MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Radny PO nieoficjalnie: Trwa nagonka na Jarosława Pucka

Błażej Dąbkowski
Radny PO nieoficjalnie: Trwa nagonka na Jarosława Pucka
Radny PO nieoficjalnie: Trwa nagonka na Jarosława Pucka Grzegorz Dembinski
W środę mamy poznać wyniki konkursu na stanowisko prezesa ZKZL, tymczasem atmosfera wokół Jarosława Pucka z dnia na dzień gęstnieje. Do dziennikarzy i radnych trafił kolejny donos.

W ubiegłym tygodniu na łamach "Głosu" informowaliśmy o anonimowym mailu skierowanym do poznańskich dziennikarzy i części radnych. Informowano w nim o powiązaniach biznesowych Jarosława Pucka z żoną prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka. - Żona Jacka Jaśkowiaka sporządziła dla ZKZL 2 z 220 zamawianych aktów notarialnych. Ostatni w 2013 r., kiedy nikomu się nie śniło, że obecny prezydent wystartuje w wyborach - tłumaczył nam Pucek.

Wczoraj z tego samego adresu mailowego dotarła do nas kolejna wiadomość, w której prezesowi ZKZL zarzuca się kłamstwo. "Jarosław Pucek - obecny prezes ZKZL, który zlecił żonie prezydenta Jaśkowiaka sporządzenie co najmniej kilkudziesięciu aktów notarialnych (możliwe, że kilkuset), na czym zarobiła ona co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych (możliwe, że kilkuset tysięcy złotych)". Dalej autorzy, podpisujący się jako "Zdesperowani pracownicy ZKZL", tłumaczą, iż tylko jednego dnia żona Jaśkowiaka sporządziła dla ZKZL prawie 30 aktów notarialnych, z które otrzymała ponad 40 tys. wynagrodzenia.

Czy Pucek skłamał? W rozmowie z nami podtrzymuje swoje słowa i tłumaczy, że jeden z aktów rzeczywiście dotyczył blisko 30 nieruchomości. - Bez znaczenia jest to, czy byłoby to w jednym, czy w 28 aktach notarialnych, bowiem i tak byłoby to 28 odrębnych oświadczeń gminy. Działo się w momencie, kiedy ZKZL zmieniał się w spółkę , a wszystkie nieruchomości musiały przejść na użytkowanie wieczyste - wyjaśnia Jarosław Pucek.

Tłumaczy też, że początkowo akt miała przygotować kancelaria, która sporządziła akt założycielski spółki. Niemniej po zbadaniu jej oferty i po rozpoznaniu u innych notariuszy okazało się, że można to zrobić o połowę taniej. I tak zamiast ponad 100 tys. zł, spółka za czynności notarialne zapłaciła niespełna 50 tys zł - mówi prezes ZKZL.

Dwa donosy nawet w kręgach Platformy Obywatelskiej budzą bardzo mieszane uczucia. Nieoficjalnie radni przyznają, iż trwa nagonka na Jarosława Pucka.

- Jestem przekonany, że nie jest ona przypadkowa, dlatego też nie będziemy wchodzić w tę narzuconą przez kogoś grę - przyznaje jeden z nich. Na oficjalne stanowisko radny radzi poczekać do środy, kiedy dowiemy się kto został wybrany.

Przypomnijmy, iż oprócz Jarosława Pucka o fotel prezesa ZKZL ubiegają się Artur Różycki, były prezes Enea Operator oraz Paweł Augustyn dyrektor zarządzający w grupie Annderson, zajmującej się m.in. doradztwem i zarządzaniem nieruchomościami.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski