Poznański szturm na teatr

Stefan DrajewskiZaktualizowano 
Barbara Kurdej i Radosław Elis w "Śnie nocy letniej" w Teatrze Nowym w Poznaniu
Barbara Kurdej i Radosław Elis w "Śnie nocy letniej" w Teatrze Nowym w Poznaniu Marta Stawska-Puchalska
Zewsząd dają się słyszeć narzekania poznaniaków, że nie można kupić biletów na jakieś przedstawienie w poznańskich teatrach. Z drugiej strony w ostatnim czasie organizatorzy odwoływali gościnne występy teatrów stołecznych, bo zabrakło chętnych.

Trudno to tłumaczyć patriotyzmem lokalnym czy oszczędnością, ale wymaganiami poznańskiej publiczności, która czyta recenzje w internecie. Gwiazdy serialowe w obsadzie to trochę za mało.

Jeszcze nikt nie widział "Mistrza i Małgorzaty" Michaiła Bułhakowa w Teatrze Polskim, a bilety sprzedały się w jeden dzień na listopadowe spektakle. Przyjrzeliśmy się, jak to wygląda w innych teatrach. Sytuacja jest podobna. Są przedstawienia, na które bilety wyprzedane są na kilka miesięcy naprzód. Trudno tylko zrozumieć i wyjaśnić, dlaczego informacje o frekwencji zaczerpnięte z teatralnych sprawozdań nie bardzo pokrywają się z obserwacjami codziennego życia teatralnego w mieście.

Poznań był i nadal jest prężnym, kreatywnym miastem teatralnym. Ale dwa a może trzy lata temu jakby zaczął znikać z kulturalnej mapy Polski. Rzadko można coś na jego temat przeczytać w prasie ogólnopolskiej, za rzadko poznańskie spektakle wymieniane są w rankingach, niezbyt często wracają z nagrodami... Cenione są natomiast przez publiczność zarówno u siebie i na gościnnych występach. I to jest najważniejsze.

Na październikowe spektakle "Mistrza i Małgorzaty" w Teatrze Polskim w Poznaniu biletów nie było już kilka tygodni przed premierą. Na przedstawienia zaplanowane w listopadzie bilety w kasie można było kupić tylko przez jeden dzień. Zawsze można liczyć, że ktoś odda, bo zachoruje lub będzie musiał pojechać w delegację.

100% frekwencji przekraczają tylko Teatr Muzyczny i Teatr Polski, chociaż w bezpośrednim kontakcie odnosi się wrażenie, że widownia w każdym teatrze jest pełna

Każdy teatr ma swój hit. W Teatrze Polskim obok wspomnianego "Mistrza i Małgorzaty" dużym powodzeniem cieszą się "Amatorki" i "Portugalia" na dużej scenie oraz "Bobok" w Malarni. Najtrudniej kupić bilety do Teatru Nowego na "Sen nocy letniej", "Pamięć wody", "Oszusta" i "Don Juana". Po tym, jak Agnieszkę Krukównę w "Namiętności" zastąpiła Edyta Łukaszewska, ten grany od bardzo dawna spektakl znowu cieszy się powodzeniem.

W Kaliszu od ubiegłego sezonu wszyscy chcą oglądać komedię "Szalone nożyczki". Ponoć najbardziej pożądaną znajomością nad Prosną, jest znajomość z kimś, kto pracuje w teatrze. Po bilety ustawiają się kolejki w dniu rozpoczęcia sprzedaży na następny miesiąc. Trudno się dziwić, wszak na scenie można spotkać "znajomych", ponieważ sztuka karmi się lokalnymi odniesieniami i pozwala manipulować publiczności zakończeniem. Wiem, że czasami widzowie, ci którzy widzieli spektakl kilka razy, umawiają się wcześniej, kogo dziś oskarżą.

Wystarczy porozmawiać w paniami pracującymi w kasach biletowych, o co pyta publiczność. W Teatrze Muzycznym najlepiej sprzedają się klasyczne operetki, chociaż krytycy nie szczędzą temu gatunkowi razów. W Teatrze Wielkim tłumy walą na balety "Dziadek do orzechów" i "Jezioro łabędzie" oraz - ku mojemu zaskoczeniu - na "Straszny dwór".

Gdyby pokusić się o pewne uogólnienie, frekwencję w teatrach napędzają komedie, sztuki ocierające się o kanon lektur szkolnych i bajki dla dzieci.

Liczby mówią
W Poznaniu mamy siedem teatrów zawodowych i jedną scenę impresaryjną (Scena na Piętrze mieści się w strukturze Estrady Poznańskiej): Teatr Animacji, Muzyczny, Nowy, Ósmego Dnia, Polski, Wielki i Polski Teatr Tańca.

Do tego trzeba dodać teatry alternatywne, które częściej występują poza Poznaniem niż u siebie: Teatr Biuro Podróży, Porywacze Ciał, Strefa Ciszy, U Przyjaciół, Usta Usta, Republika, Spółdzielnia Teatralna, Studium Teatralne Blum, Art Station Founadtion (producent spektakli teatru tańca) i cały zastęp mniej lub bardziej stałych inicjatyw, które gromadzą swoją publiczność.

Kiedy przegląda się dane o frekwencji, widać, że utrzymuje się ona na podobnym poziomie z lekką tendencją wzrostową w 2009 roku. Tylko w dwóch teatrach w Wielkopolsce frekwencja przekracza 100 procent. Jak to możliwe? Dzięki dostawkom.

Dzieci Malty mają już swoje dzieci, z którymi chodzą na przedstawienia

Skąd zatem bierze się wrażenie teatralnego boomu w Poznaniu? Wystarczy, że siedzimy w sobotę w domu i przychodzi nam do głowy pomysł: a może by tak pójść do teatru. Bierzemy telefon do ręki i dzwonimy. Najczęściej słyszymy wtedy, że bilety są wyprzedane lub zarezerwowane. Od nas zależy, czy chcemy zaryzykować, że ktoś nie odbierze rezerwacji. W Poznaniu, ale nie tylko, skończyły się w zasadzie czasy, że do teatru można przyjść z marszu. Trzeba pamiętać, że to nie multipleks, w którym działa dziesięć sal i zawsze w którejś znajdzie się miejsce.

Festiwalowicze
Drugim istotnym symptomem ożywienia teatralnego są festiwale, których z roku na rok przybywa. Teatr w ostatnich latach stał się domeną ludzi młodych, przed trzydziestym rokiem życia.
W ubiegłym tygodniu w Poznaniu odbywały się równocześnie aż dwa festiwale "młodego teatru niezależnego. Na obu nie brakowało publiczności. Na Festiwalu Teatrów Zależnych, który prezentował spektakle w Maskach, Zamku i na nowej scenie w dawnej kotłowni Collegium Maius było jej wręcz za dużo. 15 przedstawień granych niekiedy w ciasnych salkach obejrzało około 2500 widzów. W niektórych przypadkach można było odnieść wrażenie, że ściany się rozstępują.

Podobne obrazki spotyka się od dwóch lat na Festiwalu "Bliscy Nieznajomi", który organizuje Teatr Polski w Poznaniu i Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Maski organizowanym przez Teatr Biuro Podróży. Fenomenem są też nocne maratony organizowane przez Polski Teatr Tańca. Podczas ostatniego w ciągu jednej nocy przez Ogólnokształcącą Szkołę Baletową, gdzie prezentowane są spektakle, przewinęło się ponad 750 widzów.

Fenomenem na skalę ogólnopolską jest oczywiście Międzynarodowy Festiwal Teatralny Malta. Czasami go krytykuję, wybrzydzam, ale trzeba przyznać otwarcie, że Malta wychowała kilka pokoleń poznańskiej publiczności. Myślę, że dlatego właśnie w Poznaniu dynamicznie rozwija się teatr dla maluchów - od kilku miesięcy do dwóch lat (uprawia go głównie Studio Teatralne Blum), ponieważ mamy i tatusiowie to są właśnie "dzieci Malty".

Czy jest miejsce na prywatny teatr ?
Skoro jest pęd do teatru, to dlaczego nie powstał dotąd w Poznaniu żaden teatr prywatny?
Radosław Lewandowski próbował stworzyć w dawnym kinie Grunwald ambitną scenę impresaryjną. Nie powiodło się. Nie udało się też na dłużej utrzymać Teatru Rewiowego Viva, teatru lżejszego kalibru.

Tymczasem w Warszawie prywatne teatry powstają jak grzyby po deszczu: Polonia, Capitol, Kamienica, Ochota... Wrocław ma Teatr Ad Spectatores (ambitny i zaangażowany) i Komedię (nastawiony na komercję), a Łódź Teatr Mały i Teatr V6. Wieść gminna niesie, że powstaje prywatny Teatr Variete w Koszalinie. Większość z nich opiera się na gwiazdorskiej obsadzie, która ma zapewnić kasę.

Dla porządku należałoby wyjaśnić, że poznańskie teatry alternatywne tak naprawdę są teatrami prywatnymi, które działają w oparciu o stowarzyszenia i fundacje. Z tą tylko różnicą, że nie są zainteresowane sztuką "lekką, łatwą i przyjemną", ale teatrem, który czasami bardzo mocno boli.
Na peryferiach

Wzrost zainteresowania publiczności teatrem w Poznaniu i Wielkopolsce (teatry w Gnieźnie i Kaliszu też nie narzekają na brak publiczności, podczas Kaliskich Spotkań Teatralnych biletów również nie starcza dla wszystkich chętnych) nie idzie w parze z zainteresowaniem krytyki. Od pewnego czasu rzadko można spotkać na premierach kolegów z Warszawy czy innych miast. Nie wiem, czym to tłumaczyć, bo nawet prapremiery światowe nie kuszą, ani tak oryginalne zjawisko, jak "teatr dla dzieci do dwóch lat". Chyba tylko modą, bo nawet nie kłopotami komunikacyjnymi. Przecież do Poznania łatwiej dojechać niż do Wałbrzycha czy Legnicy.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pyra

Wytłumaczenie jest proste, od czasu jak rządzi w Poznaniu Grobelny, atrakcjami tego miasta są tylko kolejne centra handlowe. W tym zapyziałym mieście poza kiepskimi słoniami nic się ostatnio nie zdarzyło interesującego. Ludzie więc chodzą nawet na Straszny dwór.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3