sportowy24
    Rafał Majka: Ten wyścig jeszcze się nie skończył. Będę...

    Rafał Majka: Ten wyścig jeszcze się nie skończył. Będę musiał postawić wszystko na jedną kartę

    Arlena Sokalska, korespondencja z Giro d’Italia

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Po dniu odpoczynku każdy ma siły, bo się regeneruje. Myślę, że dwa ostatnie górskie etapy, 19. i 20. będą bardzo ciężkie. Co się stanie, to się stanie - mówi Rafał Majka.
    Gdyby przed startem Giro d’Italia w Holandii ktoś powiedziałby Panu, że po dwóch tygodniach będzie Pan zajmował piąte miejsce, przyjąłby Pan to z zadowoleniem?
    Muszę pomyśleć (śmiech). Jestem zadowolony ze swojej jazdy. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Nie jest łatwo być samemu na górskich etapach i walczyć z najlepszymi. Straciłem w sobotę, ale tam inni też tracili, np. Valverde. W niedzielę Nibali stracił na czasówce.
    Taka jest jazda na rowerze, tak wygląda ściganie na najwyższym poziomie. Przyjechałem po sobotnim etapie dość zdenerwowany, myślałem: no nie poszło. Ale teraz myślę, że Giro jeszcze się nie skończyło, będą następne etapy. Na Vuelcie było podobnie. Po czasówce wszyscy myśleli, że wyścig jest rozstrzygnięty, a wszystko się zmieniło. Będę walczył do końca

    Jakie ma Pan plany na najbliższy tydzień?
    Wyścig jeszcze się nie skończył, a do podium nie jest daleko. W tamtym roku na Vuelcie Dumoulin miał 4 minuty przewagi i co się stało? Na ostatnim etapie przyjechał siedem minut za nami. Giro d'Italia to jeden z najcięższych wyścigów. Mam dobrą sytuację wyjściową, jestem piąty w generalce, będę chciał jeszcze piąć się w górę. Jestem takim zawodnikiem, który nie odpuszcza. Jeśli tylko będę czuł się dobrze, to sam spróbuję zaatakować. Muszę oczywiście myśleć o tym, że jeśli to zrobię, to skoczy za mną Nibali czy Valverde, bo każdy będzie chciał odrobić. Tak będzie wyglądała ta walka, będą szły ataki jeden za drugim. Kto zostanie z tyłu, ten straci. Oczywiście ja też mogę zostać.

    Postawi Pan wszystko na jedną kartę?
    Będe musiał. Tylko jeszcze nie wiem, w którym momencie. Pewnie jeszcze nie we wtorek. Po dniu odpoczynku każdy ma siły, bo się regeneruje. Myślę, że dwa ostatnie górskie etapy, 19. i 20. będą bardzo ciężkie. Co się stanie, to się stanie.

    Czyli to będzie jazda w stylu „wszystko albo nic"?
    Niejeden polski zawodnik marzyłby, aby skończyć Giro w pierwszej piątce. I nikt nie może powiedzieć, że piąte miejsce w Giro d'Italia to zła lokata. Ale powtarzam - myślę, że wyścig się nie skończył, trzeba patrzeć w przyszłość.

    Piąte miejsce i tak będzie polskim rekordem. To Panu wystarczy?
    Jeśli skończę jako piąty zawodnik, też będę zadowolony. Ale to zależy pod tego, jak się potoczy wyścig. Może się zdarzyć tak, że peleton zostanie zredukowany do małej grupki i ja w niej będę. Ekipa lidera (LottoNL Jumbo - red.) nie będzie w stanie tego kontrolować. I wtedy dam z siebie wszystko, będę chciał odjechać. Nie tylko ja, bo przecież i Nibali, Valverde, a nawet i Chaves, wszyscy będą próbować. Kruijsvijk jest jednym z najmocniejszych zawodników na tym Giro, więc ciężko będzie z nim walczyć na końcówkach. On nam wszystkim na razie odjeżdża.

    Zmontujecie koalicję kolarzy z różnych teamów jadącą przeciw liderowi?
    Chaves pewnie będzie się trzymał tego, co ma. Ale Valverde i Nibali nie odpuszczą. Nibalego nie interesuje to, czy będzie drugi czy trzeci. Jest zainteresowany tylko zwycięstwem. Podobnie Valverde. Wyścig jest otwarty, a ja mogę na tym tylko skorzystać. Jeśli tylko będą siły w nogach, to będzie wszystko dobrze.

    Ktoś oprócz Kruijsvijka Pana zaskoczył na Giro?
    Nie, chyba nie. Liderzy są na tutaj na podobnym poziomie: Nibali, Valverde, Chaves czy ja. Kruijsvijk jest zaskoczeniem, przyznaję. Pierwszy raz go widzę na takich wysokich obrotach. Nie jechałem z nim Giro w ubiegłym roku, ale jak na razie dla mnie jest głównym faworytem do zwycięstwa. Chyba nikt go tak poważnie nie obstawiał na starcie w Holandii, a teraz widać, że wszyscy się go boją. Jeżeli będzie tak kręcił, jak dotychczas, to może mieć przewagę nawet dziesięciu minut nad kolejnym zawodnikiem.

    Zapowiadał Pan, że właśnie w ostatnim tygodniu będzie moc. To znaczy, że do tej pory oglądaliśmy 80-90 proc.?
    To nie jest tak, że siła ma przyjść w trzecim tygodniu. Staram się trzymać ten sam poziom od startu. Na Vuelcie moja forma nie szła w górę, trzymałem równy poziom. To inni zawodnicy schodzili w dół. Podobnie będzie na Giro. Ważna jest regeneracja i to, jak szybko ona następuje. Będę na tym samym poziomie, a niektórzy będą męczyć się bardziej. O to w tym chodzi. Na wielki tour trzeba przyjechać w dobrej formie. I ona musi utrzymać się do końca.

    Któryś z tegorocznych etapów Giro Pana zaskoczył?
    Te płaskie. Jest bardzo szybkie tempo. Rozmawiam z innymi zawodnikami i mówią, że mają wrażenie, jakby to był już trzeci tydzień wyścigu. Też się tak czuję. Kiedy jadę pod górę, to zawsze myślę, że ten przede mną też się męczy, więc trzymam się i jadę swoje.
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Sportowy24 na Facebooku

    Galerie

    GOL24 na Facebooku