Radosław Fogiel: Naszym celem jest, aby w kieszeniach Polaków zostawało więcej pieniędzy

Anita Czupryn
Anita Czupryn
Radosław Fogiel: Kwestie, których dotyczy Polski Ład w pewnych aspektach mają element zasadniczej reformy koncepcji funkcjonowania systemu państwa
Radosław Fogiel: Kwestie, których dotyczy Polski Ład w pewnych aspektach mają element zasadniczej reformy koncepcji funkcjonowania systemu państwa Adam Jankowski/Polska Press
Przy okazji dyskusji o Funduszu Odbudowy i zasobach własnych Unii Europejskiej mamy poniekąd dyskusję o roli Polski w UE, o polskiej suwerenności. Niezwykle istotna jest tu świadomość, że w dzisiejszym świecie najlepszym instrumentem do zwiększania suwerenności jest silna pozycja gospodarcza. Do tego chcemy dążyć – mówi Radosław Fogiel, zastępca rzecznika prasowego PiS.

W sobotę poznamy Polski Ład?

Tak, przedstawimy wtedy nasz program na najbliższe lata; jego cele, sposoby realizacji i – co najważniejsze – korzyści, jakie przyniesie on Polakom.

W gruncie rzeczy od marca czekamy na ogłoszenie tego programu.

To prawda. Liczyliśmy, że uda się go zaprezentować już w marcu, jeszcze przed świętami Wielkiej Nocy. Niestety, z uwagi na trzecią falę pandemii, która wówczas nadciągnęła, zdecydowaliśmy się przełożyć prezentację. Wiedzieliśmy wtedy, że są ważniejsze sprawy, na których trzeba się skupić; istotniejsze sprawy, które angażują Polaków. Polski Ład to priorytetowa kwestia, ale oczywiście nie tak priorytetowa jak życie i zdrowie naszych współobywateli. Nie zastanawialiśmy się więc długo nad tą decyzją. Dzisiaj, kiedy sytuacja się poprawia, kiedy widzimy, że jest coraz mniejsza liczba zachorowań, mniejsze obłożenie łóżek szpitalnych, nadchodzi ten moment, kiedy możemy wrócić do tematu. A jest o czym rozmawiać. To jest program, który będziemy chcieli realizować przez najbliższe dwa i pół roku, do następnych wyborów, żeby polepszać życie wszystkich Polaków.

Ma Pan informacje na temat tego, czy ze swoimi rozwiązaniami, pomysłami, włączyli bądź włączą się do Polskiego Ładu sojusznicy, koalicjanci PiS? Krótko mówiąc czy pod Polskim Ładem podpisze się Solidarna Polska i Porozumienie?

Liczę, że tak. Jesteśmy w ciągłym dialogu z naszymi partnerami ze Zjednoczonej Prawicy. Uważamy, że, co do zasady, im większa dyskusja programowa, im więcej pomysłów, o których się rozmawia, a które mogą się przekuć w konkretne rozwiązania, tym lepiej. To jest jedna z rzeczy, która odróżnia Zjednoczoną Prawicę – posiadamy program i nie boimy się na ten temat dyskutować, w przeciwieństwie do naszych politycznych konkurentów. Jesteśmy oczywiście otwarci na propozycje naszych koalicjantów.

Dotarły do Pana ich pomysły? Zostanie dołączone do programu coś konkretnego od nich?

Nasi koalicjanci zgłosili wiele pomysłów; część z nich będzie pewnie realizowana w ramach standardowych prac rządowych, a część, jak sądzę, znajdzie się w Polskim Ładzie.

Jakie to są pomysły?

Nie chciałbym robić tego, co w branży filmowej nazywa się z angielska spoilerem, czyli uchylaniem rąbka tajemnicy przed czasem. Pomysły, które będą włączone do Polskiego Ładu staną się jego nieodłączną częścią. W związku z tym będziemy prezentować wszystko za jednym zamachem jako całość. Niemniej doceniamy i bardzo pozytywnie oceniamy zainteresowanie zarówno dziennikarzy jak i opinii publicznej; cieszymy się, że nasze propozycje programowe przykuwają uwagę i liczymy na dalszą dyskusję. Warto tu podkreślić, że prezentacja Polskiego Ładu ma być tak naprawdę początkiem, a nie zwieńczeniem. Chcemy, żeby otworzyła ona dalsze rozmowy, dalsze debaty co do tego, w jaki sposób iść do przodu, w jaki sposób wykorzystywać szanse, które się przed Polską otwierają, abyśmy doganiali kraje bardziej rozwinięte – te kraje, które nie mają brzemienia 50 lat komunizmu, które my ciągle jeszcze musimy przezwyciężać.

Mówiąc o szansach, które się otwierają, ma Pan tu na myśli miliardy złotych z Unii Europejskiej, jakie ma otrzymać Polska, po tym, jak udało się ratyfikować w Sejmie Europejski Fundusz Odbudowy?

Również, ale nie tylko. Istnieje cały zestaw cech czy wskaźników, które dają nam dzisiaj bardzo dobry punkt startu. Począwszy od tego, co udało się osiągnąć przez ostatnie 6 lat; to są sprawy związane ze wzrostem zamożności Polaków, ale również zwiększeniem dochodów państwa, w czym niebagatelną role odegrała walka z oszustwami i uszczelnienie systemu podatkowego. To także przyspieszenie rozwoju gospodarczego – obserwowaliśmy to przecież od 2015 roku – z równoczesnym wyrównywaniem szans i likwidowaniem nierówności, które w Polsce istniały od początku transformacji w 1989 roku. W połączeniu z faktem, że na tle innych gospodarek europejskich relatywnie bezpiecznie przechodzimy kryzys koronawirusowy – dość powiedzieć, że jesteśmy krajem o najmniejszym bezrobociu i to już kolejny miesiąc z rzędu.

Ale mamy najwięcej zgonów, jeśli chodzi o koronawirus.

Zaraz się do tego odniosę. Póki co, mówię o tym punkcie wyjścia, który mamy, a który jest całkiem dobrą możliwością odbicia się. Do tego Fundusz Odbudowy i nowy budżet Unii Europejskiej; chcemy dołożyć jeszcze istotny komponent z budżetu państwa, żeby nasze możliwości inwestycyjne były jeszcze większe. W kontekście lekcji, które musieliśmy wyciągnąć z pandemii, a które dotyczyły globalnej gospodarki – mam tu na myśli kwestie takie, jak na przykład łańcuchy dostaw, korzyści z własnej produkcji – to wszystko daje nam możliwość dość energicznego odbicia się. Jeśli zaś chodzi o wskaźnik, o którym pani wspomniała, to niestety – koronawirus zbiera swoje żniwo. Jako partia rządząca, jako rząd, możemy robić wszystko, żeby jak najlepiej się przed nim bronić, robimy to od ponad roku, ale niestety do dzisiaj nikt jeszcze nie wynalazł uniwersalnego leku. Największą szansą dla nas wszystkich są szczepienia. To nie jest sprawa nowa; szczepionki już na przestrzeni lat udowadniały swoją skuteczność, dość wspomnieć polio czy inne choroby. Dzisiaj też szansą na przezwyciężenie koronawirusa jest masowe szczepienie się, żeby uzyskać odporność populacyjną. Stąd taka duża energia, która jest kierowana na realizację programu szczepień.

Pan się już zaszczepił?

Jestem już po pierwszej dawce szczepionki Pfizera. Kiedy tylko mój rocznik miał możliwość rejestrowania się na szczepienie, uczyniłem to, a w zeszły piątek się zaszczepiłem. Czekam teraz 5 tygodni na następną dawkę.

Wrócę jeszcze do tego, że w ubiegłym tygodniu, rzeczywiście głosami Lewicy ratyfikowany został w Sejmie Europejski Fundusz Odbudowy, ale przy sprzeciwie Solidarnej Polski. Ziobryści zostaną ukarani za złamanie dyscypliny? A jeśli tak, to w jaki sposób?

Stanowisko Solidarnej Polski nie było dla nas zaskoczeniem, było konsekwentnie przedstawiane przez jej kierownictwo już od miesięcy. Nie zmienia to faktu, że się z nim nie zgadzamy; inaczej oceniamy sytuację. Uważamy, że zagrożenia, które wskazują koledzy z Solidarnej Polski są jednak albo nie tak duże, albo wręcz są mechanizmy, które w sposób skuteczny mogą im przeciwdziałać. Tutaj nie ma co ukrywać, jest między nami różnica zdań. Ale, jak wspomniałem, mieliśmy tego świadomość, choć to nie zmienia sytuacji, że oczywiście kierownictwo klubu podejmie decyzję co do oceny głosowania wszystkich członków klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. W sytuacji tego typu głosowań również wstrzymanie się od głosu jest de facto głosowaniem przeciw, a tak zagłosowała Platforma Obywatelska. Platforma, która jeszcze w grudniu zapowiadała bezwarunkowe poparcie dla Funduszu Odbudowy. Myślę, że dla wielu wyborców tej formacji nagły antyeuropejski zwrot i głosowanie ramię w ramię z Konfederacją jest sporym zaskoczeniem.

To antyeuropejski zwrot? Czy rzeczywisty powód był inny?

Rzeczywisty powód jest dość jasny. Mówił o tym zresztą szef klubu Platformy Obywatelskiej, który stwierdził: „Obalimy ten rząd. Nie myślimy o niczym innym”. Powodem jest więc niechęć, już nawet nie konkurencja polityczna, ale po prostu niechęć do Prawa i Sprawiedliwości. I na ołtarzu tej walki Platforma Obywatelska była skłonna poświęcić 770 miliardów złotych dla Polski, bo taka była stawka tego głosowania. Platforma wyszła z założenia, że skoro nie może wygrać w kolejnych wyborach z rzędu, ich jedyną szansą jest pozbawienie Polski środków z Unii Europejskiej, licząc, że to osłabi Prawo i Sprawiedliwość. Jest jeszcze, oczywiście, ta bajka, którą kierownictwo Platformy próbuje opowiadać swoim wyborcom, o rzekomej możliwości obalenia rządu czy znalezienia alternatywy większości, ale pozostaje ona wyłącznie bajką. Przegrana w tym głosowaniu nie oznaczałaby w żaden sposób automatycznych wyborów. Każdy, kto posiada jakąkolwiek wiedzę dotyczącą polityki i systemu parlamentarnego ma tego świadomość.

Jeśli Polski Ład zagospodaruje w jakiejś części Fundusz Odbudowy, czyli unijne pieniądze, przeciwko czemu sprzeciwiała się Solidarna Polska, to nie widzi Pan sprzeczności w tym, że Solidarna Polska miałaby inwestować ze swoimi rozwiązaniami i pomysłami w ten program?

Krzyżują się tu dwie sprawy, które trzeba nieco od siebie oddzielić. Po pierwsze – jaka jest relacja programu politycznego, jakim jest Polski Ład z Krajowym Planem Odbudowy i Funduszem Odbudowy. Oczywiście program polityczny jest czymś naturalnym. Każda partia polityczna ma albo powinna mieć…

Oj. Nie każda ma.

Dlatego dodałem, że powinna mieć program, który przedstawia obywatelom jako propozycję do zrealizowania. I w momencie uzyskania poparcia wyborczego realizuje go. Wiadomo, że realizuje go za pomocą instrumentów dostępnych w demokracji partii rządzącej, to znaczy również za pomocą budżetu państwa oraz innych środków, w tym wypadku funduszy europejskich. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Z drugiej strony – jaka jest zależność między głosowaniem a realizacją? Przyjmujemy za dobrą monetę propozycje Solidarnej Polski jako ich wkład w program, w plan reformowania kraju. Warto tu przede wszystkim brać pod uwagę merytoryczną wartość tych propozycji, nie przykładając może aż tak dużej wagi do tego, jaka ich część będzie realizowana w ramach środków budżetowych, a jaka w ramach środków europejskich. Myślę zresztą, że sama Solidarna Polska jest w tym wypadku, z jednej strony świadoma tego rozdźwięku, a z drugiej strony, świadoma pewnej niezbędnej pragmatyki, czego najlepszym dowodem jest głosowanie ministra Marcina Warchoła, który formalnie członkiem Solidarnej Polski nie jest od niedawna. On wiedząc o tym, jak duża szansa dla rozwoju regionów leży w Funduszu Odbudowy, a kandydując dzisiaj na prezydenta Rzeszowa, zdecydował się głosować zupełnie odwrotnie niż jego partyjni koledzy.

To może jednak jakiś rąbek tajemnicy udałoby się uchylić, a przynajmniej, jeśli chodzi o konkretny obszar dotyczący Polskiego Ładu. Media rozpisują się o tym, że Polski Ład będzie dotyczył 10 obszarów, w tym na przykład zdrowia, uczciwej pracy – godnej płacy…

… sytuacji seniorów. Cyfryzacji.

Tak jest. Jak również edukacji i kultury, tworzenia dobrego klimatu dla firm, co ma spowodować, że przedsiębiorcy odbiją się od zapaści, w jaką wpadli przez pandemię. O czym jeszcze nie wiemy? Co jeszcze dojdzie? W którym z tych obszarów są najbardziej aktywni koalicjanci, jeśli chodzi o propozycje?

Jeśli chodzi o obszary, to tu odsłoniliśmy karty, prezentując te, które obejmuje Polski Ład. Mamy tu już stuprocentową wiedzę. Wiadomo, że obszary te zbiorczo mają doprowadzić do przyspieszenia realizacji dwóch celów, które przyświecają nam od początku naszych rządów. To znaczy przyspieszenia rozwoju, zrównoważonego rozwoju kraju, który pozwala nam kontynuować pościg za najbardziej rozwiniętymi krajami Unii Europejskiej. Równocześnie dążymy do tego, żeby podziały ekonomiczne, które są wynikiem przyjętej filozofii funkcjonowania systemu ekonomiczno-społecznego w Polsce po 1989 roku, były niwelowane. Chcemy w znaczący sposób zmienić podejście, które sprawiło, że nie wszyscy w sposób jednakowy byli dopuszczeni do korzystania z owoców transformacji. Wobec tego kwestie, których dotyczy Polski Ład w pewnych swoich aspektach mają również element zasadniczej reformy koncepcji funkcjonowania systemu państwa.

Czy to znaczy, że jednym się polepszy, ale za to innym się pogorszy?

Paradoksalnie, staramy się tego uniknąć. Staramy się doprowadzić do sytuacji, w której polepszać się będzie wszystkim z uwagi na wzrost gospodarczy i przyspieszony rozwój. A równocześnie ci, którzy do tej pory nie byli beneficjentami polskiego rozwoju, uzyskają pewne narzędzia, które pozwolą im to zrekompensować.

Piękna odpowiedź (śmiech).

Wiem, że dziś jestem koszmarnym rozmówcą, nie mogąc jeszcze zdradzić szczegółów, ale po prezentacji to wszystko znajdzie się na swoim miejscu (śmiech).

Chciałam dopytać o nowy program dotyczący inwestycji, o zmiany podatkowe, o podwyższenie kwoty wolnej od podatku, a także o zmiany w emeryturach. Cokolwiek by nie mówić, to jednak jasno wychodzi, że obniżenie wieku emerytalnego nie było dla państwa korzystne.

Mamy tu dwie ważne kwestie. Na pewno nie jest sprawiedliwym, ale również nie jest prorozwojowym system, który sprawia, że podatki w jakimś kraju są de facto degresywne, nawet wbrew deklarowanej progresji. Uważamy, że nieco większy ciężar na rzecz wspólnoty powinni ponosić ci, którzy należą do warstw najbogatszych. Nie chodzi tu zresztą o jakieś drastyczne sięganie do ich kieszeni. Uważamy tylko, że ktoś, kto zarabia 28 tysięcy miesięcznie powinien proporcjonalnie dokładać się przynajmniej nie mniej niż ktoś, kto zarabia 2800.

Kto zarabia 28 tysięcy?

To oczywiście niewielki procent, wiemy, jak rozkładają się wynagrodzenia, jaka jest dominanta, ale są przedstawiciele zawodów, którzy tego typu zarobki odnotowują. Średnia również nie bierze się przecież znikąd. To jedna sprawa. Druga związana jest z wiekiem emerytalnym. Nie jest tajemnicą, że polskie społeczeństwo, tak jak większość społeczeństw Europy, się starzeje i pewna luka na rynku pracy może być niebezpieczna pod względem dochodów systemu ubezpieczeń społecznych. Najistotniejszą sprawą jest to, jak do tego podejdziemy. Można podejść w taki sposób, jak zrobiła to Platforma Obywatelska, to znaczy bez zgody Polaków. Przypomnijmy, że ani słowem się nie zająknęli o tym w kampanii wyborczej; w zasadzie zrobiono to wbrew woli obywateli. Przymusowo chciano podnieść wiek emerytalny, co spotkało się z bardzo silną reakcją odrzucającą zdecydowanej większości obywateli. A można również – i to jest filozofia Prawa i Sprawiedliwości, Zjednoczonej prawicy – podejść do tego w sposób dużo bardziej elastyczny i dać wolność wyboru. Dokładnie według tej samej zasady, według której postępowaliśmy w innym, ważnym dla wielu temacie, to znaczy w kwestii wieku szkolnego. I tu, i tam daliśmy wybór. Cofnęliśmy reformę emerytalną Platformy Obywatelskiej, cofnęliśmy przymus wysyłania 6-latków do szkół, co nie oznacza, że nie daliśmy tu wyboru. Ci rodzice, którzy chcą wcześnie posłać dzieci do szkoły, mają taką możliwość; a ci, którzy chcą dłużej pracować, by zwiększać swoją emeryturę, mogą to robić. Co więcej, jako państwo, zdając sobie sprawę, że dłuższa praca jest korzystna i dla systemu emerytalnego i dla każdego z nas, możemy do tego zachęcać. Możemy wskazywać na korzyści z tego płynące, możemy dawać rozmaite zachęty ku temu, ale cały czas jest to działanie pozytywne, a nie negatywne, jakim byłoby wprowadzanie przymusu.

Wśród niektórych emerytów panuje przekonanie, a nawet obawy, że w systemie emerytalnym nastąpi niejako uśrednienie – czyli ci, co mają większe emerytury będą w istocie zmniejszone, a tym, którzy mają niskie emerytury, zostaną one podwyższone, choć w nieznacznym stopniu.

Mogę uspokoić; na pewno nikt z dzisiejszych emerytów na tym nie straci. Zdajemy sobie sprawę, że to jest grupa społeczna, która przez ostatnie 30 lat jest w trudnym położeniu. Nie brak dowodów, że w miarę naszych możliwości staramy się robić, co możemy, żeby ich los był nieco łatwiejszy. Stąd koncepcja 13 i 14 emerytury.

„Czternastka” już nie była dla wszystkich.

Wszystko zależy od możliwości finansowych budżetu. Nikt chyba nie wątpi, że gdyby one były nieograniczone, wprowadzilibyśmy i 16 i 24 emeryturę. Chcemy, żeby polskim seniorom żyło się coraz lepiej. W miarę możliwości będziemy również działać tak, żeby te różnice, często bardzo niesprawiedliwe, malały, ale w żaden sposób nie można tego rozumieć w ten sposób, że ktoś miałby być na tym stratny.

Jak Pan sobie wyobraża polską gospodarkę po 15 maja, kiedy nastąpi częściowe odmrożenie? Pootwierają się lokale gastronomiczne, galerie, kina, teatry. To wszystko sprawi, że ten cały organizm zacznie na powrót żyć i przynosić pieniądze?

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, a ten plan jest oczywiście uzależniony od sytuacji epidemicznej, to faktycznie już od 15 maja będziemy mieli do czynienia z odmrożeniem gospodarki. Liczymy, że ona dość szybko powróci na dawne tory i będzie to miało pozytywny efekt dla samych przedsiębiorców, którzy będą mogli wrócić do swoich zajęć i do tego, co robią najlepiej, a także dla całej gospodarki. To na początek. A równocześnie chcemy wprowadzać takie działania, które będą prorozwojowe, które będą pobudzały wzrost gospodarczy, które będą pobudzały rynek pracy, które ułatwią polskim firmom działania eksportowe, zwiększą ich możliwości badawczo-rozwojowe. Po to, żeby polska gospodarka była coraz silniejsza nie tylko w skali krajowej, ale w skali globalnej. Dzisiaj, przy okazji dyskusji o Funduszu Odbudowy i zasobach własnych Unii Europejskiej mamy poniekąd dyskusję o roli Polski w Unii Europejskiej, o polskiej suwerenności. Niezwykle istotna jest tu świadomość, że w dzisiejszym świecie najlepszym instrumentem do zwiększania suwerenności jest silna pozycja gospodarcza. Do tego chcemy dążyć.

Na koniec poproszę o konkretny przykład, który spowoduje, że ów wzrost nastąpi; konkretne rozwiązanie dla firm.

Odpowiem nie wprost, z przyczyn, o których już mówiłem, bo całość programu będzie zaprezentowana na konwencji. Ale bardzo silnym czynnikiem prorozwojowym i pod kątem możliwości inwestycyjnych, i pod względem wzrostu gospodarczego wspieranego konsumpcją, i pod względem możliwości działalności gospodarczej jest to – i to jest naszym celem – aby w kieszeniach Polaków zostawało więcej pieniędzy.

Kto by tak nie chciał.

To prawda. Ale my mamy pomysł, jak to zrealizować.

Śmieci za drogie. Rząd chce regulacji cen

Wideo

Materiał oryginalny: Radosław Fogiel: Naszym celem jest, aby w kieszeniach Polaków zostawało więcej pieniędzy - Polska Times

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
15 maja, 10:47, Gość:

Najpierw te pieniądze należy odebrać przestępcom z PO , schowanymi za immunitetami posłów i senatorów !

SŁUSZNIE

G
Gość
15 maja, 10:47, Gość:

Najpierw te pieniądze należy odebrać przestępcom z PO , schowanymi za immunitetami posłów i senatorów !

Dlaczego tylko tym Pisi kradną uczciwie?

G
Gość

Żartowniś. Cena prądu rok do roku 36%. Jest w niej podatek od mocy (płacimy 2x za tą samą zużytą energię). Czy raczy się żartowniś podzielić jak zrobić żeby zostawało więcej jak ceny szybują do góry a oszustwa GUSu ukrywające prawdziwą inflację są już po prostu żenujące.

G
Gość

Najpierw te pieniądze należy odebrać przestępcom z PO , schowanymi za immunitetami posłów i senatorów !

G
Gość

Zależy im aby najwięcej pieniędzy zostało w kieszeniach Polaków

Patrząc po tym co robią, raczej w kieszeniach pisowców.

Q
Qu

do pisowcow powinno sie strzelac bez wyjatku!!!

A
Antoni Adam

Przede wszystkim zadbamy o swoich, wiecej kasy, więcej stanowisk...

Dodaj ogłoszenie