Program in vitro na finiszu

    Program in vitro na finiszu

    Marta Żbikowska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Prof. Pawelczyk: W przypadku poczęcia naturalnego jak i in vitro ok. 20 proc. ciąż kończy się poronieniem

    Prof. Pawelczyk: W przypadku poczęcia naturalnego jak i in vitro ok. 20 proc. ciąż kończy się poronieniem ©Paweł Micznik

    W grudniu ubiegłego roku minister zdrowia odebrał tysiącom par nadzieję na posiadanie dzieci ogłaszając decyzję o zakończeniu rządowego programu refundacji in vitro. Oznacza to, że pary pragnące dziecka, a mające problem z zajściem w ciążę, za spełnienie swojego marzenia będą musiały zapłacić lub z niego zrezygnować.
    Prof. Pawelczyk: W przypadku poczęcia naturalnego jak i in vitro ok. 20 proc. ciąż kończy się poronieniem

    Prof. Pawelczyk: W przypadku poczęcia naturalnego jak i in vitro ok. 20 proc. ciąż kończy się poronieniem ©Paweł Micznik

    Ginekologiczno-Położniczy Szpital Kliniczny UMP przy ul. Polnej w Poznaniu to jedyny w Wielkopolsce ośrodek, w którym realizowany był rządowy program in vitro. W poznańskiej placówce zarejestrowały się 1142 pary. Do programu zostało zakwalifikowanych 730.

    - Kiedy okazało się, że nie dostaliśmy takiej kwoty pieniędzy na jaką liczyliśmy, 239 par już po kwalifikacji przeniosło się do innych ośrodków w Polsce - tłumaczy profesor Leszek Pawelczyk, kierownik Kliniki Niepłodności i Endokrynologii Rozrodu UM w Poznaniu. - Kolejnym 234 parom byliśmy zmuszeni odmówić kwalifikacji.

    W ramach rządowego programu wykonano 1135 cykli (każda zakwalifikowana para miała prawo do trzech) i uzyskano 493 ciąże, co daje 43,5 procent skuteczności. Jak to się ma do danych ministerstwa zdrowia, które w uzasadnieniu rezygnacji z programu podawało niską skuteczność metody in vitro oscylującą wokół 13 procent?

    - Możliwości statystyczne i metody przeliczeniowe są różne - tłumaczy prof. Pawelczyk. - Możemy brać pod uwagę różne elementy: liczbę punkcji, czyli pobrań komórek jajowych oraz liczbę transferów. Te dane w różnych konfiguracjach możemy porównywać z liczbą uzyskanych ciąż lub z liczbą porodów. Jeśli chodzi o samą ciążę to mówimy o ciąży biochemicznej potwierdzonej podwyższonym poziomem hormonu beta HCG, o ciąży klinicznej, gdy w obrazie usg widzimy bijące serce, co jest możliwe najwcześniej w 6 tygodniu ciąży oraz ciąży rosnącej, która już się rozwija. Zarówno w przypadku poczęcia naturalnego, jak i in vitro ok. 20 proc. ciąż kończy się poronieniem.

    W poznańskim szpitalu do tej pory odbyło się 238 porodów dzieci poczętych w ramach rządowego programu. Kolejne 92 kobiety czekają na rozwiązanie.

    To ostatnie pary, którym udało się skorzystać z refundacji in vitro. Kolejne, które nie mają szans na zajście w ciąże w inny sposób, za in vitro będą musiały zapłacić.- Część pacjentek zdecydowała się na programy komercyjne - przyznaje prof. Pawelczyk. - To oznacza dla nich koszt ok. 7-8 tys. za sam program i na razie 1,5-3 tys. zł za leki, które jeszcze są refundowane.
    Lekarze, którzy zajmują się procedurą in vitro mają nadzieję, że zamieszanie wokół tej metody minie. Przyznają, że wokół tego tematu odczuwany jest spory niepokój ze względu na wielką niewiadomą związaną z przyszłością in vitro w Polsce.



    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo