Poznań: Straż pożarna dostaje kasę i nie potrafi jej wydać

Tomasz Nyczka
Straż pożarna dostaje kasę i nie potrafi jej wydać
Straż pożarna dostaje kasę i nie potrafi jej wydać archiwum
Dlaczego od roku poznańscy strażacy nie mogą kupić specjalnych detektorów prądu, skoro pieniądze przeznaczone na nie są zabezpieczone w budżecie miasta? I dlaczego zwrócili do miejskiej kasy 2 mln zł na przebudowę jednostki przy Grunwaldzkiej? - Procedury - tłumaczą się.

Jednostka miała być centrum ratownictwa na Euro - nie będzie. Czy uda im się w końcu kupić czujniki prądu - też nie wiadomo.

- Wszystko jest w porządku, renowacja jest w trakcie. Dostaliśmy od miasta 4 mln zł, a cała inwestycja ma pochłonąć ok. 4,6 mln zł - przekonuje Wojciech Mazur, z-ca komendanta miejskiego PSP w Poznaniu, pytany o opóźnienia przy remoncie Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej przy ul. Grunwaldzkiej.

My dotarliśmy jednak do zeszłorocznego budżetu. W nim zadanie związane z przebud0wą obiektu zostało zapisane jako "niewykonane". Powód? "Przedłużający się termin wykonania dokumentacji projektowej".

- Przyznane strażakom 2 mln zł po prostu wróciły do miejskiego budżetu - wyjaśnia Szymon Szynkowski vel Sęk, radny komisji rewizyjnej UMP.

2 mln zł strażacy zwrócili do budżetu miasta - 4,6 mln miała kosztować renowacja Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej przy Grunwaldzkiej

- Ta kwota nie przepadła. Różnica polega na tym, że JRG przy Grunwaldzkiej w tym roku dostanie nie 2, a 4 mln zł na rewitalizację i termomodernizację budynku. Ostatecznie to i tak radni podejmą decyzję, czy strażacy dostaną od miasta te pieniądze - zastrzega Rafał Łopka, p.o. rzecznika prasowego UMP.

Problem jednak w tym, że centrum miało być punktem koordynującym działania ratownicze na Euro 2012. Przez opóźnienia w remoncie nie będzie, a rolę tę będzie pełniła jednostka przy Masztalarskiej.

Ale to nie koniec. W ubiegłym roku poznańscy strażacy dostali też 16 tys. zł od miasta. Te pieniądze posłużyć miały z kolei na zakup specjalnych detektorów prądu. Takich detektorów zabrakło, gdy w czerwcu, podczas akcji na budowie trasy tramwajowej na Franowo, zmarł jeden ze strażaków, porażony prądem.

- Chcieliśmy przekazać straży pieniądze na pięć takich detektorów, każdy po ok. 3,5 tys. zł. Dlaczego te pieniądze miały pochodzić od Biura Euro? Bo strażak zmarł jednak na budowie związanej z mistrzostwami - tłumaczy Michał Prymas, dyrektor Biura Euro 2012 UMP.

- Pieniądze wróciły jednak do budżetu miasta, bo strażacy tłumaczyli się, że producent, u którego zamówili sprzęt, nie mógł wywiązać się z zamówienia. W tym roku znów chcemy dać im całą kwotę, która czeka w naszej kasie. Potrzeba tylko przeprowadzenia pełnej procedury budżetowej - dodaje.

Teraz piłka znów jest więc po stronie Rady Miasta.

- Te pieniądze miały być przekazane w zeszłym roku, ale producent nie mógł wywiązać się z zamówienia. W tym roku złożyliśmy już formalny wniosek o ponowne przyznanie nam tych środków - wyjaśnia mł. bryg. Wojciech Mazur.

- Niestety, ale te działania świadczą jednak o daleko idącej niekompetencji strażaków. A szkoda. Bo pieniądze są i tylko na nich czekają - podsumowuje Szymon Szynkowski vel Sęk.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Duży

Tak się składa że jest jeden producent. Jest wielu dystrybutorów ale oni tez nie mają skoro producent nie ma - chyba logiczne. Może niech Pan Szymon Szynkowski vel Sęk sam zrobi "COŚ" z "NICZEGO".

o
observer

Nikogo nie broniąc jeżeli 1 detektor kosztuje 3,5 tys. to trzeba pomnożyć o ilość jednostek, robi się konkretna kwota i wkracza prawo o zamówieniach publicznych. tutaj niestety obowiązuje prawo kto tańszy ten "lepszy" bo nikt nie zażąda w specyfikacji zakupu referencji z obawy właśnie o posądzenie o "działkę". osp funkcjonują na zupełnie innych zasadach. a to, że rewitalizacja strażnicy na grunwaldzkiej przebiega tak a nie inaczej to zupełnie inna sprawa. niestety szkoda strażaków, którzy tam pracują bo warunki służby mają skandaliczne.

m
mały

powiem tak
kadra kierownicza jest nieudolna
czy tylko jeden producent to produkuje

dajcie kase osp ochotnicze straze pozarne tam napewno kupią

czy moze chodzi o to ze znów ktoś działki nie dostl

co za brednie ten komenant gada
za takie coś poinni zdymisjonować komendantów

a
archiwum

mam pytanie do autora Tomasza Nyczka: tytuł artykułu sugeruje, że Straż Pożarna nie umie zarządzać kasą. To po co umieszcza się zdjęcie jakiegoś strażaka z gaśnicą proszkową? On też ma coś wspólnego z tym, że nie zakupiono detektorów prądu i zwrócili 2 mln PLN? Może lepiej było dać zdjęcie osoby z którą przeprowadził pan wywiad.

Dodaj ogłoszenie