Kancelaria Prezydenta zorganizowała wielką debatę z udziałem środowiska frankowiczów, sektora bankowego oraz instytucji państwowych takich jak KNF, ministerstwo finansów, senacka i sejmowa komisja finansów, UOKiK czy Rzecznik Finansowy. To wysłuchanie stron, po który Kancelaria Prezydenta do końca czerwca ma zaprezentować nowy projekt ustawy o pomocy dla frankowiczów.


- Frank przez 25 lat był najstabilniejszą walutą w świecie. Udzielenie kredytów walutowych przez polskie banki w ostatnich kilkunastu latach realnie pomogło wybudować, setkom tysięcy osób własne cztery kąty - mówił podczas debaty Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. Jego zdaniem nie ma uzasadnienia i przyzwolenia społecznego na preferowanie klientów walutowych względem bardziej obciążonej i trzykrotnie liczniejszej grupy kredytobiorców złotowych.

Nie zgadza się z tym Maciej Pawlicki ze Stowarzyszenia "Stop Bankowemu Bezprawiu". Jego zdaniem kredyty powinny być spłacane po kursie według którego były brane, ponieważ na takie warunki ludzie się godzili przy podpisywaniu umów.


- Jeszcze niedawno osoby zgromadzone na tej sali mówiły, że problem nie istnieje. Myślę, że dzisiaj nikt poważny już o tym nie mówi. Widzimy ogrom tego problemu zarówno społeczny, finansowy, etyczny, prawny ale i przede wszystkim gospodarczy. Nie możemy dłużej trwać w tym stanie – mówił Pawlicki.

Przedstawiciele frankowiczów opracowali program "1000 plus Banki dla gospodarki". Zakłada on, że kredyty miałyby zostać przewalutowane według kursów z dnia ich udzielenia. Po przeliczeniu rata składałaby się z dwóch części: podstawowej, oraz tzw. nadwyżki indeksacyjnej. Część podstawowa to wysokość raty przeliczona po kursie walutowym, po jakim kredyt był zaciągany, a więc nierzadko przy kursie franka szwajcarskiego na poziomie ok. 2 zł. Nadwyżka indeksacyjna to różnica pomiędzy wysokością raty liczoną po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu a ratą przeliczaną po obecnym kursie walutowym.
Ta nadwyżka, a więc ryzyko walutowe, które się ziściło, trafiałaby do specjalnie utworzonego Funduszu Kompensacyjnego. W efekcie klient płaciłby ratę w tej samej wysokości jak dotychczas. Jednak część wynikającą z ryzyka walutowego (nadwyżkę indeksacyjną) bank od razu przekazywałby do Funduszu Kompensacyjnego. Fundusz zaś pieniądze co miesiąc oddawałby kredytobiorcy.