reklama

Poznański Budżet Obywatelski 2020. PBO to wskazówka dla urzędników i radnych. Realnie zmienia miasto

Mikołaj Woźniak
Mikołaj Woźniak
Zaktualizowano 
- W historii PBO zwyciężyły 164 projekty, ponad sto jest już zrealizowanych i z miesiąca na miesiąc ich przybywa - wylicza Patryk Pawełczak.
- W historii PBO zwyciężyły 164 projekty, ponad sto jest już zrealizowanych i z miesiąca na miesiąc ich przybywa - wylicza Patryk Pawełczak. poznan.pl
Z Patrykiem Pawełczakiem, dyrektorem Gabinetu Prezydenta Urzędu Miasta Poznania rozmawiamy o Poznańskim Budżecie Obywatelskim.

Co w Poznaniu zmienił budżet obywatelski?
Z jednej strony to plebiscyt, który daje mieszkańcom możliwość zmiany najbliższego otoczenia. Mogą zdecydować jak wydać część miejskiego budżetu i zrealizować inwestycję, której według nich brakowało, jak np. plac zabaw czy skwer zieleni. Ale patrząc szerzej - przez lata dzięki PBO zwiększyła się aktywność społeczna mieszkańców, ich udział w podejmowaniu decyzji. Miasto lepiej poznaje ich potrzeby i pomysły. Upowszechnia się wiedza o zadaniach gminy, o tym co miasto może, a czego nie. Budujemy też zaufanie do samorządu i urzędników. Jest nić współpracy, bo od etapu zgłoszenia projektu, do jego pojawienia się na liście do głosowania, trwa etap opiniowania. Często zdarza się, że na podstawie rozmów z urzędnikami projekty, wstępnie odrzucone, są korygowane tak, by mogły trafić pod głosowanie.

Czyli jeżeli projekt został na początku odrzucony, to nie zrażać się, bo pole do dyskusji z urzędnikami nadal jest?
Dokładnie. Dlatego na opiniowanie projektów przeznaczamy trzy miesiące. To tak naprawdę najtrudniejszy etap. Najczęściej ostatecznie mieszkańcy godzą się na zmiany, projekty trafiają na listę do głosowania, a często nawet wygrywają.

Urzędnicy na podstawie PBO są w stanie określić, czego najbardziej brakuje mieszkańcom, w jakim kierunku planować kolejne inwestycje?
Tak i jest to bardzo ważna funkcja PBO. To wskazówka nie tylko dla urzędników, ale i dla radnych. Często projekty, które nie wygrały są wprowadzane do budżetu miasta w ich poprawkach. Na podstawie zgłaszanych pomysłów widzimy, że nadal największe potrzeby, to inwestycje w infrastrukturę, drogi, zieleń. Często na peryferiach, gdzie brakuje np. placów zabaw czy ścieżek rowerowych. Dodatkowo widać chęć do organizacji wydarzeń kulturalnych, często również poza ścisłym centrum. Zainteresowanie jest także aktywnościami prozdrowotnymi.

W poprzednich edycjach były projekty, które zapadły Panu w pamięć?
Naszą perełką na pewno jest wieża widokowa na Szachtach. Gdyby nie budżet obywatelski, pewnie nigdy by nie powstała. Pozwala cieszyć się tym terenem i spojrzeć na niego w zupełnie inny sposób. Pokazuje, że nie tylko centrum miasta jest atrakcyjne.

W ostatnich latach korygowany był regulamin PBO. Jedna z poprawek to możliwość zgłaszania pomysłów przez dzieci.
Zgodnie z naszym punktem widzenia, potwierdzonym przez sądy, uznaliśmy, że nie możemy ograniczać aktywności mieszkańców ze względu na wiek. Dzięki temu za zgodą opiekunów mogą głosować i zgłaszać projekty. One się pojawiają i, tu nie będzie zaskoczenia, najczęściej dotyczą placów zabaw. Jeden z nich powstał choćby w Parku Tysiąclecia.

Dodatkowo obecnie regulamin PBO uchwala nie prezydent, a rada miasta. Są jeszcze jakieś inne zmiany?
Akurat ta, o której Pan wspomina, wynika z ogólnopolskiej regulacji. Również z jej powodu wnioski trzeba dziś poprzeć podpisami. U nas nie wymaga się ich dużo, trzeba zebrać dziesięć, ale zauważyliśmy, że to zniechęciło kilka osób. Innych większych zmian nie ma. W Poznaniu największa modernizacja zasad PBO przypadła na 2016 rok. Wtedy wyszliśmy naprzeciw wszelkim zagrożeniom, które występowały w poprzednich latach. Stąd dzisiejsze edycje PBO i te pierwsze z lat 2013-14 bardzo się różnią. Choćby na etapie składania wniosków. Wcześniej mieszkańcy składali wnioski, nie były one weryfikowane, a sami urzędnicy wybierali z 20-30 do głosowania. Dziś głosuje się nad wszystkimi projektami, które są zgodne z zasadami. Dodatkowo dwa lata temu wprowadziliśmy stanowisko niezależnego eksperta, który rozstrzyga rozbieżności w kwestii kosztorysów. Wszystko ma być obiektywne, tak by mieszkaniec nie wychodził ze spotkania z urzędnikami w poczuciu, że za wszelką cenę postawili oni na swoim.

Jak wygląda budżet w liczbach?
Do tej pory co roku było zgłaszanych więcej projektów. W tej edycji ta liczba nieco spadła, bo projekty trzeba było poprzeć 10 podpisami. Jednak co roku mamy zgłaszanych od 250 do 400 pomysłów. Rośnie też liczba osób głosujących. W poprzedniej edycji głos drogą elektroniczną oddało 55 tys. osób. To pokazuje, że poznaniacy ufają PBO i pozwala on zmieniać Poznań.

Zdarza się, że projekty wybrane do wykonania czekają na nie dłużej, niż w kolejnym roku budżetowym. Jakie napotykacie trudności w realizacji?
W historii PBO zwyciężyły 164 projekty i ponad sto jest już zrealizowanych. Myślę, że to dobry wynik, tym bardziej, że z miesiąca na miesiąc ich przybywa. Problemy pojawiają się w przypadku projektów inwestycyjnych, gdy trzeba rozpisać przetarg. Często okazuje się, że kwota prognozowana w projekcie, po kilku miesiącach znacznie się zwiększa. Taka jest sytuacja na rynku. Ten problem chcemy rozwiązać z pomocą powołanego trzy lata temu Funduszu Rezerwowego. Zwykle z każdej edycji PBO zostają jakieś pieniądze i są one wykorzystane w takich przypadkach. W ostatnich latach staramy się zachować zasadę, żeby realizować wybrany projekt maksymalnie w ciągu 2 lat.

Co roku pula pieniędzy w PBO rośnie. W tym roku to 21 mln złotych. To duże kwoty dla miasta?
W skali miasta nie są to jeszcze duże pieniądze. Nadal stanowią pewien procent całego budżetu, ale sukcesywnie je powiększamy. Utrudnieniem w zbliżających się latach będą uszczuplenia w budżecie miasta, więc nie mogę dziś zadeklarować, jaką kwotę na PBO przeznaczymy w przyszłym roku. Ale tendencja pokazuje, że co roku pula rośnie.

Poznań jest podzielony na 13 rejonów, gdzie można zgłaszać mniejsze projekty. Od dwóch lat ustanowiona jest premia za aktywność, która pozwala na więcej realizacji w najaktywniejszym rejonie. Która część miasta najbardziej się wykazuje?
Aktywność możemy zmierzyć na etapie składania wniosków. Później mieszkańcy często głosują na projekty także z innych rejonów. W tym roku w liczbie pomysłów zdecydowanie wygrało Piątkowo, ale inne części miasta też składają coraz więcej propozycji. Były takie lata, że zgłoszonych projektów było tylko tyle, że wszystkie wygrywały. Teraz wszędzie jest rywalizacja.

Kto jest najbardziej aktywny w PBO?
W tym roku mieliśmy dużo pomysłów od mieszkańców, którzy chcą powstania konkretnych inwestycji w szkołach. Coraz więcej projektów zgłaszają także seniorzy. Jeśli chodzi o głosowanie to najchętniej robią to osoby w wieku 30-40 lat, a wśród ogółu głosujących przeważają kobiety.

Dziś można oddawać głosy tylko elektronicznie?
Tak i na pewno jest to jakieś utrudnienie dla osób starszych. Jednak odeszliśmy od głosowania papierowego, bo w pierwszych latach było zbyt dużo nadużyć. Zdarzało się, że np. głosy na swoje projekty zbierały spółdzielnie mieszkaniowe. Zmieniły się też zasady przetwarzania danych osobowych. Zdecydowaliśmy się więc na zamkniętą platformę elektroniczną. Żeby pomóc osobom starszym - organizujemy punkty stacjonarne, gdzie można zagłosować. Znajdują się one w Centrum Inicjatyw Senioralnych i Centrum Inicjatyw Rodzinnych. Mobilne punkty mogą również tworzyć rady osiedla. Aczkolwiek nie zauważamy w nich zbyt dużej frekwencji.

Poznań był jednym z prekursorów budżetów obywatelskich. Sprawdzacie jak teraz wypada na tle innych miast?
Są miasta, które mają zdecydowanie więcej zgłaszanych projektów, jak Łódź. We frekwencji jesteśmy porównywalni do innych dużych miast, ale jak wiadomo nie możemy się równać choćby z Warszawą. Na frekwencję trudno spojrzeć obiektywnie, bo we wszystkich miastach są nieco inne zasady określające kto może głosować.

A pod względem skuteczności?
Niektóre miasta nadal borykają się z problemami takimi, jak te, że do głosowania został dopuszczony projekt, niemożliwy do realizacji. U nas obecnie takich kłopotów już nie ma. Ze statystyk wynika jednak, że w miastach większość wybranych projektów jest realizowana.

Głosowanie trwa do południa w poniedziałek, 21 października. Jak zachęciłby Pan do wzięcia udziału?
W tym roku wydłużyliśmy głosowanie do południa i nie kończy się, jak wcześniej, o północy. To dlatego, że bardzo dużo głosów było oddawane na ostatnią chwilę. Nie trzeba więc już tego robić w nocy. A jeśli ktoś ma już wybrany projekt, to głosowanie zajmie kilka minut. Jeśli nie, to można przy ich oglądaniu spędzić całą dobę (śmiech). Ale warto poprzeć wybrany pomysł, bo w ten sposób realnie wpływamy na to, co dzieje się w Poznaniu.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

j
jb

Pan Donald Tusk nie startuje w wyborach 2020 na prezydenta Polski, a na pewno zdobyłby dużo głosów w większych miastach, tak jak zdobywali: Hanna Gronkiewicz Waltz, Rafał Trzaskowski, Julia Pitera, Paweł Adamowicz, Ewa Kopacz, Małgorzata Kidawa Błońska, Stanisław Gawłowski, Bogdan Borusiewicz i im podobni. A dlaczego w dużych miastach? Przecież dla rozumnego człowieka, prawdziwego Polaka to jest jasne, że skupiska zła, takie jak: korupcja, oszustwa, lichwiarstwo, handlarze ludźmi, dziećmi, organami ludzkimi, o których mało mówimy, a jest tego dużo. W tym sutenerstwo, wykorzystywanie dzieci do prostytucji, ubecy,esbecy, politikierzy, biznesmeni, złodzieje, szydercy, którzy Boga nawet nie szanują, a potem wielu z nich zaczyna żałować i prosi o wybaczenie, gdy staje przed nimi anioł śmierci. Takiemu czemuś łatwiej się ukryć w większych miastach i manipulować często uczciwymi ludźmi, ale naiwnymi. Także wieloma wykształconymi ludźmi, wśród których często się obracam, a którzy uważają, że dużo umieją, do których czasem jestem zmuszony powiedzieć:"Tak dużo umiesz, a tak mało rozumiesz". Jak byłem młodym chłopakiem, kobiety ze świadków jehowych poprosiły mnie bym z nimi porozmawiał. Zaczęła się rozmowa. Zauważyłem, że były tylko oczytane w jakiś częściach biblijnych. Jedna z nich zaczęła wykrzykiwać, że trzeba czytać, odpowiedziałem, że wystarczy mi to co wiem bym nie pobłądził tak jak Pani. Uczmy się rozumieć by nie błądzić, jak tych wielu którzy nie rozumieli albo nie chcieli zrozumieć, a teraz już muszą głosować na to co zasłużyli. Nie potrafili lub nie chcieli oddzielić zła od dobra i kryją się teraz jak szczury w swoich posiadłościach, zdobytych z ludzkiej krzywdy, w największych miastach. Nie mówiąc o pomorzu, każde głosowanie ukazuje ile tego łajdactwa jeszcze jest.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3