Prześladowca z SB nie będzie już uczył studentów prawa

    Prześladowca z SB nie będzie już uczył studentów prawa

    Krzysztof M. Kaźmierczak

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Po publikacji "Polski" o esbeckiej przeszłości profesora prawa w Bałtyckiej Wyższej Szkole Humanistycznej w Koszalinie, władze uczelni zdecydowały się go zwolnić.
    28 czerwca ujawniliśmy, że Stanisław Kłys były oficer bezpieki uczy studentów zasad tworzenia prawa i prawoznawstwa. W przeddzień 52. rocznicy krwawych wydarzeń poznańskiego Czerwca 1956 bezwzględny prześladowca adwokata broniącego robotników egzaminował studentów z przestrzegania praworządności. Nasza publikacja o przeszłości Kłysa spotkała się z ogromnym odzewem w całym kraju. Oburzenie z powodu zatrudnienia na uczelni osoby, która latami gnębiła słynnego adwokata, wyrażali m.in. uczestnicy poznańskiego Czerwca. Po artykule "Polski" prezes IPN Janusz Kurtyka polecił, by prokuratorzy z pionu śledczego Instytutu zbadali, czy były kapitan SB nie popełnił zbrodni komunistycznej. Śledztwo trwa.

    W końcu sprawą Kłysa zajęło się kierownictwo koszalińskiej uczelni. - Jesteśmy w trakcie rozwiązywania stosunku pracy ze Stanisławem Kłysem - poinformował wczoraj Jarosław Barczewski, sekretarz rektoratu BWSH.

    - Cieszy mnie ta decyzja. Tacy ludzie jak Kłys powinni mieć zakaz uczenia młodzieży - uważa Włodzimierz Marciniak ze Związku Kombatantów i Uczestników Powstania Poznańskiego Czerwca, którego bronił mecenas Hejmowski.

    Kłys pracował w bezpiece od 1954 do 1970 r., gdy wyrzucono go ze Służby Bezpieczeństwa za korupcję. W 1959 r. wszczął i prowadził przez prawie dziesięć lat sprawę o kryptonimie Maestro przeciwko mecenasowi Stanisławowi Hejmowskiemu. Ten wybitny prawnik naraził się władzom PRL znakomitą obroną robotników biorących udział w wydarzeniach 1956 r. w Poznaniu.

    Z archiwalnych dokumentów, do których dotarła "Polska", wynika, że kapitan Kłys zarządził totalną inwigilację Hejmowskiego: podsłuchy, kontrolę korespondencji, tajne przeszukania, śledzenie. Otoczył mecenasa wieloma agentami. Z inicjatywy gorliwego esbeka preparowano dokumenty dowodzące rzekomego łamania prawa przez odważnego obrońcę i rozpowszechniano szkalujące go informacje.

    Prześladowania, którymi kierował Kłys, miały bardzo dotkliwy charakter. Adwokata pozbawiono prawa wykonywania zawodu i obciążono wysokimi grzywnami. Kłys uniemożliwiał przez wiele lat prawnikowi wyjazdy do najbliższej rodziny w Szwecji. Zakończył inwigilację w 1968 r., dopiero wtedy, gdy uznał, że Hejmowski jest już tak poważnie chory, iż nie stanowi zagrożenia dla państwa. Mecenas zmarł kilka miesięcy później.

    Kłys wyleciał z SB w 1970 r. za łapownictwo. Za załatwienie koncesji na sklep czy tuszowanie przestępstw brał pieniądze, mięso, a nawet psa. Po kilku latach bezskutecznie starał się wrócić do służby.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo