Pozwolenie na broń. Luzowanie rygorów przyniesie bezpieczeństwo, czy bandytyzm? Odpowiadają posłowie Michał Urbaniak i Beata Maciejewska

OPRAC.:
Jacek Wierciński
Jacek Wierciński
Luzowanie rygorów w sprawie pozwoleń na broń przyniesie bezpieczeństwo, czy bandytyzm? Odpowiadają posłowie Michał Urbaniak (Konfederacja) i Beata Maciejewska (Lewica)
Luzowanie rygorów w sprawie pozwoleń na broń przyniesie bezpieczeństwo, czy bandytyzm? Odpowiadają posłowie Michał Urbaniak (Konfederacja) i Beata Maciejewska (Lewica) Pixabay
Użytkowanie powinno być zostawione człowiekowi. Zamiast obecnych, instytucjonalnych kategorii, powinno dojść do ujednolicenia pozwoleń. Należy propagować i popularyzować w Polsce strzelectwo sportowe czy myślistwo ze względów sprawnościowych – przekonuje w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” poseł Konfederacji Michał Urbaniak, zwolennik szerszego dostępu do broni palnej. Przeciwnego zdania jest posłanka Lewicy Beata Maciejewska, która zastrzega, że jest i pozostanie absolutną przeciwniczką rozpowszechniania dostępu do broni. – Powinniśmy zająć się tolerancją, nauczaniem szacunku dla innych ludzi, praw kobiet i, szerzej, podstawowych praw człowieka – zaznacza.

Rozmowa z Michałem Urbaniakiem, posłem Konfederacji

Dziennik Bałtycki: W „Rzeczpospolitej” pojawiła się ostatnio publikacja o pana projekcie liberalizacji przepisów dotyczących wydawania pozwoleń na posiadanie broni. Może pan o tym szerzej opowiedzieć?

Michał Urbaniak: Nie jest prawdą, że z posłami PiS mamy przygotowany wspólny projekt ustawy. Były w ostatnich tygodniach pilniejsze sprawy niż regulacje na temat broni i amunicji. Spotkanie w tej sprawie zaplanowane było w dniu, kiedy doszło do dymisji wicepremiera Gowina, więc musieliśmy skoncentrować się na innych kwestiach. Jestem jednak zwolennikiem zwiększenia dostępności broni dla obywateli i rozmawiałem o tym z różnymi parlamentarzystami. Temat jest wart konsultacji i dyskusji.

Na koniec ubiegłego roku, według danych Komendy Głównej Policji, pozwolenia posiadało ponad 230 tysięcy osób, które dysponowały niemal 600 tysiącami sztuk broni – w tym kolekcjonerskiej i sportowej. Dziś to policja rozpatruje wnioski i sprawdza wymagania – m.in. niekaralność, orzeczenia psychologiczne, a w przypadku posiadania broni w celach obrony osobistej – także dokumentację dotyczącą „stałego, realnego i ponadprzeciętnego zagrożenie życia, zdrowia lub mienia”. Pan chciałby ułatwień w tym względzie?

Rzeczywiście, dziś decyduje policja, stając się kimś w rodzaju „sędziego we własnej sprawie”. Dlatego należałoby przesunąć kompetencje do organów cywilnych, jak starosta lub wojewoda. Dzisiejsze rozróżnienie celów udzielenia pozwolenia na broń – przykładowo kolekcjonerskich czy sportowych – nie odnosi się do sytuacji, w której ktoś próbuje taką broń zabrać i potencjalnie użyć jej do skrzywdzenia czy nawet zabicia innej osoby. W takim wypadku naturalna jest obrona własna. Przepisy są nieżyciowe. Poza tym, z racji członkostwa w UE, jesteśmy zobowiązani do wdrożenia dyrektywy unijnej i nowelizacji Ustawy o broni i amunicji.

Chce pan, by występując o pozwolenie, nie trzeba było wskazywać jego celowości?

Użytkowanie powinno być zostawione człowiekowi. Zamiast obecnych, instytucjonalnych kategorii, powinno dojść do ujednolicenia pozwoleń. Należy propagować i popularyzować w Polsce strzelectwo sportowe czy myślistwo, ze względów sprawnościowych.

Powstają nowe strzelnice, których otwieranie wymaga jednak zgody wójta czy prezydenta miasta, a ten nie ponosi przecież żadnej odpowiedzialności za ich działanie i często nie ma o takiej działalności pojęcia. Ostatecznie to przecież właściciel strzelnicy ponosi całą odpowiedzialność za bezpieczeństwo.

Według danych Eurostatu z 2019 roku, tylko 4,4 procenta Polaków zgłaszało przestępstwa, przemoc lub wandalizm w swojej okolicy. To jeden z najniższych wskaźników w Europie, pokazujący, że należymy do najbezpieczniejszych krajów. Po co więc rozszerzać dostęp do broni?

Generalnie chodzi o bezpieczeństwo, także bezpieczeństwo państwa – więcej broni w społeczeństwie to większe bezpieczeństwo państwa. Świetnym i pięknym przykładem jest tu chociażby Szwajcaria.

Ale Szwajcaria jest wyjątkowym i bardzo specyficznym krajem z wielu względów.

Nawet w Niemczech broni palnej jest dziś więcej niż w Polsce i ludzie jakoś masowo od niej nie giną, a państwo ma zupełnie inne problemy. Większe uzbrojenie społeczeństwa to wyższe bezpieczeństwo międzynarodowe, ale też indywidualne, np. przypadkach włamań, w których zagrożone bywa zdrowie i życie.

Nie obawia się pan, że dodatkowa broń, zamiast zwiększyć bezpieczeństwo, spowoduje zagrożenie?

Nic na to nie wskazuje. Ludzie, którzy posiadają w Polsce broń, to z reguły przykładni obywatele. Jeśli dochodzi do przestępstw z użyciem broni, to jest to broń nielegalna.

Ale dostęp dla kolejnych osób mógłby sprawić, że trafi ona także w niepowołane ręce.

Edukacja i podwyższanie świadomości oraz poziomu kultury posiadania broni to proces, który powinien trwać.

Broń to narzędzie, a nie „grzmiący kij”, który sam zabija, potrzebne są więc odpowiedzialność i wpajanie wiedzy na ten temat. Powinno to się odbywać już dziś, choćby w ramach szkolnego przedmiotu „edukacja dla bezpieczeństwa”, na którym należy uczyć bezpiecznego posługiwania się bronią.

Michał Urbaniak, poseł Konfederacji
Michał Urbaniak, poseł Konfederacji Karolina Misztal

***

Rozmowa z Beatą Maciejewską, posłanką Lewicy

Dziennik Bałtycki: Poseł Konfederacji przekonuje, że należy poluzować obowiązujące w Polsce przepisy dotyczące pozwolenia na posiadanie broni. Jakie jest pani zdanie w tej sprawie?

Beata Maciejewska: Uważam, że im mniej broni, tym lepiej i tym jesteśmy bardziej bezpieczni. Nie widzę żadnego powodu, byśmy wprowadzali do niej szerszy dostęp.

Państwa, w których broni jest więcej, są zarazem miejscami, gdzie ludzie częściej giną w strzelaninach, porachunkach czy stają się przypadkowymi ofiarami przestępczości i szaleńców.

Oczywiście, jeśli ktoś jest zdeterminowany i bardzo chce, może – legalnie lub nie – uzyskać dostęp do broni, ale im jest on trudniejszy, tym lepiej.

W tej sprawie nie mamy do czynienia z „wolnością obywatelską”, bo rozumiem, że taki argument może paść ze strony Konfederatów.

Broni, generalnie, najczęściej nie używamy w stosunku do samych siebie, ale drugiej osoby i jest to narzędzie śmiertelne. Po prostu, do tego służy broń: by ranić i zabijać.

Jako osoba pokojowo nastawiona i przekonana, że działanie agresywne czy siłowe nie jest dobre, nie widzę najmniejszego powodu, by zwiększać dostępność do broni w Polsce. Nie ma do tego najmniejszego powodu. Przepisy, które dziś obowiązują, są właściwe, a na pewno nie zbyt restrykcyjne.

Nie przekonuje pani używany przez oponentów argument szeroko pojętego bezpieczeństwa? Chodzi zarówno o kontekst potencjalnego międzynarodowego konfliktu zbrojnego i tego, że społeczeństwo „uzbrojone” mogłoby lepiej stawiać ewentualny opór, ale też o wymiar jednostkowy – ochrony osobistej w przypadku przykładowego nocnego włamania do domu i zagrożenia życia czy zdrowia?

Kompletnie mnie to nie przekonuje. Istnieje szereg sposobów zabezpieczenia przed włamaniem, innych niż posiadanie broni, jak chociażby instalacja alarmu czy antywłamaniowych drzwi. Możemy sobie wyobrazić sytuację zagrożenia zdrowia czy życia, gdy ktoś napada na nas na ulicy, by nas obrabować. Ale jak miałaby wyglądać reakcja? Wyciągamy broń i krzyczymy: „Przestań, bo cię zastrzelę!”? To niebezpieczne dla nas i ludzi postronnych. Przecież nie da się wykluczyć, że opacznie zrozumiemy czyjeś intencje, a od reagowania na przemoc mamy służby publiczne, takie jak policja.

Nie możemy zastępować instytucji prawa, bo to droga do szerzenia się zwyczajnego bandytyzmu. Myślenie w kategoriach „mam broń na wypadek, gdyby ktoś chciał się do mnie włamać”, to ślepa uliczka. Nie znam statystyk, z których wynikałoby, że jakoś drastycznie rośnie dziś w Polsce liczba przestępstw z użyciem przemocy. Pan zna takie dane?

Nie znam. Przyznam, że na potrzeby zajęcia się tym tematem przejrzałem statystyki i nie zauważyłem takiej tendencji, ale faktem jest, że brutalne przestępstwa się zdarzają. Zwolennicy liberalizacji przepisów dotyczących pozwoleń przekonują, że powinniśmy mieć narzędzia, by się przed nimi bronić, i twierdzą, że legalnie posiadają broń w Polsce z reguły przykładni obywatele.

W sprawie tych „przykładnych obywateli” też chciałabym zobaczyć statystyki, bo ja o nich nie słyszałam i, moim zdaniem, to argument stworzony przez Konfederację na jej potrzeby. Być może, posłowie z tego koła znają kogoś, kto ma pozwolenie na broń i jest przykładnym obywatelem, ale to jest jednostkowe doświadczenie i dowód anegdotyczny. Jesteśmy dość bezpiecznym krajem i nie ma sensu tego zmieniać, zwiększając dostęp do broni.

A gdyby – zgodnie z postulatami zwolenników poszerzenia tego dostępu – liberalizacji przepisów towarzyszyły edukacja, podnoszenie poziomu kultury posiadania broni i świadomości społecznej w tej materii?

W sferze edukacji i kultury powinniśmy zająć się tolerancją, nauczaniem szacunku dla innych ludzi, praw kobiet i, szerzej, podstawowych praw człowieka. Kiedy w Polsce osiągniemy wystarczający poziom w tych sprawach, będziemy mogli spokojnie rozpocząć dyskusję na inne tematy. Jestem jednak i pozostanę absolutną przeciwniczką tego, by rozpowszechniać dostęp do broni.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Materiał oryginalny: Pozwolenie na broń. Luzowanie rygorów przyniesie bezpieczeństwo, czy bandytyzm? Odpowiadają posłowie Michał Urbaniak i Beata Maciejewska - Dziennik Bałtycki

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Teraz dresik napadający kogoś w ciemnym zaułku ma co najwyżej nóż, przed oberwaniem którym mogą uchronić szybkie nogi. Przed kulką w plecy już by nie uchroniły. Konfagłąby chciałyby tu zrobić drugą Brazylię albo Meksyk, bo porównywanie się ze Szwajcarią przy takiej dysproporcji zamożności społeczeństwa jest kpiną.
J
Jotgie
Z bronią jest jak z... drzewami przy drogach. Drzewa nie mają wpływu na ilość wypadków ale na tragiczniejsze ich skutki już tak.

Podobnie było by z bronią - ilość przestępstw się raczej nie zwiększy, ale ich skutki będą znacznie bardziej tragiczne!
Dodaj ogłoszenie