Pracownicy gnieźnieńskiego ZOL-u przed urzędem marszałkowskim: "Będziemy tak długo protestować, aż nie będzie pewności, że dom zostaje"

Marta Danielewicz
Marta Danielewicz
Hanna Komorowska-Bednarek
Hanna Komorowska-Bednarek
W czwartek przed Urzędem Marszałkowskim odbył się protest przeciwników przeniesienia ZOL-u. MRT
"Będziemy tak długo protestować, aż nie będziemy mieć pewności, że nasz dom zostaje z nami taki, jaki jest". Przed Urzędem Marszałkowskim w Poznaniu pracownicy, opiekunowie, pacjenci gnieźnieńskiego Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego protestowali w sprawie przejęcia ZOL-u przez szpital "Dziekanka". To kolejna odsłona walki o lecznicę.

Sprawa dotyczy przeniesienia Zakładu Opiekuńczo Leczniczego w Gnieźnie przy ul. Orzeszkowej, którym do tej pory kierował starosta gnieźnieński do Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych „Dziekanka”, zarządzanego przez Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego w Poznaniu. Miałaby to być transakcja wiązana, bowiem z "Dziekanki" mają zniknąć dwa nierentowne oddziały: neurologiczny i udarowy, które w zamian za ZOL przejąłby inny podmiot, najprawdopodobniej Szpital Pomnik Chrztu Polski.

Takie ultimatum przed kilkoma dniami postawiła Paulina Stochniałek, członkini zarządu województwa wielkopolskiego.

Więcej o sprawie czytaj: ZOL Gniezno. Urząd Marszałkowski: jeśli szpital nie odda ZOL-u, nie będzie cesji „udarówki”

Na taką zmianę nie zgadzają się personel ZOL-u, opiekunowie, pacjenci, rodziny chorych, a także sami mieszkańcy Gniezna. Nie chcą stracić oddziałów neurologicznych i udarowych, ale także nie wyobrażają sobie przenosin zakładu.

W czwartek przyjechali protestować przed urzędem marszałkowskim.

Szczepienia na Międzynarodowych Targach Poznańskich:

Przeniesie ZOL-u do "Dziekanki" to tragedia

- Przeniesienie tych ludzi, to jest tragedia dla nich. Wrócą do miejsca, z którego wcześniej uciekali. Pani Stochniałek mówi, że jeśli zostawi w Gnieźnie udarówkę, to chce coś w zamian. W naszym odczuciu to szantaż

- mówi Justyna Nijakowska, jedna z protestujących, której brat przebywa w gnieźnieńskim ZOL-u.

Podkreśla, że Zakład Opiekuńczo Leczniczy przy ul. Orzeszkowej funkcjonuje na bardzo wysokim poziomie, nie przynosi strat, a wręcz generuje zysk.

- Personel jest kochany, przyjazny, opiekują się podopiecznymi, obiekt jest na światowym poziomie, jest pięknie. Dla mnie to niewiarygodne, że to można ruszyć. Cieszę się bardzo, że cały ZOL walczy o to miejsce - dodaje Nijakowska.

Czytaj: ZOL Gniezno. Pracownicy zaprotestują w Poznaniu. Czy „udarówka” zniknie z Gniezna?

"Propozycje urzędu nie są akceptowalne"

Przed urzędem marszałkowskim zebrało się kilkadziesiąt osób. Trzymali transparenty z hasłami: "Nie wyrzucajcie nas z naszego domu", "Zostawcie nas przy Orzeszkowej", "Urząd Marszałkowski próbuje handlować ludźmi".

Zdaniem protestujących ZOL jest kartą przetargową w rozmowach prowadzonych pomiędzy dwoma szpitalami.

- Dla mnie to świadczy tylko o pazerności Urzędu Marszałkowskiego. A pani Stochniałek tłumaczy, że to konieczne, by mieszkańcy Wrześni się nie obrazili, że Gniezno ma wszystko

- mówi jeden z protestujących.

Paulina Stochniałek wyszła do protestujących i zaprosiła do swojego gabinetu kilku przedstawicieli.

- W środę, 3 lutego otrzymaliśmy od członkini zarządu województwa wielkopolskiego trzy propozycje: pierwsza, że się przenosimy do dziekanki, druga, że zostajemy jak jest, ale Gniezno nie będzie miało oddziałów neurologicznych i udarowego, oraz trzecia: przejmuje nas Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego, ale na razie zostajemy w budynku, w którym jesteśmy

- mówią protestujący.

Żadna z tych trzech opcji ich jednak nie zadowala. - Jeśli będziemy mieli pewność, że po przejęciu nas przez Urząd Marszałkowski pozostaniemy w tym miejscu, że finansowanie będzie nadal takie samo, to przestaniemy protestować. Ale takiej obietnicy nie mamy na piśmie - zaznacza Justyna Nijakowska.

Czytaj: ZOL Gniezno. Gnieźnieńska Lewica sprzeciwia się przejęciu ZOL-u przez Dziekankę

Przed urzędem marszałkowskim pojawili się także członkowie poznańskiej partii Wiosna, którzy popierają protest.

- Wystosowaliśmy pismo do marszałka apelujemy, by w sposób rozsądny i sprawiedliwy znaleźć rozwiązanie pomiędzy starostwem, a Urzędem Marszałkowskim. Te trzy rozwiązania na ten moment nie są akceptowalne przez protestujących. Dla mnie to dziwne i niezrozumiałe warunki i ultimatum

- mówi Katarzyna Ueberhan, posłanka Lewicy z Poznania.

Sprawdź też:

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Po pierwsze - jest taka zasada, ze starych drzew się nie przesadza. Ci pensjonariusze tutaj spędzili wiele, wiele lat. Przeniesienie ludzi z defektami psychicznymi na nowe miejsca będzie dla nich traumą, oni będą się czuć zagrożeni, zresztą już dzisiaj są oznaki tego ogromnego niepokoju. Tylko dyletant mógł wymyślić przeniesienie tych istot na teren szpitala i w dodatku do pomieszczeń absolutnie nie przystosowanych do codziennego życia kolejnymi latami! Czy pani ekonomistka z Poznania zastanowiła się nad tym? Pani jest młoda, prawdopodobnie nie zna się na psychologii, na psychiatrii. panią wydelegowano nie do negocjacji tylko do konkretnego zadania. A zadaniem tym jest ekonomia i kara dla ZOL za wspaniałe, mądre i ekonomiczne prowadzenie placówki. Tak się niszczy Polskę, Polskę lokalną, prowincjonalną, bo choć nie jest to afera o znaczeniu europejskim. to jednak należy pamiętać, ze Polska składa się z takich małych wspólnot, których nie wolno lekceważyć i narzucać arbitralnie rozkazów z góry, które są w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem prostego ludu.

Dodaj ogłoszenie