Radosław Murawski, Lech Poznań: "Kibiców nie interesuje, że masz Messiego w drużynie"

Dawid Dobrasz
Dawid Dobrasz
- Kibica Lecha Poznań nie będzie interesowało, że masz „Messiego” w drużynie, tylko czy on się wpasuje i zespół będzie z nim grał. To musi się zazębić. Musimy być rodziną - mówi Radosław Murawski.
- Kibica Lecha Poznań nie będzie interesowało, że masz „Messiego” w drużynie, tylko czy on się wpasuje i zespół będzie z nim grał. To musi się zazębić. Musimy być rodziną - mówi Radosław Murawski. Łukasz Gdak
Radosław Murawski to jeden z nowych piłkarzy, który powinien z miejsca zostać liderem Lecha Poznań, a być może w niedalekiej przyszłości nawet już w jego kapitanem. Z nowym nabytkiem Kolejorza rozmawialiśmy o tym, czy on mógłby być taką osobą, jak wyglądał jego transfer z Turcji do Lecha i jak postrzega Kolejorza.

Kibice widzą w tobie osobę, która mogłaby być nowym liderem Lecha Poznań. Kogoś, kto w ciężkich momentach nie położy się mentalnie. Czy ty się tak czujesz i czy jesteś gotów zabrać za to odpowiedzialność?
- Nie mam w sobie czegoś takiego, że boje się jakiejś presji. Fajnie, że kibice mnie tak odbierają. Swoje już w życiu i karierze przeżyłem, więc myślę, że pod tym kątem nie mam żadnego problemu. Czy od samego początku będę liderem? Na pewno chce dać i wymagać od siebie maksimum. Pokazać, że wszyscy mogą liczyć na mnie w każdym – nawet najtrudniejszym momencie, ale wolałbym, aby cała drużyna była liderem dla siebie. Żeby nie było tak, że na jednej osobie spoczywa cały obowiązek, tylko aby każdy robił swoją robotę. Każdy musi się czuć u nas ważny. Jak byłem kapitanem za czasów Piasta Gliwice, to często byłem wskazywany palcem, że to na mnie spoczywa największa odpowiedzialność i obowiązek. Prawda była taka, że wtedy w tej drużynie każdy się czuł, jakby był kapitanem. To bardzo fajna sprawa, bo nawet ci, którzy grali mniej, czuli się potrzebni. Były problemy z kontuzjami, kartkami czy powrotami z reprezentacji. Każdy był „pod prądem” i był gotowy do gry. Wszyscy byli liderami.

Jaki sezon czeka Lecha Poznań? Czy Radomiak, to dobry rywal na początek?

Tylko w Lechu jest albo był ten problem, że kibice szukali liderów na siłę, o których do tej pory było ciężko. Brakowało takich osób. Teraz przychodzi zawodnik, który wcześniej był kapitanem, grał lata w lepszych ligach. Naturalnie jesteś materiałem na lidera.
- Dziękuję za takie wyróżnienie. Wierzę, że będę mógł to pokazać na boisku, bo to, co dzieje się za boiskiem, to są zakulisowe sprawy…

Ale też ważne.
- Tak, ale nie zawsze się o tym mówi. Kibice i dziennikarze nie wszystko widzą oraz wiedzą. To są inne sprawy, ale pozostawmy je do uzgodnienia trenerom. Jestem tutaj nowy i najpierw dajcie mi udowodnić, co mogę zrobić. Chciałbym, aby kibice nie zmienili tego zdania, żeby faktycznie wyglądało to tak, jak oni chcą, a ja odwdzięczę się za zaufanie, jakie od nich otrzymam.

Chciałeś w ogóle wrócić do Polski?
- Chciałem… ale też nie chciałem. To ciężkie pytanie, bo na początku jak wyjechałem do Turcji, to od początku bardzo nam się tam z żoną podobało – życie, mentalność, podejście ludzi, którzy daliby ci serce na dłoni. Takie rzeczy potem tylko cię przyciągają. Jeśli chodzi o piłkę, to jest tu świetna liga. Masz tam dużo znanych piłkarzy, ale niektórzy to już tylko nazwiska. Ktoś super wygląda na papierze, a niekoniecznie potem jest tak w rzeczywistości. Na początku myśleliśmy, że pozostaniemy w Turcji i zobaczymy, co dalej. Jak byłaby okazja trafić do lepszego klubu w tym kraju, to pewnie byśmy zostali.

Czytaj też: Kibice Lecha Poznań wydali oświadczenie do trwającego protestu: "Rodzina Rutkowskich zrobiła sobie z naszego klubu dojną krowę" [Komentarz]

Czyli jeśli dostałbyś dobrą ofertę z Turcji, to raczej byś został nad Bosforem?
- Dokładnie… ale gdyby Lech się nie zgłosił i sam czekałbym do końca sezonu, to pewnie zostałbym w Turcji. Przyszedł Lech z konkretną propozycją ściągnięcia mnie do PKO Ekstraklasy. Byłem też w takim momencie, że w Denizlisporze nie czułem się zbyt komfortowo i zdecydowaliśmy się na powrót. Z przebiegu czasu tylko się to potwierdziło, że podjąłem dobrą i słuszną decyzję o powrocie do Polski.

Mówiło się, że w Denizlisporze byłeś nawet bliski rozwiązania kontraktu ze względu na zaleganie klubu wobec ciebie z pensjami.
- To wszystko zależy głównie od tego, czego oczekujesz od życia. Jak mam być szczery, to aspekt finansowy dla piłkarzy nie zawsze jest najważniejszy. Jeśli klub zalega ci z kilkoma pensjami, to wiesz, że kiedyś to odzyskasz. Oczywiście jeśli nie masz presji płacowej, to możesz poczekać. Nie wróciłem do Lecha ze względu na gwarant płacenia, to nie był to główny powód. Na pewno to jest fantastyczne, że wykonujesz swoją robotę i masz płacone na czas. Gdyby się udało, to mogłem być już zimą być w Lechu.

Determinacja Kolejorza była bardzo duża w ściągnięciu ciebie do Poznania?
- Bardzo duża. Lech pokazał zainteresowanie moją osoba i działacze próbowali zrobić wszystko, żeby ściągnąć mnie jeszcze zimą. Dostałem wtedy jasny sygnał z mojego poprzedniego klubu, że mnie nie puszczą, bo to będzie dla wszystkich znak w kontekście przyszłości Denizlisporu. Grałem tam praktycznie wszystko i byłem uznawany jako czołowy zawodnik w kontekście walki o utrzymanie. Niestety nie udało się wtedy trafić do Poznania, ale z przebiegu czasu może nawet dobrze się stało. Nie chodzi o to, że Lech miał bardzo ciężkie ostatnie pół roku. Rozczarowanie poprzednim sezonem przez kibiców jest dla mnie w pełni zrozumiałe, bo Lech jest drużyną, która musi dominować i grać ofensywnie, a przede wszystkim wygrywać. W życiu niestety czasami tak jest, że dzieją się takie sezony... Nigdy byś nie przypuszczał, że taki Arsenal w Anglii będzie w połowie tabeli.

Zobacz też: Lech Poznań został zaszczepiony przed startem PKO Ekstraklasy. Kolejorz rozpocznie nowy sezon bez zwiększonego ryzyka zakażeń w zespole

I zadomowił się tam na dobre.
- Dokładnie. Nie chce nikogo porównywać i dawać alibi, ale podaje taką sytuację dla przykładu. Są czasami takie przypadki, że może ci gorzej pójść w życiu, ale chcę uciąć ten temat. To już było. Mówiłem też to na pierwszej mojej konferencji – zamknijmy temat poprzednich sezonów - zarówno u mnie i w Lechu.

Wróciłbym jeszcze na chwilę do twojego powrotu do Polski.
- Z przebiegu czasu dobrze wyszło dla mnie i nie patrzę tu przez pryzmat wyników Lecha. Mam córkę i rodzinę. Ten półroczny okres był dobry, żeby przenieść całe życie z Turcji do Polski i wszystko zorganizować. To nie było takie proste, a też jestem taką osobą, że byłoby mi ciężko zostawić poprzedni zespół w takim momencie. Nie chciałem wypisywać się z tonącego okrętu. Ostatecznie jednak spadliśmy z ligi i jestem jednym ze współwinnych takiego stanu rzeczy. Postanowiłem zostać tam do końca, bo tak czułem też w danym momencie, że chce dograć tam do końca i nie wybielać się, że to „oni spadli, a nie ja”. Wziąłem to na klatę, ale zrobiłem rachunek sumienia. Do Lecha wszedłem ze świeżą głową i otworzyłem nowy okres w swoim życiu. Liczę tu na duże sukcesy.

Patrzysz na kadrę Lecha i co mówisz: „Widzę jakość” czy raczej „potrzebujemy wzmocnień, żeby powalczyć o mistrza”? A może coś pośrodku?
- Okresy przygotowawcze są specyficzne. Duża grupa zawodników trenuje z zespołem, a zaraz może ktoś jeszcze odejść, kilku zawodników ma różne oferty i krótko mówiąc: dzieje się. Przychodzą też cały czas nowi. Na początku skupialiśmy się na dobrym przygotowaniu do sezonu. Moje pierwsze spostrzeżenia? Śledziłem Lecha i ekstraklasę. Byłem na bieżąco i to też był jeden z głównych czynników do przyjścia tutaj, bo jest tu super zespół. Bardzo mi się to podoba. Widzę dużo jakości i fajnie jest to przeplatane. Przyszli nowi zawodnicy jak ja, Artur Sobiech, Joel czy Barry. Ta drużyna jest budowana na doświadczonych piłkarzach, którzy gdzieś już grali czy byli w klubie jak Tiba czy Ishak z mieszanką młodości. Teraz sztuką jest przekuć te nazwiska na zespół i abyśmy byli monolitem na boisku. Kibica nie będzie interesowało, że masz „Messiego” w drużynie, tylko czy on się wpasuje i zespół będzie z nim grał. To musi się zazębić. Musimy być rodziną.

Zobacz też: Lech Poznań będzie miał nowego kapitana. Maciej Skorża podjął niespodziewaną decyzję

Z twoich słów wynika, że jesteś gotów zmierzyć się z presją, że od sześciu lat Lech nie zdobył żadnego poważnego trofeum.
- Dokładnie. To jest ten sezon, ale potem będzie kolejny, który tez musi być tym najważniejszym. Z takim podejściem musimy podchodzić do gry w Lechu. Na koniec rozgrywek będziemy rozmawiać, czy zrealizowaliśmy nasze plany i cele. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś do Lecha przychodził z inną mentalnością niż zwycięzcy czy jako mistrz. W takich kategoriach musisz odbierać każdego zawodnika, który tutaj jest. Nie możemy sobie pozwolić na bylejakość. Będąc w Lechu nie możemy podchodzić tak, że pierwsza piątka jest okej. To jest presja, ale pozytywna. Nieco lecąc klasykiem… prawdziwa presja to jest wtedy, kiedy nie ma za co wyżyć. To jest nieco oklepane, ale tak jest. To, co my mamy, to nie jest do końca presja, tylko pozytywne uczucie.

Ale i ta presja „piłkarska” też może przytłoczyć zawodników.
- Niestety tak jest. Jest nas tylu w drużynie, że każdy jest inny. Kiedy kibice będą gwizdać na jednego z piłkarzy, to ten potraktuje to jako zniewagę, a drugiego to zmotywuje do dania z siebie jeszcze więcej i udowodnienia kibicom, że są w błędzie. Ciężko jest każdemu dogodzić i od każdego wymagać tego samego. Myślę, że DNA, które jest w tym klubie, to jest bardzo ważna sprawa.

Wynika z tego, że koszulka z herbem Lecha Poznań akurat dla ciebie nie będzie za ciężka.
Nie. Widziały gały, co brały (śmiech). Przychodząc tu, musisz wiedzieć, z czym masz do czynienia. Lech Poznań to jest naprawdę duży klub i projekt. Aspiracje i ambicje to jest coś, co mnie tu ciągnęło. W życiu postawiłem sobie priorytet, że pomimo dobrych warunków finansowych i jakości życia w Turcji, to budząc się rano chce mieć dużą frajdę z piłki nożnej. Nie oszukujmy się. Zobacz, ilu dzieciaków chce grać w piłkę nożną i cokolwiek w niej osiągnąć. Trafić do tej elity. My to mamy i tylko prośmy o zdrowie, a reszta przyjdzie sama. Sukcesy wtedy przyjdą.

WAGs Lecha Poznań. Trzeba przyznać, że piłkarze Kolejorza mają gust! Zobaczcie, czyje serca udało im się podbić. Oto żony i partnerki zawodników Lecha Poznań.Zobacz wybranki piłkarzy Kolejorza ---->

Lech Poznań WAGs. Piękne żony i partnerki zawodników Kolejor...

Wielkopolska skrywa w sobie wiele wyróżniających się obiektów piłkarskich zachwycających m.in. świetnym położeniem czy nowoczesną infrastrukturą. Stadiony w małych miejscowościach posiadają również ciekawą historię, którą postanowiliśmy przybliżyć w zestawieniu najlepiej położonych obiektów piłkarskich w naszym regionie. To nasz subiektywny ranking.Zobacz najładniejsze obiekty piłkarskie w Wielkopolsce ---->

10 najładniej i najlepiej położonych stadionów piłkarskich w...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie