18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Prezes Lecha: Musimy grać w Europie!

Maciej LehmannZaktualizowano 
Odpowiedzi na trudne pytania: z Andrzejem Kadzińskim, prezesem KKS Lech Poznań, o celach, planowanych transferach, wizji rozwoju zespołu, rozmawia Maciej Lehmann

Czy to, co prezentował Lech jesienią, Pana satysfakcjonowało?
Graliśmy bardzo nierówno, ale trzeba dodać, że ze względu na szpital w drużynie, skład był bardzo eksperymentalny. Kłopoty z kontuzjami podstawowych graczy sprawiły, że niestety nie mogło być mowy o stabilizacji formy. Coś w tej maszynie o nazwie Lech nie trybiło. Zespół potrafił spinać się na mecze z drużynami z czuba tabeli, ale powietrze schodziło nam zawsze, gdy graliśmy z dołem tabeli. Tak samo graliśmy też wiosną, i to jest prawdziwy problem, który trzeba przedyskutować ze sztabem szkoleniowym. Tych straconych punktów z niżej notowanymi rywalami zabrakło nam do mistrzostwa i bardzo brakuje teraz.

Zgadza się Pan z twierdzeniem, że Lech w tym roku zanotował regres? Nie rozwija się tak, jak wszyscy się tego spodziewali.
Jeśli wszyscy są w pełni sił, to skład mamy bardzo dobry. W ubiegłym roku wszystko nam idealnie sprzyjało. Latem zatrudniliśmy nowego trenera i on też potrzebował trochę czasu, by poznać zespół, współpracowników i nasze wymagania. Na pewno jedną z ważniejszych przyczyn słabszych wyników była przeprowadzka do Wronek. Gra w lesie to nie jest nasz klimat. We Wronkach moim zdaniem przegraliśmy dwumecz z Brugią. Nie wykorzystaliśmy naszych pięciu minut w Europie i niestety nie poszliśmy o krok do przodu. Gdybyśmy znów awansowali do fazy grupowej, bylibyśmy dzisiaj w innym miejscu. Piłkarzom do rozwoju potrzebna jest rywalizacja z klubami europejskimi.

Czy nie denerwuje Pana fakt, że grająca jeszcze gorzej niż w ubiegłym roku Wisła znów ma nad Lechem przewagę i to aż ośmiu punktów?
Oczywiście, że denerwuje. Siłą Wisły jest bardzo stabilny skład i w przeciwieństwie do nas potrafi wygrywać mecze, w których wyraźnie jej nie idzie. Tego musimy się nauczyć. Wspomniał pan o przewadze Wisły. Z jednej strony to dużo, ale jeszcze może się dużo zdarzyć. Wiele zależy od tego, kim będziemy grali. Dzisiaj nawet nie wiadomo, czy Arboleda, Kikut, Wojtkowiak, Gancarczyk nie mówiąc o Wilku, będą zdolni do gry. Pewnie tak, ale stuprocentowej pewności nie ma. To jest nasz problem, bo przecież nie stać nas na kupno ich zastępców. Szukamy graczy na inne pozycje.

Kontuzje w Lechu to też zastanawiająca rzecz. Dwa lata temu było podobnie. Cały blok defensywny rozsypał się jak domek z kart.
Mnie również zastanawia, skąd aż tyle nieszczęść. Na początku stycznia chcemy przedyskutować to ze sztabem medycznym i trenerskim.

O co będzie walczył wiosną Lech?
Naszym planem minimum jest awans do Ligi Europejskiej. To jest nasz obowiązek. Nie możemy być średniakiem i, co za tym idzie, mieć budżet średniaka.. Chcąc rozwijać ten klub i mieć poparcie kibiców, musimy grać w Europie! Im lepiej będziemy grali, tym lepsze będą transfery, bo będą zupełnie inne wpływy od sponsorów, telewizji i kibiców.

Czy obecną drużynę Lecha stać na zapełnienie nowego stadionu i dobrą grę w Europie? Naszym zdaniem trzeba w nią zainwestować. Pytanie tylko ile.
Stadion się zapełni, gdy będzie pomysł, jak przyciągnąć kibiców. Na początku bylibyśmy zadowoleni ze średniej 25-28 tysięcy, bo wiadomo, że na wszystkich meczach nie będzie kompletu widzów. Wspólnie z kibicami chcemy przedyskutować ceny biletów. Muszą być one zróżnicowane. Zaproponujemy im programy - szkolne, rodzinne, studenckie. Chcemy, by każdy znalazł odpowiednią ofertę na swoją kieszeń. Nowy stadion wzbogaci też naszą ofertę dla sponsorów.

A co z zespołem? Lech może wejść na nowy stadion bez dwóch swoich największych w tej chwili gwiazd - Roberta Lewandowskiego i Sławomira Peszki. Trudno będzie ich zatrzymać, jeśli dostaną oferty z dobrych klubów. Czy jest plan zastąpienia ich równie dobrymi piłkarzami?
Sławek Peszko na razie nie chce odchodzić z Lecha. Z Robertem i jego menedżerem jesteśmy w stałym kontakcie. Podtrzymuję to, co niedawno deklarowałem. Zimą żaden z podstawowych zawodników nie odejdzie. Nie ma takiej możliwości, łącznie z Robertem. Natomiast latem pomyślimy wspólnie, jak dobrze przeprowadzić jego transfer. Do tego czasu chcemy pozyskać pełnowartościowego napastnika, który będzie siłą uderzeniową ataku Lecha. Mogę zadeklarować, że w stosunku do Lewandowskiego będziemy tak samo fair, jak w stosunku do Rafała Murawskiego.

Ten nowy snajper pojawi się już w Lechu wiosną?
Mamy taki plan. Wszystko zależy jednak od tego jak wykorzystamy to okno na, mówiąc kolokwialnie, odświeżenie szatni. Te zmiany są absolutnie niezbędne.

Jacek Rutkowski jeszcze niedawno mówił, że Lecha nie stać na piłkarzy, którzy kosztują więcej niż 500 tysięcy euro. Za napastnika, o którym Pan wspominał trzeba będzie wyłożyć znacznie większą sumę. Za 19-letniego Artura Sobiecha Ruch Chorzów żąda 600 tys. euro. Czy to oznacza, że Kolejorz zmienia swoją transferową politykę?
Dzisiaj media wymieniają sumy z sufitu. Spokojnie... Piłkarz tyle jest wart, ile ktoś chce za niego zapłacić. Tak jest w każdym biznesie. Polonia chce za Jodłowca 1,5mln euro. Za te pieniądze można kupić w Europie naprawdę świetnych obrońców. Poczekajmy do stycznia. Do tego czasu cena za takiego Sobiecha też spadnie. Przecież ten chłopak zagrał dopiero pół rundy. Niech pokaże, czy jest odporny, gdy dopadnie go kryzys.

Zanim się o tym przekonamy, ktoś może już sprzątnąć go Lechowi sprzed nosa...
Wszyscy postępują w ten sposób. Rynek jest na tyle ubogi, że wszyscy idą praktycznie tą samą drogą, a ceny na polskich piłkarzy są z kosmosu. Dlatego szukamy piłkarzy po całej Europie. Lech stał się lepszą drużyną, gdy zasilili go piłkarze zagraniczni. Tę różnicę jakościową zrobili Arboleda, Stilić czy Rengifo. Lecha stać na wydawanie, ale to muszą być rozsądnie wydane pieniądze. Nie stać nas na zrobienie dziesięciu błędów po milion złotych.

Czy to oznacza, że Lech będzie kupował teraz już tylko ukształtowanych piłkarzy, bo ma wystarczająco dobrą swoją młodzież?
Naszej młodzieży musimy poświęcić jeszcze więcej czasu. Okazuje się, że warto na nich stawiać i dawać im szansę. Lecz do pierwszego składu musimy też kupić ukształtowanych, obytych w ligach europejskich zawodników, który mnie zatrzęsą się nogi, gdy krzyknie 40 tys. widzów.

Tacy gracze jednak odpowiednio kosztują. Wystarczy przejrzeć słynny "transfermarkt". Ceny za reprezentantów U-21 Bośni, Serbii czy Chorwacji oscylują wokół miliona euro.
Dobrze o tym wiemy, dlatego powtarzamy, że ten biznes składa się z kupowania i sprzedawania. Musimy kogoś dobrze sprzedać, by kupić nowego zawodnika. Mamy przygotowane trzy warianty budżetu. Od bardzo optymistycznego, realistycznego do takiego na "czarną godzinę". Jeśli wszystko dobrze się nam ułoży przy wyprzedaży piłkarzy, których chcemy się pozbyć, to będziemy mogli kupić bardzo dobrych graczy.

Rafał Murawski został sprzedany za przyzwoite pieniądze. Co się z nimi stało?
Te pieniądze wpłynęły do budżetu. Za Rafała dostaniemy trzy raty. Nie chcę teraz wyjaśniać wszystkich budżetowych zawiłości, ale nie ukrywamy, że sporą część dochodów przeznaczamy na wynagrodzenia dla zawodników. Kilku z nich latem kończyły się kontrakty, otrzymali podwyżki. Tymczasem mocno spadły nam wpływy z biletów. Ta plaga kontuzji też nas sporo kosztuje. Leczymy naszych graczy w najlepszych klinikach, dochodzą do tego koszty rehabilitacji... Zapewniam, że nikt nie chowa pieniędzy do własnej kieszeni.

We wszystkich krajach, które chciały dokonać postępu, postawiono na trenerów z zagranicy. Turcja, Ukraina, Grecja, Cypr to pierwsze z brzegu przykłady. Czy także w Lechu nie dojrzewa myśl, by zatrudnić trenera z innego kraju?
Nie chcę stwarzać dwuznacznej sytuacji... Mamy kontrakt z trenerem Zielińskim na rok z opcją przedłużenia go na kolejne lata. Po zakończeniu sezonu podejmiemy decyzję, czy przedłużymy umowę, czy przyjdzie nam się rozstać. Pod tym względem niema żadnej tajemnicy.Myślę, że to jest zdrowy układ.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zeiliński OUT

a nie chłopca od siedmiu boleści.
Z tym trenerem i jego wizją futbolu osiągnięciem będzie miejsce na pudle w naszej lokalnej skopanej...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3