reklama

Prezes Leszczyńskiej Fabryki Pomp wypompuje udziały

Łukasz CieślaZaktualizowano 
– Nikogo nie zmuszałem do sprzedaży udziałów. Gram fair – zapewnia Janusz Szyszkowiak
– Nikogo nie zmuszałem do sprzedaży udziałów. Gram fair – zapewnia Janusz Szyszkowiak fot.archiwum
Oponenci Janusza Szyszkowiaka, prezesa Leszczyńskiej Fabryki Pomp, zarzucają mu, że przejął kontrolę nad firmą bez wydania prywatnych pieniędzy. - Takie było założenie, że to ja zarządzam - odpowiada Szyszkowiak.

LFP sp. z o.o. to jeden z największych pracodawców w Lesznie. Zatrudnia ponad 600 osób. Przynosi spore zyski, sięgające nawet kilkunastu mln zł rocznie. Formalnie to spółka pracownicza, ale w rzeczywistości pełnię władzy ma prezes.

- Przed laty powiedziałem, że sprywatyzuję firmę, ale na moich warunkach. Zostałem jednoosobowym zarządem, objąłem dziesięć procent udziałów, a w zamian zagwarantowałem utrzymanie zatrudnienia. Taki był mój kontrakt z pracownikami na początku lat 90. - podkreśla Janusz Szyszkowiak.

Tamten kontrakt zakładał też, że reszta udziałów, czyli 90 procent, trafia do pozostałych pracowników. Dziś sytuacja jest zupełnie inna. W ich rękach pozostało około 12 procent udziałów. A spośród 437 udziałowców zostało niewiele ponad 50. Jak do tego doszło?

Pod koniec 2000 roku udziały części pracowników skupiła Leszczyńska Fabryka Pomp SA. To spółka-córka fabryki pomp. Na marginesie, spółką akcyjną obecnie zarządza córka Szyszkowiaka. Do skupowania udziałów spółki-matki przez spółkę-córkę doszło tuż przed wejściem w życie kodeksu spółek handlowych. Zabrania on takich transakcji między podmiotami powiązanymi ze sobą.

- Wejście w życie kodeksu nie miało nic do rzeczy - twierdzi Janusz Szyszkowiak. - Spółka akcyjna kupiła udziały, aby nie dopuścić do sytuacji, że kontrolę nad firmą przejmą ludzie z zewnątrz. A takie zagrożenie istniało, bo część osób odchodząca na emeryturę chciała sprzedać udziały. Robili to dobrowolnie, tu się ustawiały kolejki chętnych.

Z naszych ustaleń wynika jednak , że nie było masowej dobrowolności, o której mówi pan prezes. Prawdą jest, że część pracowników chciała sprzedać udziały. Za jeden z nich dawano 1500 złotych i w sytuacji, kiedy pracownik miał ich kilkadziesiąt, mógł dostać niezłe pieniądze. To była kusząca perspektywa. Ale nie dla wszystkich.

- Prezes wciąż zabiegał o polepszenie swojej pozycji. Namawiał więc do sprzedaży udziałów wskazując, że nie będzie płacił dywidendy. I choć nie zrobił tego do dziś, to się nie skusiłam - mówi Ewa Stoczczak. W fabryce pracowała do 1997 roku.

Od 2001 roku, zgodnie z zakazem wprowadzonym przez kodeks spółek handlowych, spółka akcyjna nie mogła kupować udziałów spółki matki. Liczba udziałowców wciąż jednak malała. Fabryka pomp zaczęła bowiem skupować udziały od pracowników w celu ich umorzenia. Działo się to na masową wręcz skalę. Wten sposób wyeliminowano kolejnych udziałowców. Prezes Szyszkowiak zapewnia, że i tym razem nie było żadnego szantażu. - Niech pan znajdzie choć jedną osobę, która zrobiła to z przymusu - mówi.

- Był nacisk ze strony prezesa, by sprzedawać udziały - twierdzi tymczasem Bernard Konieczny, który w fabryce pracował jako dyrektor. - Nie sprzedałem udziałów, bo moim zdaniem cena 1500 zł za jeden udział była stanowczo za niska. Konieczny był w gronie kilku osób, które po niesprzedaniu udziałów odeszły z firmy. Formalnie za porozumieniem stron.

- Podziękowałem za pracę trzem dyrektorom, bo nie pasowali do układu zarządzania. Nie miało to nic wspólnego z tym, że nie sprzedali udziałów - zapewnia Szyszkowiak.

Jutro w leszczyńskiej fabryce dojdzie do nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników. Prezes Szyszkowiak przedstawił uchwałę, która zakłada utworzenie ponad 55 tysięcy nowych udziałów. Prawo pierwokupu mają dotychczasowi wspólnicy. Osoby związane z firmą twierdzą, że to kolejny krok do monopolizacji pozycji prezesa. - Każdy udziałowiec może kupić nowe udziały. Czy ja też to zrobię? Jeszcze nie wiem - twierdzi prezes Szyszkowiak.

Rząd robi poduszkę na ewentualne spowolnienie gospodarcze

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

m
m

Nic a nic jakoś wam Szyszkowiak nie wierzę. W dawnych czasach bylibyście pewnie sykretarzem PZPR - takim malym - powiatowym :-)

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3