Raport VIN: po czym poznasz najlepszy?

Materiał informacyjny Zaktualizowano 
Sporo osób, które przed zakupem używanego samochodu zamówiły raport VIN, później narzeka, że w niczym im on nie pomógł. Niestety – spora część tych krytycznych uwag jest w pełni uzasadniona. To jednak nie oznacza, że można rezygnować z raportów. Raczej należałoby się skupić na tym, żeby kupować te, które ujawniają jak najwięcej, zamiast starać się oszczędzić jeszcze pięć złotych.

Raport VIN jest tak dobry, jak bazy, z których korzysta

To podstawowy fakt, który warto raz na zawsze zapamiętać. Wystawcy raportów nie mają żadnej własnej bazy danych o samochodach, tylko informacje pobierają z różnych zewnętrznych źródeł. Za dostęp do niektórych baz muszą zapłacić, aby dostać się do innych, trzeba przejść pewne procedury weryfikacyjne i na obu tych etapach niektórzy wystawcy odpadają, przez co w ich raportach może brakować pewnych danych. Najbardziej znane marki, w tym choćby carVertical.com, korzystają z kilkudziesięciu baz, z których niektóre mają charakter otwarty, ale zdecydowana większość to bazy własnościowe. Jest ich bardzo dużo, ponieważ dziś dane spływają nie tylko z centralnych rejestrów, baz ubezpieczycieli, ale też niektórych producentów i sieci serwisów samochodowych. Dopiero kompilując tak wiele źródeł, można stworzyć naprawdę pełny raport VIN.

Dużo różnych informacji

Wiele osób jest skłonnych uznać, że jeśli w raporcie nie ma zdjęć, to całość nie na wiele się zdaje. W praktyce fotografie pozwalają wzbogacić raport VIN, ale nie mają przesadnie dużej wartości. Najczęściej są to kardy ogólne, na których widać, że uszkodzenia po wypadku były znaczne, jednak nie można ocenić konkretnie stopnia uszkodzeń elementów mechanicznych. Dość łatwo orzec, że dany panel karoserii nadawał się tylko do wymiany, ale już przedziurawiona chłodnica albo pęknięty wąż podciśnienia na takich fotografiach nie będą widoczne, a jeśli nie zostaną naprawione, to również napsują sporo krwi nowemu właścicielowi. Zdecydowanie lepiej więc zamiast setki zdjęć, mieć ich kilka, a do tego przynajmniej ogólny opis zdarzenia i uszkodzeń – to pozwoli łatwiej wychwycić potencjalne usterki.

Więcej baz policyjnych i państwowych

Utarło się przekonanie, że Polacy najchętniej sprowadzają auta niemieckie. Jest w tym sporo prawdy, ale podstawowe raporty często nie uwidocznią tego, że do Niemiec dany pojazd trafił z Rumunii albo… z Polski, bo na przestrzeni ostatnich kilku lat to nie Polacy w Niemczech, ale Niemcy w Polsce kupują sobie samochody. Dobry raport zweryfikuje historię samochodu w rejestrowań większej ilości państw. Dopiero wtedy często odkrywa się prawdziwą historię auta, które w dwa lata było zarejestrowane w czterech krajach. Do tego oczywiście sam fakt sprawdzenia samochodu w bazach policyjnych też daje zdecydowanie więcej, jeśli raport nie ogranicza się do paru baz zachodnich – samochody kradzione w krajach bałtyckich czy na Bałkanach też trafiają do Polski, a wiele najtańszych raportów w ogóle ignoruje tamtejsze bazy.

Dane dodatkowe

Idealny raport to ten, który poza historią auta, podaje jeszcze inne pomocne informacje. Może to być lista wyposażenia rozkodowana z numeru VIN albo planowane prace serwisowe i te, które powinny być niedawno przeprowadzone. Oczywiście – takie informacje można też uzyskać z innych źródeł, ale jeśli znajdą się w raporcie VIN, to będzie po prostu zdecydowanie łatwiej podjąć decyzję. Niestety znów tylko nieliczni wystawcy zadali sobie trud, żeby w swoim systemie zaimplementować te nieskompilowane w gruncie rzeczy funkcje, więc o tym też warto poczytać na stronie przed opłaceniem raportu. Czy to da 100% pewności co do stanu faktycznego auta? Na pewno nie, ale lepiej zapłacić za raport 100 złotych i mieć przegląd kilkudziesięciu baz, rozkodowany VIN i listę nadchodzących przeglądów, niż wydać 50 złotych tylko za sprawdzenie baz policyjnych i ostatniego wpisu z zagranicznego ASO sprzed kilkunastu lat. Przy kosztach zakupu nawet starego, taniego samochodu, raport, który jest tańszy niż zarejestrowanie auta, nie jest wydatkiem, na który można poskąpić pieniędzy, tym bardziej, jeśli wydanie 100 złotych pozwoli uniknąć kilkuset, kilku, a czasem nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych na naprawach samochodu od nieuczciwego sprzedawcy.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3