Prezes Aquanetu: Piję kranówkę w pracy i w domu

Bogna Kisiel
- Woda nie może być traktowana jako dobro luksusowe, musi trafić do każdego - podkreśla Paweł Chudziński, prezes Aquanetu
- Woda nie może być traktowana jako dobro luksusowe, musi trafić do każdego - podkreśla Paweł Chudziński, prezes Aquanetu Łukasz Gdak
Z Pawłem Chudzińskim, prezesem Aquanetu o historii poznańskich wodociągów, piciu kranówki, inwestycjach i cenach wody rozmawia Bogna Kisiel.

Jaką wodą nas Pan poczęstował?
Paweł Chudziński: Z kranu. Już od lat w firmie nie mamy innej wody niż kranówki. Jeśli wszystkich namawiamy do jej picia, to sami nie możemy pić innej.

A w domu, jaką wodę pije Pan i rodzina?
Paweł Chudziński: W domu też nie ma żadnych butelek z wodą. Pijemy tę z kranu. Założyliśmy sobie zmiękczacz, bo nasza woda jest twarda, dlatego mojej żonie mniej smakuje, chociaż ona dłużej pije wodę z kranu niż ja. To jest kwestia wyłącznie smakowa. Jednemu smakuje taka woda, drugiemu inna. Nasza ma jedną niewątpliwą zaletę – jest tania.

Poznaniacy mogą ją pić, nie muszą się niczego obawiać?
Paweł Chudziński: Codziennie wiele razy jest badana. Nie wiem, czy cokolwiek innego jest tyle razy poddawane badaniom.

Poznańskie wodociągi mają już 150 lat. To szmat czasu. Jaka była ta pierwsza sieć?
Paweł Chudziński: To były sieci drewniane. Jeszcze mój poprzednik, świętej pamięci Jacek Ponicki pokazał mi w latach 90. na ulicy Wodnej, gdzie trwała wymiana sieci, kawałek przyłącza, na postawie którego można było prześledzić historię wodociągów. Kończyło się takim metalowym elementem, potem był kawałek ołowiu, następnie mosiądzu i kawałek drewna.

Gdzie dzisiaj mamy najstarszą sieć?
Paweł Chudziński: W centrum miasta, ale nie tylko, jest też na Łazarzu, Grunwaldzie. W tych starych dzielnicach mamy jeszcze sieci z początku XX wieku. Są one bardzo dobre.

A nie trzeba ich wymienić?
Paweł Chudziński: Najgorsze sieci, których mamy sporo, pochodzą z lat 70. i 80. Wtedy brakowało materiałów, wykonawstwo było kiepskiej jakości. One stwarzają nam więcej problemów, niż te najstarsze.

Nie wszędzie jest sieć. Na mapie Poznania są tzw. białe plamy. Gdzie?
Paweł Chudziński: Takich białych plam wodociągowych prawie nie ma. Nie wszędzie jest natomiast kanalizacja. Przykładem Kiekrz, który jest naszym wyrzutem sumienia, ale także Krzesiny, Krzesinki, Morasko, Radojewo. Nie jest jednak źle. Do skanalizowania zostało nam 2 proc. nieruchomości.

Chyba nie pomylę się, jeśli powiem, że Aquanet najwięcej inwestuje spośród spółek gminnych.
Paweł Chudziński: A do tego z własnych funduszy. Licząc od 2002 r. spółka zainwestowała przeszło 2 mld zł. To nie jest źle, choć może nie jest to tak zauważalne, bo jak coś zrobimy, to tego już nie widać. Czy ktoś dzisiaj pamięta budowę kolektora prawobrzeżnego, czy ubiegłoroczne prace na Niepodległości? Prawdą jest, że mamy potężne wsparcie finansowe z UE. Myślę, że gdyby nie wymagania unijne i pomoc w wysokości blisko miliarda złotych w postaci dotacji, to nie zrealizowalibyśmy tylu inwestycji.

Ale musicie mieć wkład własny. To my wszyscy, płacąc coraz więcej za wodę i ścieki, zrzucamy się na te inwestycje.
Paweł Chudziński: Niestety, to jest prawda. To nasz drugi wyrzut sumienia. Wiemy, że taryfy są uciążliwe. Z drugiej strony, jeżeli np. w tym roku inwestujemy ok. 400 mln zł, a podwyżki taryf wynoszą 3,5 proc., to w pewnym stopniu przyczyniamy się do niskiego bezrobocia w Poznaniu. Firmy poznańskie i wielkopolskie są przez nas zatrudniane. Chciałbym powiedzieć naszym klientom, że woda nie będzie drożeć.

To kiedy Pan tak powie?
Paweł Chudziński: Nie widzę realnej perspektywy, nie obiecam, że nastąpi to np. za 20 lat. Natomiast chciałbym zwrócić uwagę, że jesteśmy jedyną albo jedną z bardzo nielicznych firm wodociągowych w Polsce, które nie wyciągają ręki po pieniądze do gmin. My robimy wszystko sami, z własnych pieniędzy.

O ile woda będzie droższa w przyszłym roku?
Paweł Chudziński: Już wcześniej zaplanowaliśmy taką ścieżkę taryfową w wysokości ok. 3,5 proc. Co roku przez najbliższe przynajmniej trzy lata cena wody wzrośnie średnio o ok. 3,5 proc.

A za to w ciągu tych trzech lat co powstanie?
Paweł Chudziński: Płacimy nie tylko za to co będzie, ale też za to co było czy się właśnie kończy. Wkrótce kończymy modernizację naszej największej stacji uzdatniania wody w Mosinie, która kosztowała ćwierć miliarda złotych. Powstała na początku lat 70 i od tego czasu nie przeszła nigdy gruntownej modernizacji. Myślę, że teraz na 30 lat mamy święty spokój. Tak samo jest z oczyszczalniami – lewobrzeżną przy Serbskiej czy COŚ w Koziegłowach, która głównie służy Poznaniowi, ale też obsługuje min. Suchy Las, Luboń, Czerwonak. Za te 3,5 proc. rocznie to w perspektywie 7-8 lat będziemy mieli 100-proc. pokrycie siecią kanalizacyjną całego Poznania i bardzo zaawansowane w okolicznych gmin. Po wybudowaniu trzeba będzie to wszystko utrzymywać.

Jaką korzyść miasto i mieszkańcy będą mieli po tych 7 latach?
Paweł Chudziński: Dzięki temu wszystkie tereny pod budownictwo zostaną uruchomione. Będzie mógł ktoś przyjść, wskazać palcem „tu” i my podłączymy go do wody oraz kanalizacji.

Wspomniał pan o SUW Mosina. Czy czeka nas jeszcze tak droga inwestycja?
Paweł Chudziński: Jest taka jedna w przyszłym roku. To będzie ostatnia duża inwestycja kanalizacyjna – kolektor junikowski, który pozwoli uruchomić kolejne tereny pod budownictwo głównie na Grunwaldzie, Ławicy, w całej południowo-zachodniej części Poznania.

Ile lat kieruje Pan Aquanetem?
Paweł Chudziński: Rozpoczął się 16 rok.

Z czego jest Pan najbardziej dumny po tych 16 latach?
Paweł Chudziński: Jest parę takich spraw. Udało się zbudować w firmie bardzo dobry zespół. Zmieniło się podejście do mieszkańców. Teraz to nie petenci, ale klienci. Choć jesteśmy monopolistą, to klienci obsługiwani są tak, jakby za murem czyhała konkurencja. Moim zdaniem, to jeden z większych sukcesów. A drugi – co jest chyba ewenementem w Polsce – to relacje pomiędzy firmą a władzami gmin. Proszę zwrócić uwagę, że od kilku już lat rozmawiamy na temat planów inwestycyjnych i wówczas określamy, jakie to będzie miało skutki taryfowe. Ktoś z władz gmin może mieć inny pomysł i będzie przeciwny inwestycjom. Nie ma jednak awantur, rozmawiamy merytorycznie. Czapki z głów przed ludźmi, którzy odpowiadają politycznie. Muszą podjąć decyzję, czy chcą wybudować ileś kilometrów kanalizacji, by Poznań się rozwijał, ale to oznacza wzrost cen wody i ścieków o 3,5 proc. Nie ma, jak to bywa w niektórych miastach, obrzucania się inwektywami, zarzucania komuś złej woli. Rozumiem, jeśli ktoś jest przeciw.

Czy dobrze wykorzystujemy fundusze unijne?
Paweł Chudziński: Jesteśmy drugą co do wielkości firmą w Polsce, a łącznie z projektem „Puszcza Zielonka” najwięcej dotacji spłynęło właśnie do Poznania.

Kiedyś te pieniądze unijne się skończą...
Paweł Chudziński: Tak, za 7-9 lat. Nasi następcy już nie będą mieli takich możliwości. Dlatego albo teraz, albo nigdy. Stąd taki nacisk, aby zainwestować we wszystko co nowe, a później będziemy zajmować się starą siecią. Chcemy w jak największym stopniu wykorzystać pieniądze z dotacji.

Aquanet angażuje się również w działania prospołeczne. Jakie?
Paweł Chudziński: Od prawie 20 lat prowadzimy akcję edukacyjne. Próbujemy edukować dzieci, a poprzez nie rodziców i dziadków, pokazując skąd się bierze woda i co dzieje się ze ściekami. Codziennie rano nasz autobus jedzie do szkoły zabiera dzieci na ujęcie wody, stamtąd na stację uzdatniania wody i następnie do oczyszczalni ścieków. W tej akcji wzięło już udział blisko 100 tys. uczniów klas 1-3. Bardzo się z tego cieszę, to moje dziecko. Ponad sześć lat temu, za zgodą właścicieli spółki i radnych, stworzyliśmy fundusz wodociągowy, który skierowany jest do najuboższych klientów. Woda nie może być traktowana jako dobro luksusowe, musi trafić do każdego. Na tę pomoc wydaliśmy prawie 5 mln zł. My kontrolujemy ten fundusze, ale dystrybucją pieniędzy zajmuje się niezależna od nas organizacja pozarządowa. Organizujemy też konkursy dla organizacji pozarządowych, które zajmują się sprawami zdrowia, ludzi starszych, edukacją. Staramy się wspomagać tych, którzy są aktywni i pracują dla mieszkańców tych terenów, na których działa Aquanet.

Czego życzyć Aquanetowi z okazji jubileuszu?
Paweł Chudziński: Przyjaciół i zrozumienia, jakie jest do tej pory. Mam świadomość, że dzisiaj dezorganizujemy ruch na ulicy Dolna Wilda czy Garbary, ale mieszkańcy podchodzą do tego ze zrozumieniem. Na tym polega fenomen poznaniaków. Marzy mi się też, by każdy poznaniak i mieszkaniec okolicznych gmin miał poczucie, że Aquanet jest jego własnością.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
janusz
Pamiętam jak w Kościanie (Osiedle Konstytucji)w kranie leciała woda śmierdząca, która bardzo szybko powodowała, że wanna, bęben pralki błyskawicznie zmieniały kolor na ciemna rdza! Wezwałem Sanepid, który stwierdził po czasie, że wszystko jest ok!!!! Był to chyba rok 1993. Nie mam zaufania do kranówki!
Z
Zadowolony
Ile kosztuje taki artykuł ? Był pewinie w pakiecie z ogłoszeniami na 150 lecie aquanetu ! Straszne pieniądze idą do mediów z miejskich spółek ...
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie