Poznań: Strażnicy więzienni nie byli mobbingowani

Mateusz Ludewicz
Wielkopolscy strażnicy więzienni nie byli ofiarami mobbingu - to główny wniosek po kontroli przeprowadzonej w Okręgowym Inspektoracie Służby Więziennej (OISW) w Poznaniu. Powodem lutowej wizyty przedstawicieli zarządu centralnego SW w stolicy Wielkopolski były zastrzeżenia funkcjonariuszy do metod pracy płk. Teresy Wojtaszyk, dyrektor OISW w Poznaniu.

Poza mobbingiem strażnicy zarzucali swojej szefowej między innymi próby konfliktowania przełożonych z podwładnymi, wyszukiwanie ofiar i manipulację. W ich obronie stanęli związkowcy, którzy do dyrektora generalnego skierowali pismo, w którym opisali całą sytuację.

CZYTAJ TEŻ:
PŁK WOJTASZYK MOBBINGUJE PODWŁADNYCH?
SŁUŻBA WIĘZIENNA: WCIĄŻ NIE WIADOMO, CZY TO BYŁ MOBBING

Przedstawiciele zarządu centralnego do stolicy Wielkopolski przyjechali na dwudniową kontrolę. Podczas jej trwania spotkali się z ponad dwudziestoma funkcjonariuszami. Z każdym ze strażników przeprowadzono indywidualną rozmowę, wszyscy złożyli też pisemne oświadczenia.

W piątek, po niemal dwóch miesiącach, poznaliśmy wyniki ich pracy. - Zgromadzony materiał w żaden sposób nie potwierdza przekroczenia uprawnień przez płk. Teresę Wojtaszyk. Nie doszło także do jakiejkolwiek formy mobbingu - informuje Luiza Sałapa, rzecznik rasowy SW.

W piśmie przesłanym do naszej redakcji czytamy także, że płk. Wojtaszyk mogła przekazywać polecenia w sposób, który nie zawsze odpowiadał strażnikom. - Być może niektórzy funkcjonariusze byli zaskoczeni faktem, że uwagę zwraca im dyrektor okręgowy a nie bezpośredni przełożony. Uwagi te nigdy jednak nie przynosiły negatywnych konsekwencji służbowych - tłumaczy Sałapa.


W ciągu swojej pracy Wojtaszyk miała też wielokrotnie reagować na nieprawidłowości do których dochodziło w Areszcie Śledczym w Poznaniu. Zwracała uwagę między innymi na niewłaściwe traktowania osadzonych klasyfikowanych jako "niebezpieczni", czy braku programów wychowawczych dla takich więźniów.

- Te działania służyły przede wszystkim, zgodnej z przepisami, realizacji zadań służbowym - mówi Sałapa. I dodaje: Dyrektor okręgowej zawsze dużą uwagę przykładała do profesjonalizmu funkcjonariuszy. Nigdy jednak nie zależało jej na krytykowaniu ich pracy.

Zupełnie innego zdania jest Krzysztof Frątczak, wiceprzewodniczący związku zawodowego funkcjonariuszy i pracowników więziennictwa. - Wyniki tej kontroli mogę określić tylko jednym słowem: skandal - twierdzi stanowczo. - To oczywiste, że dyrektor okręgowa, która mogła ustosunkować się do wyników pracy komisji, uważa, że wszystko jest w porządku. Kat nie może być przecież sprawiedliwym sędzią we własnej sprawie - dodaje.

W opinii Frątczaka zarząd centralny od początku wyciszyć całą sprawę. - Nie ma żadnych szans aby nasi przełożeni rzetelnie zajęli się kwestią mobbingu czy złego traktowania strażników - twierdzi. I pyta: - Co musi się stać aby ktoś zareagował na problemy o których mówią funkcjonariusze?

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? [email protected]

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

.

Przecież na Dyrektor Okręgową nie skarżyli się strażnicy tylko sami kierownicy i dyrektorzy, może gdzieś tam po drodze znalazł się jakiś jeden strażnik dla robienia tła, ale to dyrektorzy bali się utraty stanowisk a emeryci poczuli się silni

Dodaj ogłoszenie