Przysionek śmierci, czyli jak w Poznaniu zmarłych chowano z dzwoneczkami u nóg

Zbyszek Snusz
Zbyszek Snusz
Przysionek śmierci zwany też domem zajmanych otwarto na cmentarzu na Wzgórzu św. Wojciecha
Przysionek śmierci zwany też domem zajmanych otwarto na cmentarzu na Wzgórzu św. Wojciecha Pixabay
Udostępnij:
W trzeciej dekadzie XIX wieku wśród poznaniaków wybuchła psychoza strachu. Na Wzgórzu Winiarskim, gdzie znajdował się cmentarz parafialny św. Leonarda, dokonano nietypowego odkrycia.

Po rozkopaniu nekropolii odnaleziono trumny, w których zmarli leżeli w nienaturalnych pozycjach, z podkurczonymi nogami i twarzami do dołu.

POLECAMY TEŻ: Trumna ratunkowa. Zobacz niezwykły wynalazek poznaniaka!

Wszystko wskazywało na to, że zostali pochowani... żywcem, a po przebudzeniu próbowali wydostać się z pułapki.

Osoby te, niegdyś pod ziemią ze snu letargicznego zbudzone, usiłowały zapewne z więzienia swojego się dobyć, ale, pozbawione pomocy ludzkiej, najokropniejszą w grobie skonać musiały śmiercią. ("Edward Raczyński i jego dzieło", Andrzej Wojtkowski, 1929 r.)

Atmosferze strachu podsycanej przez ówczesne czasopisma uległ też między innymi hrabia Edward Raczyński. Jeden z najbardziej wpływowych mieszkańców Poznania wpadł na pomysł uruchomienia w Poznaniu nietypowego obiektu.

1 stycznia 1848 roku na terenie cmentarza na Wzgórzu św. Wojciecha otwarto przysionek śmierci zwany też domem zajmanych. Zakład miał zapobiec kolejnym tragediom i chronić poznaniaków przed pogrzebaniem za życia.

Pomiędzy wielu okazałemi a nadewszystko dobroczynnemi zakłady, jakiemi ś. p. hr. Edward Raczyński miasto tutejsze zbogacił, dar jego ostatni - zaiste nieostatnie zajmuje miejsce. Owszem, testamentem przekazany a przeto z poza grobu niejako świadczący jeszcze o szlachetnych jego chęciach, jest on raczej najczulszym a razem i najwymowniejszym pomnikiem wspaniałomyślności jego i ludzkości. Mówimy tu o Domu Zaimanych czyli o przysionku dla pozornie zmarłych który hr. Rogier Raczyński, posłuszny ostatniej woli ojca, przy cmentarzu ś. Marji Magdaleny wybudować i na dniu l stycznia r. b. otworzyć kazał. ("Gazeta W. Xiestwa Poznańskiego", 13 stycznia 1848 r.)

Ciąg dalszy na kolejnej stronie - KLIKNIJ I CZYTAJ!
Dom dla pozornie umarłych składał się z dwóch izb (osobno dla każdej z płci) przedzielonych pomieszczeniem dla dozorcy. W izbach tych - na specjalnych katafalkach - umieszczano zmarłych, a do palców u nóg przywiązywano im dzwoneczki. Zadaniem dozorcy było nasłuchiwanie, czy nie odezwie się któryś z nich.

Gdyby tak się stało, dozorca miał zaalarmować lekarza, a w oczekiwaniu na jego przybycie cucić "umarłego", podsuwając mu pod nos butelkę ze spirytusem i wlewając na język kroplę nafty.

Chcesz poznać więcej takich historii - polub Mroczny Poznań na FB!

Do końca nie wiadomo, jak długo funkcjonował zakład. Niektóre źródła podają, że rozebrano go już po czterech latach, budulec sprzedano, a pieniądze, które w ten sposób pozyskano, przeznaczono na pomoc dla ubogich. Inne donoszą, że świetnie wyposażony zakład funkcjonował przez wiele lat.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Jakby urwany artykuł... aż chce się wiedzieć więcej - zdarzyło się by dzwoneczek zadzwonil?
K
K.
Świetny tekst- jak zawsze. Dobrze, że kontynuuje Pan rozwijanie swoich pasji, Panie Zbyszku.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Wielkopolski