Poznaniacy chcą ulicy noszącej imię francuskiego marszałka Focha

Paulina Jęczmionka
Damian Wojna wskazuje, że rejony dworca to dobre miejsce na upamiętnienie F. Focha
Damian Wojna wskazuje, że rejony dworca to dobre miejsce na upamiętnienie F. Focha Fot. Paweł Miecznik
To niewiarygodny skandal i hańba, że jedna z głównych ulic miasta nosi imię Franklina Roosevelta - człowieka, który bez skrupułów sprzedał Polskę Stalinowi w Jałcie, a wielki Marszałek - jeden z ojców naszej niepodległości, nie ma nawet tablicy pamiątkowej! - napisał na blogu Mateusz Biskup, poznaniak mieszkający w Szkocji. W ten sposób wspiera kolegę, który walczy o nadanie miejskiemu obiektowi imienia marszałka Ferdynanda Focha.

Dwóch poznaniaków - Damian Wojna i Mateusz Biskup - rozpoczęło akcję wskrzeszania pamięci o Ferdynandzie Fochu, francuskim dowódcy z czasów I wojny światowej, którego mianowano Marszałkiem Polski i odznaczono Krzyżem Virtuti Militari. I chce, by historyczna postać miała w mieście własną ulicę, rondo czy skwer.

- Wielkopolanie zdali się zapomnieć o marszałku Fochu, który przecież uratował Powstanie Wielkopolskie przed niemiecką ofensywą - mówi Damian Wojna. - Na władzach miasta spoczywa obowiązek, by tę prawdę przypominać. A w Poznaniu nie ma nawet jego tablicy.

Jeszcze ostrzej wypowiada się M. Biskup, były dziennikarz "Gazety Poznańskiej", twórca licznie nagradzanego Bloga Biszopa. W internecie szeroko opisuje postać marszałka Focha. I podsumowuje: "Wypominamy Brytyjczykom, że nie pamiętają o polskich pilotach i ich udziale w Bitwie o Wielką Brytanię, a sami nie jesteśmy lepsi, zapominając o tym wielkim człowieku i jego zasługach! Jakim prawem domagamy się od innych pamięci o naszych poznańskich matematykach - pogromcach ENIGMY, skoro sami nie pamiętamy o Marszałku i nie potrafimy go uhonorować?!".

Zgadza się z nim wielu internautów. A mieszkańcy różnych stron Polski nie kryją zdziwienia, że Poznań nie ma ulicy Focha. Bo taką - w centrum miasta - ma np. Warszawa, Kraków, Gdańsk, Bydgoszcz, Radom czy Nowy Dwór Mazowiecki. Dlaczego stolica Wielkopolski nie upamiętniła marszałka?

- Przed II wojną światową Ferdynand Foch miał swoją ulicę - mówi Artur Witkowski, szef Komisji Opiniodawczej ds. Nazewnictwa Ulic w Poznaniu. - Dziś to część Głogowskiej - tędy marszałek wjeżdżał do Poznania. Był w bliskich relacjach z Piłsudskim, więc reżim PRL nie był skory czcić jego pamięć.

Witkowski dodaje, że w ubiegłym roku do komisji wpłynął wniosek, by ul. Dworcowa nosiła imię Focha. Co ciekawe, propozycję nadania imienia rozpatrzono pozytywnie. Ale nie było zgody na zmianę nazwy ulicy. Pomysł trafił do "poczekalni".
Teraz akcję zbierania podpisów zapowiada Biskup i Wojna. Ten drugi chce też spotkać się z radnymi oraz Towarzystwem Pamięci Powstania Wlkp. Pomysłodawcy chcą skonsultować miejsce upamiętnienia marszałka z mieszkańcami. Ale sugerują, że w związku z remontami, w Poznaniu powstanie wiele nowych obiektów. Jednym z nich może być małe rondo, które powstanie przy galerii obok Dworca Głównego PKP.

Zadbaj o swoją urodę. Usługi kosmetyczne w niezwykle okazyjnej cenie!

- To rondo będzie miało bardziej techniczny charakter, szukałbym godniejszego miejsca - mówi Łukasz Mikuła, radny PO, który popiera inicjatywę. - Ale rejon wolnych torów to dobry kierunek. W związku z przebudową powstaną tam nowe, duże ulice. Jedna z nich mogłaby nosić imię marszałka Focha.

Roosevelt przejął ulicę marszałka
W 1919 r., gdy Niemcy przygotowywali ofensywę wobec Powstania Wielkopolskiego, F. Foch zagroził im interwencją zbrojną.
W ten sposób wspomógł Powstańców. Interweniował też przy podpisaniu traktatu w Trewirze, dodając punkt wymuszający na Niemcach zaprzestanie działań przeciwko Polakom i wyznaczający linię demarkacyjną.

W międzywojniu zasługi Focha uczczono w Poznaniu nadaniem jego imienia odcinkowi ul. Jasnej - między Mostem Uniwersyteckim a Dworcowym. Po II wojnie nie przywrócono nazwy. Władze PRL dawną ul. Jasną nazwały ulicą Roosevelta.

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano

Wideo

Komentarze 27

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Poznaniak
Zgadzam sie na kazdego porzadnego patrona, ale mam jedna prosbe do komisji, ktora zajmuje sie nazewnictwem ulic:Szanowni Panstwo!Prosze, nawet blagam, przestancie dzielic istniejace ulice na kawalki i nadawac im nowe nazwy, kiedy na nowozabudowanych obszarach istnieja drogi wewnetrzne bez nazw. Przyklad drogi laczacej ul.ul. Sielawy i Rubiez w Naramowicach, majacej ok. 300 m-domy stojace 150-200 m od Rubiezy maja adresy Rubiez Xa,b,c itd.To absurd.Nazywajcie nowe ulice, starym dajcie spokoj.Pomysl nazwania Dworcowej Focha to bezsens.To gdie potem bedzie Dwocowa?W Naramowicach miedzy Rubieza a Sielawy?
C
Cichy1975
Prezydent Roosvelt nie najlepiej zapisął się w historii Polski a może zmieńmy patrona na Ronalda Regana.
Wszak ta postać znacząco przyczyniła się do upadku komunizmu na całym świecie. Polacy naprawdę odczuli pomoc choćby po przez dostawy produktów żywnościpowych. To była realna pomoc a intenconalna. Co do ulicy Focha to ma mieszane uczucia. Jak napisłą Pan Rezler stosunki polsko-francuskie w okresie II RP były złożone w konsekwencji padliśmy ofiarą gry geopolitycznej gdzie nas poświęcono we wrześni 1939. Osobiśicie wolał bym ul. Regana.
M
Marek Rezler
Czas powoduje przemianę spojrzenia. Inaczej w oczach nas samych wyglądaliśmy w okresie międzywojennym, inaczej te sprawy widzimy dzisiaj. Wtedy nie mieliśmy innego wyjścia, musieliśmy opierać się na Francji, otoczeni niemal samymi przeciwnikami. Pozwolono nam się odrodzić w 1918 roku, bo byliśmy potrzebni, właśnie - i -przede wszystkim - Francji. Ale już w 1920 roku dano nam do zrozumienia, że w razie klęski jednej łzy po nas nie uroniono. Likwidacja II Rzplitej przez sąsiadów, przy biernej postawie "sojuszników" znad Sekwany i Tamizy, była tylko kwestią czasu. My naprawdę byliśmy państwem sezonowym. Tylko upór J. Becka i zmiana układów po zajęciu przez Hitlera całych Czech, a potem dojście Churchilla do stanowiska premiera WB, zmieniły układ sił. Francja, nie wyłączając Focha, traktowała nas instrumentalnie. Zatem teraz, po latach, uważnie studiujmy życiorysy, by nie ocknąć się z ręka w urynale. To ważne, bo grzebanie w życiorysach, to dziś w Polsce sport szczególnie popularny... Ale obosieczny.
M
Marek Rezler
Czas powoduje przemianę spojrzenia. Inaczej w oczach nas samych wyglądaliśmy w okresie międzywojennym, inaczej te sprawy widzimy dzisiaj. Wtedy nie mieliśmy innego wyjścia, musieliśmy opierać się na Francji, otoczeni niemal samymi przeciwnikami. Pozwolono nam się odrodzić w 1918 roku, bo byliśmy potrzebni, właśnie - i -przede wszystkim - Francji. Ale już w 1920 roku dano nam do zrozumienia, że w razie klęski jednej łzy po nas nie uroniono. Likwidacja II Rzplitej przez sąsiadów, przy biernej postawie "sojuszników" znad Sekwany i Tamizy, była tylko kwestią czasu. My naprawdę byliśmy państwem sezonowym. Tylko upór J. Becka i zmiana układów po zajęciu przez Hitlera całych Czech, a potem dojście Churchilla do stanowiska premiera WB, zmieniły układ sił. Francja, nie wyłączając Focha, traktowała nas instrumentalnie. Zatem teraz, po latach, uważnie studiujmy życiorysy, by nie ocknąć się z ręka w urynale. To ważne, bo grzebanie w życiorysach, to dziś w Polsce sport szczególnie popularny... Ale obosieczny.
M
Marek Rezler
Czas powoduje przemianę spojrzenia. Inaczej w oczach nas samych wyglądaliśmy w okresie międzywojennym, inaczej te sprawy widzimy dzisiaj. Wtedy nie mieliśmy innego wyjścia, musieliśmy opierać się na Francji, otoczeni niemal samymi przeciwnikami. Pozwolono nam się odrodzić w 1918 roku, bo byliśmy potrzebni, właśnie - i -przede wszystkim - Francji. Ale już w 1920 roku dano nam do zrozumienia, że w razie klęski jednej łzy po nas nie uroniono. Likwidacja II Rzplitej przez sąsiadów, przy biernej postawie "sojuszników" znad Sekwany i Tamizy, była tylko kwestią czasu. My naprawdę byliśmy państwem sezonowym. Tylko upór J. Becka i zmiana układów po zajęciu przez Hitlera całych Czech, a potem dojście Churchilla do stanowiska premiera WB, zmieniły układ sił. Francja, nie wyłączając Focha, traktowała nas instrumentalnie. Zatem teraz, po latach, uważnie studiujmy życiorysy, by nie ocknąć się z ręka w urynale. To ważne, bo grzebanie w życiorysach, to dziś w Polsce sport szczególnie popularny... Ale obosieczny.
M
Marek Rezler
Czas powoduje przemianę spojrzenia. Inaczej w oczach nas samych wyglądaliśmy w okresie międzywojennym, inaczej te sprawy widzimy dzisiaj. Wtedy nie mieliśmy innego wyjścia, musieliśmy opierać się na Francji, otoczeni niemal samymi przeciwnikami. Pozwolono nam się odrodzić w 1918 roku, bo byliśmy potrzebni, właśnie - i -przede wszystkim - Francji. Ale już w 1920 roku dano nam do zrozumienia, że w razie klęski jednej łzy po nas nie uroniono. Likwidacja II Rzplitej przez sąsiadów, przy biernej postawie "sojuszników" znad Sekwany i Tamizy, była tylko kwestią czasu. My naprawdę byliśmy państwem sezonowym. Tylko upór J. Becka i zmiana układów po zajęciu przez Hitlera całych Czech, a potem dojście Churchilla do stanowiska premiera WB, zmieniły układ sił. Francja, nie wyłączając Focha, traktowała nas instrumentalnie. Zatem teraz, po latach, uważnie studiujmy życiorysy, by nie ocknąć się z ręka w urynale. To ważne, bo grzebanie w życiorysach, to dziś w Polsce sport szczególnie popularny... Ale obosieczny.
M
Marek Rezler
Moja poprzednia odpowiedź nie została zapisana, więc powtarzam ją jeszcze raz, na wszelki wypadek dzieląc na dwie części.

1. Źródłami do tej sprawy dysponuje autor referatu na konferencję. organizatorem, a potem redaktorem kilkutomowej edycji materiałów z obrad był prof. Stanisław Sierpowski. W jednym z tomów (nie mam go w tej chwili pod ręką) jest wzmianka o tym referacie i jaką treść zawierał. Sprawa została - przypuszczam, że odgórnie - wyciszona.

2. Nie Foch był autorem koncepcji dwukierunkowego uderzenia na Niemcy, lecz Józef Piłsudski. W 1933 roku - a więc w 4 lata po śmierci Focha. I Francja ową propozycję wojny prewencyjnej odrzuciła. W efekcie w 1934 roku podpisaliśmy z Niemcami deklarację o niestosowaniu przemocy.

3. Focha treba zrozumieć. Za postawę w 1919 roku uznawany był przez nas za bohatera, był też honorowym marszałkiem Polski i Wielkiej Brytanii. Ale we Francji w miarę upływu lat narastała fala pacyfizmu za wszelką cenę. Oni jeszcze przez kilkadziesiąt lat nie pozbierali się z traumy potwornych strat poniesionych w czasie I wojny światowej. Wojna? Ale jak najdalej. Pokój? Kosztem wszystkich, nawet sojuszników. I Foch się wpisał w tę tendencję. Los Czechosłowacji w 1938 roku świadczy, że ponury scenariusz mógł być także naszym udziałem.

4. Rozumiem emocje, nerwy i zacietrzewienie polityczne. Jestem jak najbardziej za przemianowaniem ulicy Roosevelta. Ale z Fochem jednak nie przesadzajmy.
M
Marek Rezler
Już odpowiadam. Źródłami dysponuje autor referatu, o którym wspomniałem. O szczegóły należałoby się zwrócić do organizatora konferencji i redaktora kilkutomowej edycji materiałów, prof. Stanisława Sierpowskiego. W jednym z nich (nie mam go w tej chwili pod ręką), jest o tym dokładna wzmianka. Sprawa po prostu została wyciszona.

Dalej: Foch był naczelnym dowódcą sił sprzymierzonych w 1919 roku i z racji postawy, jaką wtedy zajął wobec zagrożenia niemiecką ofensywą przeciwko Polsce, uważany był u nas (z tego powodu akurat słusznie) za bohatera. Był też honorowym marszałkiem Polski i Wielkiej Brytanii. Ale też patrzył trzeźwo. W narastającej we Francji wielkiej fali pacyfistycznej, spowodowanej potworna traumą strat I wojny światowej, on też zaczął dążyć do pokoju za wszelką cenę. Nawet za cenę lojalności wobec sojusznika, który dla Francji stawał się coraz bardziej uciążliwy. A tu planowało się maksymalne, pardon, świństwo wobec nas. Zachowanie państw zachodnich wobec Czechosłowacji świadczy, ze ponury scenariusz także wobec Polski, był całkiem możliwy.

To nie Foch planował dwustronne uderzenie przeciwko Niemcom, lecz Józef Piłsudski i dopiero w 1933 roku, gdy Foch od czterech lat był już w Krainie Cieniów.

W kolejnych wypowiedziach zaczynam wyczuwać jaki to u nas zwykle bywa, nerwówkę, zacietrzewienie i emocje. Tu chodzi o przeciwieństwo dla - rzeczywiście wobec nas nieciekawego - Roosevelta. Tymczasem gdy po tylu latach się zdecydujemy na taki krok, jak przemianowanie ulicy, dokładnie sprawdzajmy życiorys, by nie wylądować z ręką w urynale.
d
do dzieła więc
oczywiście że poszedł stosowny wniosek we wrześniu z mojej strony do rady miejskiej oraz kilka emaili do losowych radnych.. i zgadnij co ? Myślisz ze ktoś się wychyli i sprzeniewierzy usrańcom ? zainteresuje pojedynczym wnioskiem?
Nie udzielam się na fejsach i innych ale jeżeli zapodasz stronę zaangażuję się bądż co lepsze projekt wniosku i możemy pozbierać kiedyś fizycznie podpisy w centrum ? e mail [email protected]
PS. "ciul" w sensie humorystycznym wynika jedynie z przekazu serwowanego przez "Głos"
B
Bartas
Byłem ostatnio w Poznaniu z okazji LuxFest-u. Wszystko ok, ale dla mnie bez sensu są pobudowane te dworce..Pociąg miałem o 3:40 i musiałem gdzieś przeczekać, na obu dworcach niestety nie mogłem-bo były zamknięte! Przesiedziałem (przestałem) kilka godzin w zimnym dworcu zachodnim, wśród wielu ludzi, nie miałem gdzie usiąść..do tego ci bezkarni bezdomni-brak słów!
M
Michał Berbeka
Panie Marku, daleko zbyt kategoryczne wnioski wyciąga Pan z tych rewelacji. W sumie nie mamy szerszej wiedzy na ten temat, ale według mnie najważniejsza jest ocena faktów. A jeżeli nawet nie z miłości, a z wyrachowania F. Foch nam pomógł, to zasługuje na upamiętnienie. Dzięki niemu Wielkopolska odniosła bardzo realne korzyści, a trudno to powiedzieć choćby o prezydencie Wilsonie. Roosevelta proponuję za luną przemianować na Theodore i gotowe :)
g
gasior78
Jeszcze raz pozwole sobie napisac to, co pisalem kilka postow wyzej: piszcie OFICJALNIE z imieniem i nazwiskiem do kancelarii prezydenta miasta Poznania! Anonimowe wyladowywanie frustracji na forum nie zda egzaminu. Piszac emaila badz zwykly list do UM - sa zobowiazani sie do niego ustosunkowac, odpowiedziec, popchnac sprawe dalej. Sam tak zrobilem i sa pewne rezultaty. A wiec - do dziela!

Pozdrawiam
g
gasior78
Aha... Czyli emigrant nie moze byc patriota? Tutaj to dopiero kon by sie usmial! A wrecz pekl ze smiechu...Przykre, ze swiatopoglad niektorych ludzi klasyfikuje emigrantow z gruntu jako zdrajcow ojczyzny. Uciekl za granice, bo nie kocha Polski. A swiat jest czarno-bialy, zerojedynkowy.Nie pozdrawiam, wrecz pogardzam.
g
gasior78
Popieram.

Ale skad wiesz, ze setki? Pisales cos w tej sprawie do gazet lub urzedow, czy tylko krzyczysz na forach? Ja napisalem, czemu wiec Ty nie? Nawet dostalem odpowiedz z kancelarii prezydenta i sprawa ma zostac rozpatrywana przez ZGiKM. Tak trudno wyslac im maila? Czym wiecej ludzi sie odezwie OFICJALNIE do urzedujacych wladz miejskich - tym wieksza szansa, ze ktos w koncu ten mini-bunt zauwazy. Nie liczylbym na uruchomienie urzedniczej machiny po wpisach komentujacych wiadomosci online.. :/ Tym bardziej jesli piszesz anonimowo.

Zastanow sie tez przy okazji nad epitetami w stosunku do czlowieka, ktorego w swoim wpisie obraziles nazywajac go "jakims ciulem ze Szkocji". Zadaj sobie trud zajrzenia na jego bloga i - jezeli faktycznie uwazasz sie za patriote - przepros, bo nie wiesz jakie bzdury wypisujesz...

Pozdrawiam i do dziela!
B
Bydgoszczak
W mojej rodzinnej Bydgoszczy jest ulica Focha i była od zawsze. Dziwne, że w Poznaniu jej nie ma. Dobrze, że ktoś się wreszcie tym zainteresował.
Dodaj ogłoszenie