Prywatne żłobki: Zamiast dotacji, mają... biurokrację [FILM]

Bogna Kisiel, Marta Żbikowska
Prezydent chce dofinansować 150 miejsc w prywatnych żłobkach. Radni - 400
Prezydent chce dofinansować 150 miejsc w prywatnych żłobkach. Radni - 400 Paweł Miecznik
Dofinansowanie przez miasto miejsc w prywatnych żłobkach ma choć częściowo rozwiązać problem rodziców dzieci oczekujących w kolejce do miejskich placówek. Ma, ale czy tak się stanie? W ubiegłym tygodniu prezydent postanowił, że dopłacać będzie po 400 zł miesięcznie do 150 miejsc w tym i w przyszłym roku. Radni Platformy byli tą decyzją zaskoczeni. Twierdzą: - Nie tak się umawialiśmy.

Urszula Stecka i Łukasz Mikuła z PO oraz Aleksandra Sołtysiak z Porozumienia Żłobkowego (skupia rodziców, właścicieli prywatnych żłobków i pracowników miejskich) odwołują się do spotkania z przedstawicielami wydziału zdrowia. Dotyczyło ono zasad dotowania miejsc w żłobkach prywatnych. Urzędnicy przedstawili tam dwa warianty.

CZYTAJ TEŻ:
POZNAŃ CHCE WYKUPIĆ PUBLICZNE MIEJSCA W PRYWATNYCH ŻŁOBKACH
BĘDĄ DOPŁATY DO DZIECI W PRYWATNYCH ŻŁOBKACH
MIASTU SZKODA PIENIĘDZY NA ŻŁOBKI
PROTEST PRZECIWKO OPŁATOM ZA ŻŁOBKI

- Mając na uwadze finanse miasta, jesteśmy w stanie zaakceptować propozycję nr 2, która przewiduje dofinansowanie w tym roku 300 miejsc i zwiększanie ich w latach następnych - podkreśla U. Stecka. I dodaje, że najlepszym rozwiązaniem byłaby jednak dopłata do 400 miejsc.

Takie stanowisko radni podtrzymali podczas spotkania z Jerzym Stępniem, zastępcą prezydenta. Na ten temat mają rozmawiać także z prezydentem Ryszardem Grobelnym, do którego należy ostateczna decyzja. A czasu jest coraz mniej, bo już w tym tygodniu, po ustaleniu zasad dofinansowania prywatnych żłobków, miasto miało ogłosić konkurs na realizację tego zadania. W tej sytuacji jego ogłoszenie w szybkim terminie stoi pod znakiem zapytania. A przecież dopłaty miały obowiązywać od lipca. Nic dziwnego, że rodzice maluchów, uczęszczających do prywatnych żłobków, a także właściciele tych placówek są zdezorientowani i poirytowani.

- Cały ten konkurs to jakaś czarna magia - denerwuje się Anna Jadowska, właścicielka prywatnego żłobka "Mini Mini". - Myślałam, że kiedy z Porozumieniem Żłobkowym udało nam się wywalczyć zapis o planie utworzenia 400 miejsc dotowanych w prywatnych żłobkach i kiedy zostały na to zarezerwowane pieniądze, jest to poważna umowa.

Rodzice maluchów, uczęszczających do prywatnych żłobków, a także właściciele tych placówek są zdezorientowani i poirytowani.

W Poznaniu zostało zarejestrowanych 13 prywatnych żłobków. Pozostałe miejsca, gdzie opiekę znajdują dzieci do lat trzech, funkcjonują jako kluby, klubiki czy akademie malucha. Właściciele zarejestrowanych placówek liczyli na to, że ze zmianą statusu wiążą się nie tylko koszty, ale i korzyści. Na razie jednak, tych ostatnich brak.

- Za samą rejestrację żłobka musieliśmy zapłacić prawie 700 złotych - mówi Przemysław Chlebowski, właściciel żłobka "Uniwersytetu Maluszka". - Przyznam, że liczyliśmy na jakieś korzyści wynikające z tej zmiany, ale póki co, to tylko niedogodności.

Placówki, które działają jako żłobki muszą liczyć się z kontrolami zarówno ze strony sanepidu, jak i urzędu miasta.
- To nie chodzi o to, że nie chcemy spełniać określonych norm czy wymagań - tłumaczy Przemysław Chlebowski. - Poziom mojej placówki pozostaje taki sam, ale nieustające kontrole są po prostu niedogodnością.

Tego samego zdania są inni właściciele prywatnych żłobków.
- Niektóre placówki, aby spełnić wymagania przeprowadziły poważne remonty narażając się na spore koszty - mówi A. Jadowska. - Sama rejestracja jest droższa tylko w Warszawie, w Opolu na przykład kosztuje ona złotówkę. W Poznaniu tylko się od nas wymaga coraz więcej, a miasto niewiele daje w zamian.

Właściciele prywatnych żłobków zgodnie przyznają, że zaczynają żałować decyzji o rejestracji.
- Nie mam ani czasu, ani siły na wizyty w urzędzie, na całą tę biurokrację - przyznaje A. Jadowska. - Nie wiem już, co mam mówić rodzicom, którzy pytają mnie o miejsca dotowane przez urząd. Na razie czekam i zobaczymy, co z tego będzie.

Dwa warianty
Wydział zdrowia przygotował dwie koncepcje dofinansowania miejsc w prywatnych żłobkach.
Pierwsza z nich zakładała dopłatę miesięczną do jednego miejsca w żłobku prywatnym, w wysokości 670 zł. Rodzice płaciliby za pobyt dziecka tyle, ile w żłobku miejskim (358 zł). W tym roku takich miejsc miałoby powstać 100; w 2013 r. byłoby ich 200; w 2014 r. - 300; 2015 r. - 350, a w 2016 r. - 400. Wg drugiej koncepcji dopłata do jednego miejsca wynosiłaby 400 zł. I proponuje się, by w tym roku dotować w ten sposób 300 miejsc, w 2013 r. - 350, a w latach 2014-16 r. po 400 miejsc.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jeszczeniestaryPoznaniak

Bo można robic z gęby cholewę, byle interes sitwy był na plusie, a czego sie spodziewacie po kryminaliście? Przecież ponoć jest skazany? To że chodzi na wolności jest porażką sadownictwa i miasta, bo nadal szkodzi...

Dodaj ogłoszenie