Poznań: Żandarom na Ławicy niestraszny nawet deszcz! [ZDJĘCIA]

MRT
Żandary na poznańskiej Ławicy Grzegorz Dembiński
Ni deszcz, ni wiatr nie przeszkodził Żandarom w dochowaniu ponad stuletniej tradycji. Na Ławicy w Poniedziałek Wielkanocny przebierańcy smarowali buzie, kropili wodą, grali i wypędzali złe duchy. A wszystko to na szczęście.

Kominiarz, dziad z babą, policjant na koniu, grajek z akordeonem, ksiądz z kropidłem, a nawet... niedźwiedź. Jednym dostało się laską po łydkach, inni zostali skropieni wodą, wszystkim wysmarowano buzie sądzą. I tak ponad stuletniej tradycji stało się zadość. W każdy drugi dzień świąt Wielkiej Nocy przebierańcy wyruszają na ulice osiedla Ławica, by życzyć mieszkańcom wszystkiego dobrego i wypędzać złe duchy z dzielnicy. W tym roku nie przeszkodził im wiatr, czy deszcz.

- Najbardziej podobał mi się misiu. Bardzo się bałem policjanta - przyznaje mały Jasiu. Jego tata mówi, że niedźwiedź to oznaka siły witalnej.

- A potem mamy szczęście i zdrowie zapewnione na cały rok - opowiada Jan Kuraszkiewicz. - Co roku tradycją jest to, że witamy przed domem Żandary. Już nawet wiemy, którzy panowie się przebierają. To jest super ekipa starych Ławiczaków, ale i młodsze pokolenie coraz częściej się do pochodu dołącza - dodaje.

- Przepędzamy złe duchy, więc uważajcie - krzyczy do nas baba.

Żandary to jeden z ostatnich zachowanych poznańskich zwyczajów wielkanocnych. Jego korzenie sięgaj ą pierwszej wojny światowej. Przebierańcy dzwonią po domach i oblewają "na szczęście" mieszkańców oraz przechodniów wodą. W zamian otrzymują drobny poczęstunek.

- Kiedyś gdy Ławica nie była taka zamknięta to za Żandarami biegało po kilkudziesięciu młodzieńców, dzieciaków. W sumie było ich czasami około trzystu. I wtedy była zabawa - Żandary biły, murzyły, lały wodą. Młode dziewczyny najbardziej na tym cierpiały - wspomina Henryk Magdziarek, radny osiedla Ławica, który w tym roku po raz pierwszy sam wziął udział w pochodzie. Wcielił się w rolę grajka, dzierżąc w rękach akordeon i przygrywając.

Przebierańcy swój marsz rozpoczynają pod Kościołem należącym do parafii pw. Objawienia Pańskiego przy ul. Miastkowskiej, by następnie przejść wzdłuż ulic Złocienieckiej, Perzyckiej, Złotowskiej. Punktem kulminacyjnym jest wspinaczka baby i dziada na dach piekarni. Kiedy baba wejdzie na komin, pokazuje wszystkim zgromadzonym majtki, na których znajduje się wizerunek diabła.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Żenada.

Dodaj ogłoszenie