Przez film "Cząstki kobiety" na Netfliksie kobiety będą rezygnować z porodów w domu? Produkcja w ogniu krytyki. "Demonizuje porody domowe"

Gabriela Jelonek
Gabriela Jelonek
Porody domowe w Polsce nadal nie są popularne.
Porody domowe w Polsce nadal nie są popularne. Pixabay
Od 7 stycznia na polskiej platformie Netflix można obejrzeć dramat "Cząstki kobiety", który wywołał spore kontrowersje wśród przyszłych mam. Niektóre uważają, że węgierski film demonizuje porody domowe, a kobiety w ciąży będą bały się takiego rozwiązania.

Dramat z 2020 roku pt. „Cząstki kobiety” pokazuje doświadczenie utraty dziecka i to, jak dorośli ludzie, przyszli rodzice, mogą załamać się po tragedii. Ukazuje też społeczne oczekiwania wobec niemogących odnaleźć się w codzienności partnerów. Mierząca się z żałobą bohaterka walczy na ekranie o odzyskanie siebie. Zarówno mąż, jak i matka oczekują od Marthy, że wypełni ich wyobrażenie na temat żałoby. Kobieta walczy ze stereotypem przypisanym kulturowo kobietom, urodziła – ale nie jest matką. Akcja filmu rozgrywa się tuż po porodzie domowym, którego bardzo realistyczna scena trwa niemal 20 minut.

Czytaj też: O co chodzi w strajku kobiet? Utracone dziecko to dla rodziców największa tragedia, niezależnie od okoliczności

Reżyser Kornél Mundruczó i autorka scenariusza Kata Weber to prywatnie życiowi partnerzy. Przyznają, że sami po stracie dziecka przez długi czas nie radzili sobie z traumą. Szukając pomysłów na spektakl teatralny, Mundruczó natrafił na fragmenty notatek w zeszycie Katy. Nosiły tytuł „Cząstki kobiety”. Zapiski stały się inspiracją dla sztuki rozgrywającej się w Polsce, napisanej dla TR Warszawa (dawniej Teatr Rozmaitości). Sztuka z kolei stała się podstawą scenariusza filmu.

- Zdałam sobie sprawę, jak niewiele filmów opowiada o poronieniach i śmierci noworodków. To dla mnie bardzo ważne, by ta historia przerwała ciszę wokół tabu. To, czego doświadczyły (kobiety po stracie dziecka - przyp. red.) to nie tylko strata, ale też największa miłość w ich życiu - mówiła Kata Weber w wywiadzie dla "The Independent".

Producentem wykonawczym filmu jest Martin Scorsese, a rolę matki gra Ellen Burstyn, laureatka Oscara za rolę w filmie „Alicja już tu nie mieszka".

"Cząstki kobiety" to nie film dla wrażliwych?

Choć film zbiera szereg pochwał, zarówno od krytyków, jak i widzów, pojawiają się głosy, że może odstraszyć przyszłe mamy od podjęcia decyzji o porodzie domowym.

- Oglądałam film. Produkcja demonizuje poród domowy. Myślę, że chyba samemu czuje się, że chce się jechać do szpitala, jeśli coś zaczyna się dziać, tym bardziej po obejrzeniu filmu. Generalnie jestem z tych ostrożnych i gdyby moja położna przy bólach co 6 minut się nie zjawiała, to bym pakowała się do samochodu i jechała do szpitala - komentuje Iwona, mama z Poznania.

Czytaj też: Strajk Kobiet nie powinien nikogo dziwić. Polki walczące o wolność dały przykład swoim córkom. Rewolucję mamy "w genach"

- Ja nie będę oglądać. Po przeczytaniu opisu stwierdziłam, że to nie na moje nerwy i wrażliwość - podkreśla Nicole, przyszła mama, która jest jeszcze przed swoim pierwszym porodem.

Z kolei doula Marianna Szymanek (kobieta zapewniające wsparcie innym w czasie ciąży i po porodzie), autorka książki "Radość rodzenia", a prywatnie matka piątki dzieci, która także rodziła w domu, podkreśla, że dla niej film "Cząstki kobiety" jest przede wszystkim historią o mierzeniu się ze stratą dziecka jako doświadczeniem ogromnie trudnym, traumatycznym i przejmującym, niezależnie od tego, czy rodzi się w domu czy w szpitalu.

- Osobiście odbieram film jako ważny w kontekście mówienia o tym, co dzieje się z matką, która traci dziecko, co może odczuwać, co może jej pomagać, jakiego wsparcia może potrzebować. Wciąż mamy bardzo mało takich dyskusji i boimy się tego tematu, a kobiety tracą dzieci na różnym etapie ciąży jak i potem - mówi Marianna Szymanek.

Czytaj też: Porody domowe zyskują popularność w czasie pandemii. To efekt wstrzymania porodów rodzinnych w szpitalach
- W tym konkretnym filmie kobieta urodziła w domu. Nie wiemy jednak, dlaczego dziecko zmarło. Sytuacja pozostaje niewyjaśniona. Obraz pokazany w filmie fabularnym jest wycinkiem jakiejś rzeczywistości. Przestrzegałabym przed wyrabianiem sobie opinii o tym, jak wygląda poród domowy i w ogóle poród na takiej podstawie. Zdecydowanie warto wyrabiać sobie własną opinię w oparciu o fakty i wiedzę, a nie filmy, subiektywne oceny czy emocje, np.: lęk. To wiedza, znajomość siebie i swoich potrzeb pozwalają podejmować bardziej świadome decyzje w zgodzie ze sobą czy w kwestii porodu, czy jakiejkolwiek innej - podkreśla doula.

Podobnego zdania jest przedstawicielka Fundacji Rodzić po Ludzku.

- Pamiętajmy, że film „Cząstki kobiety" to reżyserska wizja porodu domowego, a nie film dokumentalny. Rozumiemy, że trudności w odbiorze mogą mieć widzowie, którzy widzą poród domowy i w jego tle śmierć dziecka, z niewiadomych przyczyn. To temat bardzo trudny, nieporuszany w opiece okołoporodowej, ale to nie znaczy, że śmierci dzieci i kobiet nie mają miejsca, bo, mimo że dużo rzadziej niż dziesiątki lat temu, to nadal się zdarzają, bywa, że bez jasnego wytłumaczenia – mówi Margo Sikora-Borecka z Fundacji Rodzić po Ludzku.

- Scena porodu w filmie jest bardzo realistyczna, ale należy pamiętać, że każdy poród jest inny i to tylko jeden z milionów scenariuszy, jakie mogą się wydarzyć w życiu. Mam nadzieję, że film nikogo nie odstraszy od porodu domowego, ale uświadomi też, że żadnego porodu nie da się perfekcyjnie zaplanować. Poród jest jednym z najbardziej nieprzewidywalnych wydarzeń w życiu człowieka, niezależnie od tego, czy ma miejsce w domu czy w szpitalu. Zawsze może się okazać, że np.: akurat nie ma wybranej położnej, a zamiast niej musi być inna – dodaje Sikora-Borecka.

Zobacz też:

Anastazja, Klara, Laura, Wiktoria i Maksymilian - to pięcioraczki, które w niedzielę przyszły na świat w Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym na Polnej w Poznaniu. Najmniejsze z dzieci, czyli Anastazja waży 680 g, największy z kolei jest Maksymilian, którego waga wynosi 1240 g. Materiały prasowe

W Poznaniu urodziły się pięcioraczki. Najmniejsze z nich waż...

Przedstawiciele środowiska położniczego mają nadzieję, że odbiorcy filmu nie skupią uwagi wyłącznie na porodzie w domu, który był momentem wyjściowym całej opowieści, ale na wątku radzenia sobie ze stratą dziecka. Żałoba rodziców i śmierć noworodków czy nawet poronienia, to wciąż temat, którego nie porusza się nawet w domach.

- Nie wiemy jak się zachować, gdy kobieta po stracie dziecka wraca do pracy, nie umiemy z nią rozmawiać. Czego otoczenie oczekuje od kobiety po stracie, gdy jest w żałobie, jak ma sobie radzić? Czego od jej partnera? Film pokazuje, że każdy z bohaterów przeżywa ją inaczej, jest na przykład wątek matki bohaterki, która składa pozew w sądzie, na czym nie zależy samej bohaterce. Śmierć to wciąż jest tabu i boimy się o tym rozmawiać jako społeczeństwo – zauważa przedstawicielka Fundacji Rodzić po Ludzku.

Film poleca na swoim kanale na YouTube także Tomasz Raczek, podkreślając, że powinni go zobaczyć zarówno ci, którzy są już rodzicami, jak i osoby, które nie mają w swoim życiu doświadczenia porodu. Według niego to produkcja, która bez wątpienia wstrząsa widzami. Krytyk sugeruje też, że obraz ma duże szanse na zdobycie Oscara.

Poród domowy w Polsce: dla kogo i ile to kosztuje?

Obowiązujące od 7 kwietnia 2011 r. rozporządzenie Ministra Zdrowia o tzw. standardzie okołoporodowym stwierdza, że kobieta ma prawo wyboru miejsca do porodu i poród może odbyć się w jej domu.

Zobacz też:

 „Nie śpię, bo wczoraj bolała mnie noga…”Na forach internetowych roi się od zabawnych komentarzy rodziców, którzy przytaczają wymówki swoich dzieci przed pójściem spać.  Ostatnio kolejne pojawiły się na profilu na instagramie „Nie mogę, trzymam dziecko”.  To prawdziwe perełki, które rozbawią Was do łez. Dlaczego dzieci nie mogą spać? Zobacz w galerii, jak to wygląda z ich perspektywy --->

Dlaczego dzieci nie mogą spać? Oto najlepsze wymówki maluchó...

Kobiety, które zdecydują się na domowy poród, płacą za niego z własnej kieszeni. Ministerstwo nie wyklucza jednak, że w przyszłości będzie finansowany przez NFZ. Poród w domu to koszt od 4,5 do 5 tys. zł.

W Polsce ponad 99 proc. dzieci przychodzi na świat w szpitalach. Z roku na rok przybywa jednak rozwiązań w domowym zaciszu. W 2015 r. było ich 136 (na ponad 370 tys. porodów), a w 2017 r. – 627 (dane GUS). Dla porównania w Anglii stanowią ponad 2 proc., natomiast w Holandii, gdzie jeszcze w 2004 r. 30 proc. kobiet rodziło w domu, w 2015 r. odsetek ten spadł do 16,3 proc. (dane European Perinatal Health Report).

W roku 2020 obserwowałyśmy duży wzrost zainteresowania porodami w domu.
- W ubiegłym roku około 300 dzieci urodziło się w domu. Dla porównania w roku 2019 - 191 razy rodzice jako miejsce narodzin swoich dzieci wybrało dom. Czas pandemii nie zwalnia nas ze stosowania się do zasad naszej kwalifikacji. Ciąża musi przebiegać prawidłowo, aby urodzić w domu - mówi Katarzyna Osadnik ze stowarzyszenia położnych Dobrze Urodzeni.

Zobacz ranking położnych:

Szukasz dobrej położnej w Poznaniu? Zobacz ranking 15 położnych polecanych przez największą liczbę pacjentek korzystających z serwisu ZnanyLekarz.pl. Publikujemy nazwiska, adresy ich gabinetów, a także ceny wybranych usług. Sprawdź ranking --->

TOP 15 położnych w Poznaniu - zobacz ranking na podstawie op...

Zobacz też ranking 20 najczęściej polecanych ginekologów w Poznaniu:

Zobacz też:

Która porodówka w Poznaniu jest najlepsza? Pewną wskazówką mogą być ankiety przeprowadzone wśród kobiet przez Fundację Rodzić Po Ludzku, które rodziły dzieci w poznańskich szpitalach. Kobiety oceniały m.in. postawę personelu, pomoc w opiece nad dzieckiem, wsparcie w karmieniu piersią, swobodę rodzenia, czy ogólne warunki w szpitalu. Na podstawie ocen powstał ranking.Zobacz, jak oceniono porodówki w Poznaniu ----->

Która porodówka w Poznaniu jest najlepsza? Zobacz ranking sz...

Która porodówka w Wielkopolsce jest najlepsza? Pewnym wyznacznikiem mogą być opinie wyrażone przez kobiety w ankiecie przygotowanej przez Fundację Rodzic po Ludzku. Zobacz 20 oddziałów położniczych w województwie wielkopolskim, które oceniono najwyżej, biorąc pod uwagę takie czynniki jak m.in. swoboda rodzenia, warunki w szpitalu, pomoc w karmieniu dzieci itp. Zobacz ranking wielkopolskich porodówek ----->

Najlepsze porodówki w Wielkopolsce - zobacz ranking szpitali...

37-letnia Norweżka Maria rok temu urodziła trojaczki. Popularność na Instagramie zdobyła, publikując na koncie "triplets_of_copenhagen" najpierw zdjęcia swojego ciążowego brzuszka, który szybko urósł do niewyobrażalnych rozmiarów, a później wrzucając fotografie ukazujące jej zdjęcia po ciąży. Jesteście ciekawi, jak teraz wygląda? Zobaczcie zdjęcia.

Jej ogromny ciążowy brzuszek szokował. Zobacz, jak młoda mam...

Jak ważne jest badanie piersi? Zobacz wideo:

źródło: Dzień dobry TVN

Sprawdź też:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie