscu jeden z pracowników. - Rano okazało się, że inaczej na stadion nie wejdziemy.

W podobnej sytuacji były inne osoby, które czekały, aby dostać się do środka. Wśród nich nie zabrakło budowlańców oraz pracowników firmy Greenboss, którzy zajmują się ostatnią przed Euro wymianą murawy.
- Pan na pierwszą zmianę? - pyta mnie młoda dziewczyna, przy bramie wejściowej.
Okazuje się, że jest wolontariuszką, która będzie wspierać kibiców na stadionie. Zapytana o swoje zadania ucina krótko: nic nie mogę mówić.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:
UEFA wycięła ze spotu na Euro poznańską rodzinę
Poznań: Delegat UEFA obejrzał strefy kibica

Takie podejście dominuje wśród osób zaangażowanych w ostatni etap organizacji mistrzostw. UEFA nie chce, by jakiekolwiek informacje wypływały poza oficjalnymi kanałami. "Konspiracja" jest tak wielka, że wolontariusze pracujący w Centrum Akredytacji nie chcą nawet zdradzić, z jakiego miasta przyjechali. I powtarzają jak mantrę: wszelkich informacji udziela centrum medialne.

Odcięcie stadionu od świata ma pomóc w spokojnych przygotowaniach. Bo w najbliższym czasie firmy wynajęte przez piłkarskie federacje zajmą się wprowadzaniem ostatnich zmian przed mistrzostwami Europy.

Jak poinformowali nas przedstawiciele UEFA, główne zadanie to teraz adaptacja wnętrza. To znaczy, że m.in. zostaną powieszone reklamy sponsorów, a dookoła obiektu pojawią się namioty, w których będzie się znajdować centrum medialne czy miejsca dla gości.

Oprócz tego zostaną wyznaczone parkingi, a stadion zapełni się kilometrami kabli, które pozwolą na transmisję meczów do dziesiątek krajów na całym świecie. Poza względami praktycznymi, obostrzenia są również związane z zachowaniem odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa.

W porównaniu z ogromem pracy, jaki do tej pory kosztowało miasto spełnienie wszystkich wytycznych UEFA, to tylko "kosmetyka". Bo poza kosztującą około 750 mln złotych modernizacją Poznańskie Ośrodki Sportu i Rekreacji wraz ze spółką Euro Poznań 2012 od wielu miesięcy krok po kroku przygotowywały stadion pod dyktando UEFA.

Wśród najważniejszych prac było zgodne z wytycznymi zbudowanie kiosków cateringowych (określono m.in. standardy wyposażenia), postawienie dwóch hal (jedna dla dziennikarzy, druga dla wolontariuszy) czy zlikwidowanie wygrodzeń, które są niezbędne podczas spotkań w ramach ekstraklasy, a nie mogą pojawić się podczas mistrzostw (po Euro zdemontowane elementy zostaną założone z powrotem).

- Musieliśmy zdemontować trybunę medialną, w to miejsce swoje stoliki wstawi UEFA - mówi Damian Gędziorowski, szef miejskiego zespołu ds. stadionu. I zaznacza: po Euro całość trzeba będzie przywrócić do pierwotnego stanu.

Operacja ustawienia ogrodzenia, która kosztowała około miliona złotych, była jednym z głównych wymogów działaczy UEFA. Ostatnie prace, jakie wciąż trwają na stadionie, a za które płaci miasto, to kosztująca 450 tysięcy złotych wymiana murawy.
Na całość prac miasto musiało przeznaczyć ok. 33 mln złotych.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
spokojny
Owszem, Euro2012 się w Polsce odbędzie. W końcu to nie problem znaleźć kilka miejsc 90x120 metrów, naokoło poustawiać krzesełeczka, wpuścić tam 22 facetów w kolorowych gatkach i 3 czarnych żeby pobiegali sobie po trawie za piłeczką. Pokażą to telewizje, wyniki pójdą w świat. Nie w takich miejscach były już nie takie mistrzostwa proszę koleżeństwa. Jak były np. w Meksyku w 1970 albo Argentynie 1978 to zapewne też transmisje nie pokazywały bałaganu na bocznych ulicach tylko te boiska nie? No więc i w Polsce też nie problem. Odbędą się.

Ale to jest program minimum i znowu nie wykorzystamy szansy żeby zaprezentować się gościom, światu, jako nowoczesny kraj tylko utwierdzimy przekonanie o naszej bylejakości, drugorzędności. Przecież my nawet nie mamy jednego szybkiego połączenia kolejowego. Mają Francuzi swoje TGV, Niemcy ICE walące nawet ponad 300 km/h, Włosi Pendolino a my co? Prędkość podróżną 50 km/h. Zresztą podobną do średniej na naszych drogach. A jak ten kibic z zachodu przez Szczecin np. ma dojechać do Gdańska jakąś porządną drogą kiedy też nawet w planach do 2020 roku nie ma tam żadnej szybkiej drogi? A co z hotelami? Bo u nas to tylko ceny zachodnie a standard jeszcze często socjalistyczny. A dworce kolejowe? Jak wyglądają nasze „czołowe” dworce? No coment. My zawsze silni, zwarci i gotowi w gębie ale konkretnej, pozytywistycznej roboty to dopiero inni muszą nas uczyć. Nam romantyczne sny o potędze i Kmicice bliżsi.

Z ułańską fantazją i szabelką na czołg to się potrafimy wyrywać gdy inni spokojnie odchodzą do swoich dziejów, mocni systematyczną i profesjonalną pracą. A jak komuś się taka Polska nie podoba to się mu grzecznie mówi „spie...aj dziadu”, bo u nas historia i histeria najważniejsza a zamiast autostrad wolimy budować kolejne pomniki, pokazujące jakimi to ofiarami zawsze byliśmy.
Dodaj ogłoszenie