Poznańskie okno na niechciane życie

Katarzyna Kamińska, Agnieszka Smogulecka
Dzieckiem zostawionym w oknie życia szybko zaopiekują się lekarze i pielęgniarki
Dzieckiem zostawionym w oknie życia szybko zaopiekują się lekarze i pielęgniarki R. Królak
Pierwsze w Poznaniu okno życia zostanie dziś otwarte w Domu Dziecka nr 1 przy ul. Swoboda 59.

- Pokazujemy, że chcemy pomóc matkom w najgorszej sytuacji - powiedziała Maria Remiezowicz, dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Poznania. - Jednocześnie chcę jednak podkreślić, że nie może to być traktowane jako jedna z form pomocy, tylko ostateczność.

Stolica Wielkopolski jest pierwszym miastem w Polsce, które przy tworzeniu okna życia zdecydowało się na współpracę duchowieństwa i władz samorządowych.
- Chcielibyśmy aby jak najmniej dzieci tutaj trafiło - powiedział ks. Waldemar Hanas, dyrektor Caritas Poznań. - Jeżeli jednak matka jest w tak ciężkiej sytuacji życiowej, że gotowa jest swoje dziecko porzucić narażając je nawet na śmierć, to lepiej by to niechciane dziecko trafiło właśnie tutaj.

Okno życia znajduje się w zacisznej części budynku Domu Dziecka nr 1 w Poznaniu. Otwiera się tylko z zewnątrz. W momencie, gdy w łóżeczku znajdzie się dziecko, w pokoju pielęgniarek odzywa się sygnał, nie słyszany przez matkę. Ona może się spokojnie oddalić. W tym czasie noworodek trafi do "ciepłego gniazdka" - specjalnie skonstruowanego, stale podgrzewanego łóżeczka. Później dziecko zostanie zbadane przez lekarzy. Równocześnie zacznie działać machina formalności, niezbędnych aby maleństwo mogło jak najszybciej trafić do adopcji.

- Procedury, które muszą być przeprowadzone w sytuacji porzuconego w ten sposób dziecka opracowaliśmy wspólnie z policją, sądem, szpitalami i ośrodkiem adopcyjnym - mówi Elżbieta Chełkowska, dyrektor Domu Dziecka nr 1 przy którym działa okno życia.

Najdłużej w Polsce działa okno życia w Krakowie. W czasie półtora roku trafiło tam 12 dzieci. W Warszawie od grudnia ocalono w ten sposób już 4 noworodków. Dziś w Polsce otwarte mają być - prócz poznańskiego - jeszcze 4 okna życia.

Wszyscy są zgodni, że lepiej zostawić dziecko, niż je zabić. Mundurowi przypominają sobie historię sprzed kilku lat. Piętnastoletnia wówczas dziewczyna, bojąc się reakcji bliskich, nie powiedziała nikomu, że jest w ciąży. Przy porodzie, który odbył się w domu, pomagał jej chłopak, rówieśnik. Później włożyli córeczkę do plecaka i poszli do kościoła Świętego Rocha. Tam zostawili dziecko. Płacz noworodka usłyszała kobieta, która wieczorem przyszła się pomodlić. Wezwała pogotowie. Dziecko trafiło do szpitala. Tam również przewieziono młodą matkę - policjanci szybko ją odnaleźli, bo świadkowie widzieli parę nastolatków przed kościołem.

- Byli dziećmi, ale okazali się bardziej odpowiedzialni, niż kobiety, które zabijają dzieci albo pozwalają żeby umarły w śmietnikach - komentują policjanci.

- To sporadyczne, choć szokujące przypadki - mówi Joanna Śmierzchalska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. - W ciągu minionych lat zanotowaliśmy kilka dzieciobójstw.
W listopadzie 2002 roku martwego noworodka, dziewczynkę, znaleziono na wysypisku śmieci w pobliżu Turku. Miesiąc później kloszard znalazł w kontenerze na śmieci na poznańskim osiedlu Armii Krajowej czarny, foliowy worek, a w nim - ciałko noworodka. W 2003 roku martwego noworodka znalazł kloszard w Kępnie, rok później makabrycznego odkrycia dokonano na wysypisku w Lulkowie.

Tylko jedną dzieciobójczynię udało się odnaleźć. Chodzi o kobietę, która martwe dziecko w torbie wrzuciła w zarośla koło jednej z szamotulskich szkół. Brat kobiety rozpoznał torbę, którą pokazano w telewizji...

Dziś niewiele jest już szans na odnalezienie matki dziewczynki, której ciałko odnaleziono w kamienicy przy ulicy Kwiatowej. Dziecko leżące na posadzce przy drzwiach znalazła przypadkowa kobieta. Od tego momentu minął ponad miesiąc. Policjanci sprawdzili wszystkie sygnały, jakie napłynęły od mieszkańców. Nie trafili na trop matki. Coraz głośniej mówią, że wkrótce trzeba będzie zamknąć śledztwo.

Tymczasem w czwartek na Miłostowie odbędzie się pogrzeb dziewczynki. O godzinie 10 w kaplicy ksiądz będzie się modlił za duszę dziecka, później przejdzie na teren od ulicy Gnieźnieńskiej. Dziecko spocznie w grobie, a na krzyżu umieszczona zostanie tabliczka z dwiema literami: NN. Prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się jakie dziewczynka zyskałaby imię, gdyby jej matka miała możliwość włożenia dziecka do kołyski życia...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie