Poznań: W poniedziałek pożegnamy Leszka Mutha

    Poznań: W poniedziałek pożegnamy Leszka Mutha

    Marek Zaradniak

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Leszek Muth odszedł w wieku 75 lat

    Leszek Muth odszedł w wieku 75 lat ©Alicja Wiśniewska

    Na cmentarzu przy ulicy Nowina w Poznaniu pożegnamy w poniedziałek Leszka Mutha, gitarzystę basowego i inżyniera dźwięku. Zmarł on w miniony wtorek w Poznaniu w wieku 75 lat.
    Leszek Muth odszedł w wieku 75 lat

    Leszek Muth odszedł w wieku 75 lat ©Alicja Wiśniewska

    Leszek Muth urodził się 21 sierpnia 1943 w Starachowicach, ale niemal całe życie związał z Poznaniem i Wrocławiem. W roku 1955 śpiewał w kierowanym przez Stefana Stuligrosza Chórze Chłopięcym i Męskim Filharmonii Poznańskiej Poznańskie Słowiki. W latach 1957-1960 grał w młodzieżowych zespołach klubowych. Od roku 1963 występował w poznańskich klubach Nurt i Od Nowa. Związany był także z działającym w klubie Pod Maskami zespołem Poznańscy Trubadurzy. Zespół ten nagrał w Polskim Radio Poznań dwie kompozycje instrumentalne autorstwa Tomasza Dziubińskiego "W kopalni cynku" i "Piąty do brydża" oraz utwór gitarzysty Jerzego Kormana "Serce".

    W grudniu 1964 roku i na początku roku 1965 Poznańscy Trubadurzy koncertowali w hotelu Merkury (dziś Mercure). Wkrótce potem jako Pahl Quintet wyjechali na pół roku do ówczesnej Czechosłowacji.W roku 1965 Leszek Muth nawiązał współpracę z Estradą Poznańską, a rok później powstała grupa My. Zespół ten występował w Polsce i zagranicą m.in. na koncertach z Vaclavem Neckarzem. W latach 1967/68 Leszek Muth był członkiem grupy Drumlersi, której solistką była Halina Frąckowiak. Po roku istnienia grupa ta rozpadła się, a Leszek Muth na trzy lata został członkiem wrocławskiej grupy awangardowej Romuald and Roman. Grupa ta wiele koncertowała i nagrywała dla Polskiego Radia. Niedawno w serii "Z archiwum Polskiego Radia" ukazał się jej podwójny album płytowy. W latach 1972/88 Leszek Muth pracował z Estradami i Polską Agencją Artystyczną Pagart jako muzyk sesyjny jak i inżynier dźwięku. Pod koniec życia zajmował się nagłaśnianiem imprez. Grał też w zespole Wojciecha Kordy.

    Odszedł niezwykle pogodny, zawsze pełen optymizmu człowiek. Był zresztą nie tylko znakomitym muzykiem, ale i skarbnica wiedzy. Nie zapomnę jego opowieści o trwającym dwa tygodnie weselu mołdawskim, na które poznańscy muzycy zostali zaproszeni podczas tournee po ówczesnym Związku Radzieckim. Niestety nie zdążył mi już opowiedzieć o historii grupy My.
    Gdy Filip Czekała przygotowywał swoją książkę "Historie warte Poznania. Od PeWuKi do Baltony” Leszek okazał się nieocenionym źródłem informacji na temat Sołacza, z którym był związany i o którym potrafił barwnie opowiadać. Odszedł niezwykły człowiek, który na zawsze pozostanie w pamięci tych, którzy Go znali.





    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo