Prokurator Ewa Wrzosek z Warszawy chciała śledztwa ws. PiS i wyborów kopertowych. Od wtorku, "w nagrodę", zacznie pracować w Śremie

Łukasz Cieśla
Łukasz Cieśla
Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski, były kandydat PiS w wyborach, podjął decyzję o delegowaniu grupy prokuratorów do jednostek daleko od ich miejsca zamieszkania. Oficjalny powód: konieczność wzmocnienia kadrowego niektórych prokuratur. Nieoficjalny: kara za krytykowanie PiS. Arkadiusz Gola
Prokuratorzy krytykujący poczynania PiS lub wszczynający śledztwa dotyczące władzy zostali „delegowani” do pracy w prokuratorach daleko od miejsca zamieszkania. Spotkało to między innymi warszawską prokurator Ewę Wrzosek, która chciała wyjaśnić działania polityków PiS ws. prezydenckich wyborów kopertowych w trakcie pandemii. Teraz Prokurator Krajowy Bogdan Świeczkowski polecił jej półroczną pracę w prokuraturze w Śremie. - Właśnie przeorganizowuję całe moje życie prywatne i zawodowe. Z Warszawy, bez dzieci, muszę przeprowadzić się do Śremu. Decyzję odbieram jako formę kary – mówi prokurator Ewa Wrzosek w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim”.

W poniedziałek 18 stycznia grupa prokuratorów dowiedziała się, że decyzją Prokuratora Krajowego Bogdana Święczkowskiego zostali skierowani do pracy w odległych prokuratorach. W ciągu kilkudziesięciu godzin mają zostawić pracę np. w Warszawie i stawić się w Śremie w Wielkopolsce albo w Jarosławiu na Podkarpaciu.

Podpisywany pod tą decyzją Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski jest jednoznacznie kojarzony z PiS. W przeszłości chciał startować z listy tej partii w wyborach. Teraz jest Prokuratorem Krajowym, pierwszym zastępcą Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry. I tak się składa, że decyzje o delegacjach podjęto wobec prokuratorów ze stowarzyszenia Lex Super Omnia. Stowarzyszenia, które krytykuje poczynania PiS, zarzucając rządzącej partii między innymi upolitycznienie prokuratury oraz ograniczanie jej niezależności.

Delegowani prokuratorzy o decyzji Prokuratury Krajowej. Zobacz film:

Prokurator Ewa Wrzosek wszczęła śledztwo ws. wyborów kopertowych w trakcie pandemii. Teraz wysłano ją do Śremu

Jedną z delegowanych działaczek stowarzyszenia jest warszawska prokurator Ewa Wrzosek. W kwietniu 2020 roku wszczęła śledztwo dotyczących tzw. wyborów kopertowych na prezydenta. Stwierdziła, że trzeba wyjaśnić czy próba organizacji przez PiS wyborów prezydenckich w trakcie epidemii koronawirusa, w trakcie lockdownu, nie stanowi narażenia życia i zdrowia obywateli. Tamto śledztwo błyskawicznie jej odebrano i umorzono. Wobec prokurator Wrzosek wszczęto postępowanie dyscyplinarne.

Czytaj też: O co chodziło w wyborach kopertowych zaplanowanych na 10 maja 2020 roku?

Teraz, podobnie jak inni prokuratorzy ze stowarzyszenia Lex Super Omnia, została wysłana „na delegację”. W jej przypadku polecono jej jechać do Śremu. Miała się stawić tam w pracy w środę rano, 20 stycznia.

Prezydent Andrzej Duda komentuje delegacje prokuratorów. "Zawód można zmienić"

- Akurat złapał mnie pan w prokuraturze na Mokotowie, jestem jeszcze w Warszawie – mówiła nam w piątek 22 stycznia prokurator Ewa Wrzosek. - Nie mogłam od razu wszystkiego rzucić, nie byłam w stanie niemalże z dnia na dzień przeorganizować całego swojego życia prywatnego i zawodowego. Skontaktowałam się już z tamtejszą panią Prokurator Rejonową. Wzięłam kilka dni urlopu, by załatwić swoje sprawy. W Śremie stawię się w najbliższy wtorek i zacznę pracę. Znalazłam już tam mieszkanie, które wynajmę

Zadzwoniliśmy do niej w piątek. Ze spokojem opowiada, jak przyjęła decyzją o nagłej delegacji do miasta oddalonego ok. 300 km od jej domu. Z jej słów wynika, że jeśli ktoś liczył, że „ucieknie” na chorobowe albo rzuci papierami i odejdzie z prokuratury, to się przeliczył.

- Podporządkuję się tej decyzji, nie można jej zaskarżyć, odwołać się od niej. Decyzję Prokuratora Krajowego odbieram jako formę quasi kary dyscyplinarnej, którą wymierzył poza wszelkim trybem. Ona jest ubrana w nazwę „delegacja”, ale nie stoi za nią żadne racjonalne i merytoryczne uzasadnienie. Twierdzenia Prokuratury Krajowej w tej sprawie są nielogiczne.

Ze stanowiska Prokuratury Krajowej, o czym pisały media, wynika, że niektórych śledczych dlatego delegowano do innych jednostek, bo były w nich braki kadrowe. Trzeba było je wesprzeć merytorycznie. Prokurator Wrzosek nie wierzy w te oficjalne zapewnienia PK.

- Z tego, co wiem, w prokuraturze w Śremie był jeden wakat. Czyli jedno nieobsadzone stanowisko. Teraz ja je zajmę. Opuszczę z kolei Prokuraturę Rejonową Warszawa Mokotów, w której są braki. Oprócz mnie delegację dostał jeszcze prokurator Onyszczuk, tyle że on do Lidzbarka Warmińskiego. Wskutek naszych delegacji, w warszawskiej jednostce zostanie 17 prokuratorów, to jest około połowa składu. Mówimy więc teraz o 50 procentowych brakach kadrowych w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Mokotów.

Czytaj też: Jak delegowanie prokuratorów tłumaczy Prokuratura Krajowa?

Opozycja krytykuje przenoszenie prokuratorów. Zobacz film

Lex Super Omnia wyliczyło, że delegacja jednego prokuratora może kosztować dodatkowo 4-5 tysięcy złotych miesięcznie

Prokurator Ewa Wrzosek zaznacza, że jej półroczna delegacja źle wpłynie na sprawy, które do tej pory prowadziła. Zostaną one zapewne rozdzielone między innych prokuratorów z Mokotowa, którzy już teraz są obciążeni pracą.

- W toku jest około 130 spraw, plus te zawieszone, w których też wykonywane są czynności. Ktokolwiek przejmie je po mnie, będzie się musiał z nimi zapoznać. Nikt nowy nie przyjdzie tam do pracy. Wydaje mi się, że zapoznanie się z tyloma sprawami będzie ponad fizyczne możliwości jakiegokolwiek prokuratora. Na pewno wydłuży się tok prowadzonych postępowań. Będą przewlekłości, naruszone prawa stron, które już oczekiwały decyzji końcowych, w tym aktów oskarżenia. Są też sprawy aresztowe. Areszty w nich mogą być przedłużane z przyczyn czysto organizacyjnych, wynikających z chaosu spowodowanego decyzją Prokuratury Krajowej

– dodaje prokurator Ewa Wrzosek.

Sprawa delegacji ma jeszcze aspekt finansowy. Prokuratorom przysługują ryczałty na wynajęcie mieszkania oraz koszty delegacji. Stowarzyszenie Lex Super Omnia wyliczyło już, że delegacje mogą miesięcznie kosztować nawet ok. 4-5 tysięcy złotych. W przeliczeniu na jednego prokuratora.

- Przysługuje mi bodajże 1500 złotych miesięcznie na wynajęcie mieszkania. W Śremie nie znalazłam w takiej w cenie, więc dopłacę z własnych pieniędzy. Co tydzień zamierzam jeździć na weekend do moich dzieci oraz do mamy, do Warszawy. Inni prokuratorzy również będą wracać z odległych miejscowości do swoich rodzin. Te koszty dojazdów będą pokrywane z budżetu prokuratury. Sądzę, że pieniądze przydałyby się na inne cele

– mówi warszawska prokurator.

Obywatele oferują pomoc delegowanym prokuratorom. „Pani z Niemiec oferowała użyczenie swojego domu w Śremie”

Prokurator Wrzosek udało się znaleźć mieszkanie, ale jak mówi, nie każdy tak szybko znalazł nowe lokum. Jeden z prokuratorów, który niczego nie znalazł, został przygarnięty do domu jednego z prokuratorów. Z miasta, do którego został delegowany.

- I ja, i inni prokuratorzy ze stowarzyszenia, dostajemy wiele wsparcia w ostatnich dniach. Do prokuratury na Mokotowie zadzwoniła pani z Niemiec. Prosiła mnie o kontakt, bo ma pusty dom w Śremie, który chciała mi odstąpić na czas mojej delegacji. Dzwoniły także różne nieznane mi osoby ze Śremu, z jego okolic oraz z Poznania. Jakiś pan proponował mi telewizor. Inni prokuratorzy też dostają propozycje pomocy. Bardzo wszystkim dziękujemy, ale nie możemy jej przyjąć. Choćby ze względów formalnych. Poza tym nikt z nas nie chciałby, aby te osoby miały jakieś nieprzyjemności, jakieś kontrole

– stwierdza prokurator Ewa Wrzosek.

Delegowani prokuratorzy liczą się z tym, że „turystyka zawodowa” na koszt państwa może potrwać dłużej. Co prawda obecne delegacje trwają pół roku, ale po ich zakończeniu może się okazać, że są wakaty w innych jednostkach. Znowu mogą zostać skierowani do pracy w innych miejscowościach, daleko od domu i bliskich.

Sprawdź też:

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Panie Parchimowicz a kto patrzy na ręce prokuratorom?? Rzecznik dyscyplinarny?? I jak się zakończyła większość ,,afer,,?? Np. uniewinnieniem?? Dziękuję za takie prawo- równi i równiejsi. Jedni żyją drudzy patrzą

G
Gość

Niech się cieszy, że pracę ma bo wielu ludzi przez pandemię pracy zadnej nie ma. Pozatym patrząc na skalę niesłusznych skazań w Polsce (sam mam przerażające doświadczenia z prokuratorami, którzy w mojej sprawie niejako byli ślepi i głusi- uważam że zrujnowali mi życie) to personalnie nikt z tych prokuratorów nie poniósł żadnej odpowiedzialności za niesłuszne oskarżenia- płacimy za to my- podatnicy w ramach odszkodowań i zadośćuczynień i patrząc na wiele afer, gdzie dotyczą milionowych oszustw to z reguły kończy się tak, że ,,wielcy bandyci,, wychodzą z lekkimi wyrokami lub uniewinniani a zwykłego człowieka za ,,błache,, sprawy potrafią wykończyć bardzo szybko. Stąd powiedzenie ,,jak kraść to miliony,,. Nie żal mi tej pani i nie będzie mi żal tak długo jak nie dojdzie do wielkiej reformy wymiaru sprawiedliwości.

Dodaj ogłoszenie