Problem tkwi w głowie, więc spalam się psychicznie

Radosław Patroniak
On rzuca młotem, ona skacze w dal. On ma 35 lat, ona zaledwie 21. On jest utytułowany, ona - utalentowana. On pochodzi z Poznania, ona - z pobliskiego Puszczykowa. Co łączy jeszcze Szymona Ziółkowskiego i Annę Jagaciak? Oboje walczą o minimum na lekkoatletyczne MŚ w koreańskim Daegu (27 sierpnia - 4 września). Na razie bezskutecznie, ale też z wielką nadzieją na osiągnięcie celu.

Dalej od niego póki co jest były mistrz olimpijski i świata. Od wyniku 78 m w tym sezonie dzieliły go dwa metry. W dodatku Ziółkowski przegrywał z rodzimą konkurencją i nie pojechał na Drużynowe ME do Sztokholmu.

CZYTAJ TEŻ:
BARCELONA: SZYMON ZIÓŁKOWSKI BEZ MEDALU

- Tym ostatnim faktem akurat się nie zmartwiłem, podobnie zresztą jak porażkami na własnym podwórku. Dobrze, że konkurencja depcze mi po piętach. Źle, że jest ona wymierająca. Przy okazji słabszych wyników pojawiły się opinie, że to mój ostatni sezon, bo na pewno się nie odrodzę. Tylko, że ja o sobie już wiele takich rzeczy słyszałem - tłumaczy młociarz AZS Poznań, który ma rekordy życiowy (83,38 m) o 7 metrów lepszy od najlepszego osiągnięcia w tym roku.

Obecnie szlifuje on formę w Cetniewie, ale po sobotnim mityngu w Madrycie przenosi się do Spały. Kolejne szanse poznaniaka na wywalczenie minimum to starty w Rethymno na Krecie (13 lipca) i Tuluzie (19 lipca).

- Najgorsze jest to, że na treningach nieregularnie, ale rzucam powyżej 78 m. Na zawodach spalam się jednak psychicznie. To dziwne, bo przecież jestem doświadczonym zawodnikiem i nie powinienem odczuwać presji w takim samym stopniu jak junior. Tak czy inaczej na pewno problem tkwi w głowie. Może im starszy jestem, tym głupszy. Sam już nie wiem - zastanawia się Ziółkowski.

W trochę innej sytuacji znajduje się mistrzyni Polski w skoku w dal Anna Jagaciak. Ona też nie osiągnęła jeszcze minimum, ale w ostatnich zawodach zasygnalizowała zwyżkę formy i to bardzo poważną. Studentka Uniwersytetu Przyrodniczego na Młodzieżowych MP w Gdańsku ustanowiła nawet rekord życiowy w trójskoku (14,25 m, do minimum zabrakło jej tylko 5 cm), a w skoku w dal przyzwoity wynik 6,54 m. Jej opiekun miał więc powody do zadowolenia.

- Rok temu były gratulacje, ale za nimi też pojawiły się oczekiwania na potknięcie wśród nieżyczliwych. Mnie głowa się nie zagotowała, bo jak się spojrzy trzeźwo na wyniki Ani z poprzedniego sezonu, to wychodzi, że miała dwa wystrzały - na MP i ME. Nasz plan na obecny sezon był więc taki, żeby zacząć skakać równo na poziomie 6,60 m - przyznaje Jarosław Jagaciak.

Odniósł się on także do kwestii łączenia startów w skoku w dal z trójskokiem. - W Gdańsku Ani lepiej poszło w trójskoku, bo w niedzielę były lepsze warunki atmosferyczne. Łączenie tych dwóch konkurencji to niezbyt złożona sprawa, bo dobry trening trójskoku zapewnia też dobre wyniki w skoku w dal - zauważa trener zawodniczki Juvenii Puszczykowo.

Obecnie przygotowuje on córkę do występu w przyszłym tygodniu na Młodzieżowych ME w Ostrawie. Później czeka ją start na uniwersjadzie w Shenzhen. Przy jej wynikach i talencie można zadać pytanie, czy nie powinna się ona jeszcze bardziej poświęcić królowej sportu. - O tej kwestii myślę tak samo jak o łączeniu skoku w dal z trójskokiem. Naukę i sport da się połączyć. Może mam naturę belfra, ale zawsze zawodnikom sugerowałem, że edukacja jest tak samo ważna jak zdobywanie trofeów. Trudno więc, żebym córce przekazywał inne wskazówki - kończy były skoczek wzwyż.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie