Prokurator żąda dożywocia dla zabójcy z Rogoźna

    Prokurator żąda dożywocia dla zabójcy z Rogoźna

    BAS

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Prokurator żąda dożywocia dla zabójcy z Rogoźna

    Prokurator żąda dożywocia dla zabójcy z Rogoźna ©archiwum

    Prokurator zażądał dożywocia dla mieszkańca Rogoźna, oskarżonego o zamordowanie żony i teściowej. Z ograniczeniem, że Norbert J. mógłby się ubiegać o warunkowe, przedterminowe zwolnienie dopiero po 30 latach w celi.
    Prokurator żąda dożywocia dla zabójcy z Rogoźna

    Prokurator żąda dożywocia dla zabójcy z Rogoźna ©archiwum

    Podczas poniedziałkowej rozprawy sąd przesłuchał ostatniego świadka, u którego Norbert J. odbywał kilka lat temu półroczny staż.

    - To był zwyczajny młody człowiek, który niczym się nie wyróżniał - zeznał. - Nic złego o nim nie mogę powiedzieć. To dobry fachowiec w dziedzinie komputerów. Czasami pojawiał się u mnie z żoną Agnieszką. Wydawało mi się, że pasują do siebie.


    Potem sąd oddał głos stronom. Prokurator Konrad Frąckowiak z Prokuratury Rejonowej w Obornikach przypomniał, że latem 2013 roku Norbert J. zamieszkał ze świeżo poślubioną żoną Agnieszką na pierwszym piętrze domu jednorodzinnego teściów, Marii i Józefa W. Była ich jedyną córką...

    - Ich sytuacja finansowa nie była zła. Wszyscy pracowali - mówił prokurator Frąckowiak, dodając, że Norbert pracował w Danii w systemie: dwa miesiące za granicą i kilka dni w Polsce. Jak wykazano, był uzależniony od narkotyków. Zażywał amfetaminę.
    Prokurator szczegółowo relacjonował, jak 5 listopada 2013 roku Agnieszka J. wcześniej zwolniła się z pracy. Podobno płakała idąc do domu.

    - Oskarżony zabrał kuchenny nóż do pokoju na piętrze. Kiedy Agnieszka tam weszła, zadał jej wiele ciosów. Chciał pozbawić ją życia - mówił prokurator. Agnieszka J. zmarła w wyniku masywnego krwotoku. Potem słysząc, że teściowa przyjechała z pracy, Norbert J. zszedł na dół i z nienacka zadał pchnięcia tym samym nożem siedzącej w fotelu Marii W.

    Zdaniem prokuratora Frąckowiaka, Norbert J. zabił teściową tylko dlatego, że chciał opóźnić ujawnienie śmierci Agnieszki. Jej ojciec był bowiem na delegacji poza Rogoźnem. Norbert J. wsiadł do samochodu i przekroczył zachodnią granicę. Tam spowodował kolizję. Podobno 6 listopada chciał popełnić samobójstwo, ale następnego dnia poszedł do jednego z berlińskich szpitali i tam zwierzył się pielęgniarce. Potem złożył niemieckiej policji obszerne wyjaśnienia - przyznał się wtedy do zabójstwa żony i teściowej.

    - Drastyczny charakter jego zbrodni, popełnionych pod wpływem narkotyków, brak skruchy sprawiają, że zasługuje na najsurowszą karę - mówił prokurator Frąckowiak, domagając się kary dożywotniego pozbawienia wolności. Z ograniczeniem, że o warunkowe, przedterminowe zwolnienie Norbert J. będzie mógł się ubiegać dopiero po 30 latach w celi.

    Obrońcy oskarżonego prosili sąd o wznowienie postępowania - powołania innych biegłych psychiatrów i psychologa, dodatkowo toksykologa oraz sprawdzenia, czy dowody z Niemiec zostały uzyskane zgodnie z prawem.

    - W Polsce podejrzany musiałby przy przesłuchaniu mieć obrońcę. Norbert J. nie miał - mówił adwokat Wojciech Wiza. - Druga kwestia, która nasuwa wątpliwości, to wpływ środków odurzających. Czy w polskim systemie prawnym moglibyśmy przesłuchać podejrzanego, będącego pod ich wpływem? Nie wiemy też, kto był tłumaczem i jaka była jego znajomość języka polskiego.

    Mecenas przekonywał też, że sąd nie powinien opierać się na zeznaniach pielęgniarki, której zwierzył się Norbert J. Dowodził, że personel medyczny, podobnie jak lekarzy obowiązuje tajemnica zawodowa dotycząca relacji z pacjentem.

    - Jeżeli sąd nie zechce uwzględnić wniosku o wznowienie procesu, wnoszę o uniewinnienie oskarżonego - zakończył mecenas Wiza.

    Adwokat Mariusz Paplaczyk podzielił się z sądem zastrzeżeniami do opinii sądowo-psychiatrycznej oraz jej autorów, którzy stwierdzili, że Norbert J. jest w pełni poczytalny. Również poprosił o uniewinnienie.

    - Ja chcę przeprosić mojego teścia, moich rodziców i wszystkich tych,których ta sprawa dotknęła - powiedział w "ostatnim słowie" Norbert. - Sam nadal nie wiem, jak do tego doszło. Co wieczór, gdy zasypiam, mam nadzieję, że obudzę się rano i ten koszmar się skończy. Ale on się nigdy nie skończy - do końca mojego życia. Naprawdę żałuję, tego co się stało i przepraszam za wszystko.

    Sąd postanowił ogłosić wyrok w przyszłym tygodniu.

    Zobacz też: Morderstwo w Rogoźnie: Norbert J. oskarżony o podwójne zabójstwo



    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dożywocie

    Czytelniczka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Nareszcie widać światełko w tunelu jak długo można czekać na wyrok zwyrodnialec Agnieszka tak bardzo go kochała a on z zimną krwią zabij ją i jej mamę wieczny odpoczynek racz im dać Panie

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dożywocie

    emka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    Dla każdego mordercy dożywocie . Co ten bandyta sobie wyobraża ,że to ,że był pod wpływem amfy to jakies usprawiedliwienie ? Przeprosił teścia i rodzinę i nie wie co się stało . Brak słów .

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo