Poznań: Udawała lekarza, badała pacjentów i stawiała im diagnozy? Fałszywa lekarka miała wyłudzić pół miliona z Narodowego Funduszu Zdrowia

Norbert Kowalski
Norbert Kowalski
Sprawą fałszywej lekarki zajęła się poznańska prokuratura. Śledczy postawili jej zarzuty dotyczące wyłudzenia mienia z NFZ oraz przeprowadzania badań, stawiania diagnoz i wypisywania recept bez uprawnień lekarskich. Pixabay
Sandra C., która kierowała prywatną przychodnią w Poznaniu, w praktyce udawała lekarza, bez uprawnień badała pacjentów, stawiała diagnozy i wypisywała recepty? Kobieta usłyszała już zarzuty prokuratury, lecz nie przyznaje się do winy. Według śledczych wyłudziła też pół miliona złotych z Narodowego Funduszu Zdrowia.

O sprawie lekarki jako pierwszy poinformował program TVN Uwaga. Jego dziennikarze dotarli do osób, które miały kontakt z Sandrą C. i wątpili w jej umiejętności oraz prawo do wykonywania zawodu lekarza.

Czytaj też: Romowie pobili lekarza i ratownika w szpitalu na Lutyckiej w Poznaniu. Teraz zostali skazani przez sąd. Mają zapłacić grzywnę

Sandra C. na co dzień prowadziła prywatną przychodnię w Poznaniu, która współpracowała m.in. z Domem Pobytu Seniora przy ul. Lechickiej. To właśnie lekarze z przychodni Sandry C. zajmowali się pensjonariuszami z poznańskiego DPS. Jednak oprócz tego lekarka oferowała swoje usługi także prywatnym osobom.

Sprawdź też:

Z jej pomocy skorzystała rodzina starszej kobiety, która jednocześnie korzystała z pomocy opiekunki. - To, co ona (Sandra C. - dod. red.) robiła, to nie było badanie lekarskie, takie stricte lekarskie. Chwyt chorego, badanie chorego… nie podobało mi się. Za długo jestem w tym zawodzie, żeby nie wiedzieć, jak lekarz się zachowuje w stosunku do leżącej osoby – opowiada w rozmowie z TVN Uwaga pani Maria, opiekunka.

Zobacz też: Czyściciel kamienic zostanie po raz kolejny skazany na więzienie? Pod koniec lipca Piotr Ś. usłyszy wyrok w sprawie oszustwa

Kobieta poinformowała o swoich spostrzeżeniach syna chorej seniorki, a ten zgłosił sprawę do różnych instytucji, w tym do Narodowego Funduszu Zdrowia. Jego przedstawiciele przeprowadzili kontrolę, która wykazały nieprawidłowości.

Sandra C. miała m.in. wyłudzić pół miliona złotych od NFZ. W jaki sposób? - Sandra S. przedstawiała bardzo dużą listę pacjentów, których przyjmowała spoza listy. Chodzi o pacjentów, którzy mogą zostać przyjęci w ramach wizyty jednorazowej w przychodni, w której nie składali deklaracji. To np. turyści lub studenci spoza Poznania. W praktyce osoby, które były przedstawiane przez Sandrę C., to byli mieszkańcy Poznania, którzy nie mogliby korzystać z takich wizyt. Do tego wykazywani byli także pensjonariusze DPS, którzy z kolei mają zapewnioną opiekę lekarską na miejscu - tłumaczy Marta Żbikowska-Cieśla, rzecznik wielkopolskiego oddziału NFZ.

- Nasza kontrola trwała dwa lata i zakończyła się nałożeniem kar umownych, natychmiastowym zerwaniem umowy oraz nakazem zwrotu pół milion złotych – dodaje Marta Żbikowska-Cieśla. Jak usłyszeliśmy, NFZ do dzisiaj nie otrzymał od Sandry C. pieniędzy.

Sprawdź też:

Oprócz tego Sandra C. miała niepoprawnie wystawiać recepty czy posługiwać się fałszywym dyplomem ukończenia studiów. Z dyplomu Sandry C. ma wynikać, że ukończyła studia na wydziale lekarskim Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu oraz posiada specjalizacje z patomorfologii i seksuologii, które uzyskała podczas studiów. Jednak, jak informuje TVN Uwaga, na dyplomie nie ma podpisu rektora czy dziekana, a numer dyplomu należy do zupełnie innej osoby. Sandra C. miała ukończyć studia na wydziale nauk o zdrowiu, które nie pozwalają na wykonywanie zawodu lekarza.

Czytaj też: Były komornik i policjanci wyłudzili 100 tys. zł metodą... na policjanta? Łącznie osiem osób z zarzutami. To kolejne problemy Konrada C.

- Na prawdziwym dyplomie nie ma informacji, że kończąc studia od razu uzyskuje się jakąkolwiek specjalizację. Specjalizację możemy robić dopiero po ukończeniu obowiązkowego stażu podyplomowego. Większość specjalizacji, takich internistycznych, trwa około 4 lata - wyjaśnia w rozmowie z dziennikarzami TVN Uwaga pani Kornelia, która sama jest lekarzem i przekazała babcię pod opiekę do DPS.

W grudniu 2019 roku NFZ zgłosił sprawę do prokuratury, a ta wszczęła śledztwo. Prokuratura postawiła Sandrze C. zarzuty dotyczące wyłudzenia mienia z NFZ oraz przeprowadzania badań, stawiania diagnoz i wypisywania recept bez uprawnień lekarskich. Kobieta nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Prokuratura zastosowała wobec niej policyjny dozór, zakaz opuszczania kraju i zakaz wykonywania czynności medycznych.

Zobacz też: Od lat walczy z miastem o zgodę na budowę domu. Urzędnicy z Poznania popełnili przestępstwo? Prawnik: "Kuriozalna sytuacja"

Sandra C. po południu przysłała nam oświadczenie, w którym odniosła się do materiału TVN. - Zostały tam zawarte liczne nieprawdziwe oraz zmanipulowane informacje. Ukończyłam studia na Uniwersytecie Medycznym, na Wydziale Nauk o Zdrowiu. Mam w związku z tym legalne dyplomy potwierdzające tytuły najpierw licencjata, potem magistra - pisze.

I dodaje: - Prawdą jest, że jestem w sporze z NFZ. Efektem tego sporu jest nie tylko sprawa przeciwko mnie. Ja również korzystam ze środków prawnych by odeprzeć zarzuty zawarte w raporcie pokontrolnym Narodowego Funduszu Zdrowia. W obu przypadkach nie ma jeszcze sądowych rozstrzygnięć, co jednocześnie nie pozwala mi odnosić się do szczegółów zarzutów.

Ponadto zapewnia, że nigdy nie wykonywała czynności medycznych, do których nie ma uprawnień. - Jestem gotowa do rozmów z dziennikarzami i chętnie przedstawię powyższe dokumenty. Zgodziłam się na spotkanie także z reporterem „Uwagi”, ale dziennikarz je odwołał - informuje Sandra C.

Czytaj też: 23-latek udawał lekarza i próbował zatrudnić się w szpitalu w Poznaniu. Został skazany przez sąd na prace społeczne

Przypomnijmy, że nie jest to pierwsza sytuacja w Poznaniu, kiedy prokuratura zajmuje się sprawą fałszywego lekarza. W marcu tego roku 23-letni Radosław L., który podawał się za lekarza i próbował zatrudnić się w szpitalach w Poznaniu i Warszawie, został skazany przez poznański sąd. Mężczyzna otrzymał karę roku i czterech miesięcy ograniczenia wolności w postaci 30 godzin prac społecznych miesięcznie.

Śledczy zarzucili mu, że posługiwał się trzema sfałszowanymi dokumentami. Chodziło o dyplom ukończenia studiów lekarskich we Francji, ukończenia specjalizacji na tych studiach oraz odbycia praktyk zawodowych.

Zobacz też:

Najgłośniejsze sprawy kryminalne w Wielkopolsce. Nie tylko ś...

Głośne zabójstwa, niewyjaśnione zbrodnie i tajemnicze znikni...

Jest porozumienie pomiędzy Kaczyńskim i Ziobrą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3