Pracownice żłobków protestowały przed Urzędem Miasta Poznania. Domagają się zakazu dyskryminacji oraz podwyżki płac o 1250 zł

Sylwia Rycharska
Sylwia Rycharska
- Obecnie różnica zarobków między grupami pracowników Urzędu Miasta Poznania i zakładów utrzymania infrastruktury (traktowanych łącznie), a pracownicami żłobków wynosi ponad 1250 zł miesięcznie brutto. Te dysproporcje płacowe uważamy za krzywdzące i nieakceptowalne. Nie wiemy, dlaczego dbanie o drogi, trawniki i obiekty sportowe jest w Poznaniu zdecydowanie lepiej doceniane, niż opieka nad dziećmi, osobami chorymi i pokrzywdzonymi przez los albo edukacja i kultura - mówią strajkujące kobiety z Komisji Zakładowej OZZ Inicjatywa Pracownicza przy Poznańskim Zespole Żłobków Robert Woźniak
Zaprzestania dyskryminacji, wyższych wynagrodzeń oraz rozmowy - tego żądały strajkujące pracownice żłobków. Kobiety pikietowały przed Urzędem Miasta Poznania i domagały się poprawy warunków płacowych w poniedziałek, 14 czerwca 2021 r. Zastępca prezydenta Poznania, Jędrzej Solarski tłumaczy, że miasta nie stać teraz na podwyżki.

- Nie podoba nam się to, jak traktuje nas miasto Poznań. Nas, czyli kobiety, które pracują w żłobkach, w oświacie. Ciągle jesteśmy spychane na margines, a mamy odpowiedzialną pracę. Wychowujemy małe niewinne dzieci albo zajmujemy się osobami starszymi, często niedołężnymi. Ciągle jesteśmy niedowartościowane, nie traktuje nas się poważnie, dlatego żądamy 1250 zł podwyżki, aby wyrównać nierówności w płacach

- tłumaczy Justyna Kurzawska z Komisji Zakładowej OZZ Inicjatywa Pracownicza przy Poznańskim Zespole Żłobków.

Związek podkreśla, że pracownice żłobków od 10 lat pozostają najgorzej zarabiającymi spośród wszystkich 37 kategorii zatrudnionych w jednostkach finansowanych z budżetu miasta Poznania.

Zobacz też: Polacy podzieleni ws. szczepień nastolatków

- Co prawda mamy małe grupy, ale jest przy nich dużo roboty. Trzeba uczyć dzieci chodzić, jeść, śpiewać, tańczyć. Trzeba opiekować się nimi, żeby były bezpieczne. Codziennie jesteśmy narażone na zarażenie COVID-19. Jesteśmy narażone na wszelkie choroby: jelitowe, przeziębienia, zapalenia płuc, zapalenia oskrzeli. Nikt się nie liczy z nami, że potrzebujemy pieniędzy na leczenie - mówi Katarzyna Korcz ze Żłobka nr 3 przy ul. Winklera w Poznaniu - Starzejemy się, a młodzi nie chcą po wykształceniu zająć się dziećmi za tak niskie pensje - dodaje.

Strajk pracownic żłobków: domagają się 1250 zł podwyżki

- Obecnie różnica zarobków między grupami pracowników Urzędu Miasta Poznania i zakładów utrzymania infrastruktury (traktowanych łącznie), a pracownicami żłobków wynosi ponad 1250 zł miesięcznie brutto - mówi Kurzawska - Te dysproporcje płacowe uważamy za krzywdzące i nieakceptowalne. Nie wiemy, dlaczego dbanie o drogi, trawniki i obiekty sportowe jest w Poznaniu zdecydowanie lepiej doceniane, niż opieka nad dziećmi, osobami chorymi i pokrzywdzonymi przez los - dodaje.

Strajk pracownic żłobków: miasta nie stać na podwyżki

Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania mówi, że zdaje sobie sprawę z niskich zarobków osób zatrudnionych w żłobkach, niektórych instytucjach kultury, jednostkach polityki społecznej czy też pracowników administracyjnych jednostek oświatowych.

- Trudno nam jednak wprost odnieść się do wysokości podwyżek, skoro budżet miasta Poznania - podobnie jak budżety innych samorządów gminnych - co rusz dotykają nieprzewidziane zmiany. 100 zł podwyżki dla każdego pracownika podległego prezydentowi Poznania to dla miejskiego budżetu koszt w wysokości niemal 17 mln zł.

- tłumaczy Solarski.

- Tymczasem wprowadzony przez rząd tzw. zerowy PIT dla młodych spowodował spadek wpływów do budżetu miasta o ponad 150 mln zł. Bardzo negatywnie na przychodach budżetowych odbiła się pandemia, a zapowiedziany już Nowy Ład prawdopodobnie spowoduje dalszą utratę dochodów samorządów, w tym Poznania. Istotne znacznie ma wysoka inflacja, z powodu której pracownicy realnie zarabiają mniej. Niewątpliwie, więc musimy się nad tym problemem pochylić. Wcześniej jednak musimy przeanalizować, na co nas stać - dodaje.

10 lat temu pracownice żłobków po raz pierwszy zażądały wyższego wynagrodzenia od władz miasta. Urzędujący wówczas prezydent Ryszard Grobelny powiedział, że do 2032 roku podwyżek nie będzie. - Jak się okazuje, ta sarkastyczna i arogancka deklaracja stanowi dziś podwaliny miejskiej polityki wynagrodzeń. Aktualne władze ignorują postulaty kobiet pracujących w sektorze opiekuńczo-wychowawczo-oświatowych, a także w kulturze - tłumaczy Kurzawska z OZZ Inicjatywa Pracownicza.

10 branż w Wielkopolsce, w których zarabia się najlepiej. Tu...

Sprawdź też:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie