Pracownicy czy niewolnicy? Protest byłych portierek ZKZL pod Urzędem Miasta. Pracownicy wciąż nie odzyskali pieniędzy. Dług wynosi 315 tys.

Emilia Bromber
Emilia Bromber

Wideo

Od blisko trzech lat portierki i portierzy strzegący miejskich budynków zarządzanych przez Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych nie otrzymali części swoich wynagrodzeń. Byli pracownicy razem Inicjatywą Pracowniczą apelowali o interwencję prezydenta Poznania oraz radnych podczas protestu przed Urzędem Miasta, który odbył się w piątek 30 lipca. - Proszę mi powiedzieć, czy ja wtedy byłem pracownikiem czy niewolnikiem? - pyta jeden z poszkodowanych.

Zaległe wypłaty dla portierek ZKZL

Sprawa dotyczy portierek i portierów chroniących 6 nieruchomości, którymi administruje ZKZL. W czerwcu 2017 roku w wyniku przetargu wyłoniono wykonawcę, który zaproponował najniższą stawkę za ochranianie tych budynków. Wykonawca z kolei zatrudnił podwykonawcę – fikcyjne firmy zarejestrowane na tzw. słupy – obywateli Ukrainy, Białorusi i Wietnamu. Pracowników oszukiwano konsekwentnie na każdym miesiącu pracy – nie wypłacano im pieniędzy za nadgodziny i stawek za pracę nocą, a za ostatnie dwa miesiące – październik i listopad 2018 roku nie dostali wypłaty. Wtedy to ZKZL rozwiązał umowę z wykonawcą W grudniu tego samego roku ZKZL rozwiązał umowę z wykonawcą w trybie nadzwyczajnym.

- Nie mieliśmy pieniędzy na święta. Proszę mi powiedzieć, czy ja wtedy byłem pracownikiem czy niewolnikiem? Czy w XXI w. w europejskim mieście takim jak Poznań można nie dostać wynagrodzenia za dobrze wykonaną pracę? - mówi Marian Iwański, jeden z poszkodowanych.

Oszukani pracownicy wciąż bez wypłat

Niektórych pracowników oszukano na ponad 25 tys. złotych. Do tej pory dwie osoby zmarły nie doczekawszy się wypłaty. W dużej części poszkodowani to osoby starsze, schorowane, seniorzy dorabiający do niskich emerytur. Niektóre zadłużyły się z tego powodu, nie płacąc czynszu przez co grozi im eksmisja.

Fikcyjna firma zatrudniająca pracowników

Łącznie dług za zaległe wynagrodzenia wynosi 315 tys. zł.

- Komornik prowadził postępowania egzekucyjne przeciwko podmiotom, które formalnie zatrudniały pracowników. Niestety postępowanie zakończono - biura tych firm były wirtualne, a prezesi zarządu – obywatele Białorusi, Ukrainy i Wietnamu są nie do zlokalizowania – mówi Marcin Czachor, pełnomocnik pokrzywdzonych.

Wobec zaistniałej sytuacji i niemożności odzyskania pieniędzy przez firmy-oszustów, ZKZL został wezwany przez poszkodowanych do zawarcia sądowej ugody i wypłacenia odszkodowania w wysokości utraconego przez nich wynagrodzenia. Protestujący zarzucają ZKZL, że w trakcie trwania całego procederu, zarząd przez kilkanaście miesięcy nie przeprowadził żadnej kontroli wobec firmy, która wygrała przetarg oraz nie zażądał od podmiotu potwierdzenia, że pracownicy są zatrudnieni w oparciu o umowę o pracę, co było warunkiem umowy między ZKZL a wykonawcą. Dodatkowo Inicjatywa Pracownicza wytyka ZKZL, że nie sprawdził wiarogodności wykonawcy.

- Od początku było wiadomo, że kwoty które oferują spółki wyłonione w przetargu są tak zaniżone, że nie będą one mogły wywiązać się z usługi nie wyzyskując pracowników – mówili protestujący, którzy złożyli piątek w Urzędzie Miasta apel do prezydenta Jacka Jaśkowiaka oraz radnych, gdzie nawołują miasto do wzięcia odpowiedzialności za niesprawiedliwość i nadużycia, którymi padły poznańskie portierki.

Z tymi zarzutami nie zgadza się ZKZL, podtrzymujący oświadczenie wystosowane podczas protestu w tej samej sprawie, który odbył się w maju br. pod siedzibą ZKZL.

- Jako organizator przetargów na ochronę budynków jesteśmy przekonani, że postępowania, które prowadzimy mają za zadanie chronić pracowników zatrudnionych przed firmy zewnętrzne – mówił Łukasz Kubiak, rzecznik prasowy ZKZL

Dodatkowo spółka deklaruje, że ma żadnego tytułu prawnego dla dokonania wypłaty zaległych wynagrodzeń pracownikom nierzetelnego wykonawcy.

- Wierzymy, że z pomocą instytucji zajmujących się takimi sprawami, uda się odzyskać należne pracownikom pieniądze – dodaje rzecznik.

Absolwenci tych kierunków zarabiają najwięcej. Sprawdź w galerii. Przejdź dalej do następnego slajdu --->

Jakie są najbardziej opłacalne zawody w Polsce? Gdzie zarabi...

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
ZKZL musiał wiedzieć, że pakuje się w kłopoty. Teraz niech wypiją piwo, którego nawarzyli.
G
Gość
Czy p. Jaśkowiak nie może sprawy rozwiązać z korzyścią dla miasta?? Tego typu sprawy/pikiety itp. przynoszą miastu więcej strat niż te 300 tysięcy warte! To czysta antyreklama bez względu na to ile winy ponosi ZKZL czy jej nie ponosi.

Po drugie ktoś w artyk. wypowiada się, że z góry było wiadomo, że niskie kwoty przetargu będą przekładać się na wynagrodzenia. Skoro z góry było wiadomo to po co w ogóle ktokolwiek rozpoczął współpracę??? Należało się trzymać od tego z daleka.
Dodaj ogłoszenie