Raport w sprawie krzesła

    Raport w sprawie krzesła

    Janina Paradowska

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Nie będzie sporu o krzesło w Brukseli - oznajmiły triumfalnie media. Prezydent ustąpił premierowi - ogłoszono, chociaż wydawało się, że to premier dotychczas ustępował przed natarczywością prezydenta.
    To "ustąpienie" zawdzięczamy jednak nie szczególnej miłości do zgody na szczytach władzy w Polsce, ale najprawdopodobniej Czechom. Premier Topolanek nie chciał mieć u boku prezydenta Klausa, więc postawił na swoim i krzesło będzie jedno. Francuzi byli bardziej wobec polskich problemów godnościowych ulegli, Czesi pokazali charakter.

    Liczba krzeseł niczego nie zmienia w naszych stosunkach między władzami. Odwilży nie widać, a wojna podjazdowa trwa. Nie bardzo wiadomo np., jakie jest stanowisko prezydenta wobec przyjęcia euro.

    Wydawało się, że staje się bardziej elastyczne niż stanowisko PiS, ale okazało się, że nie staje się.
    W ciągu dwóch dni zaprezentowano tyle różnych odcieni jednego stanowiska pana prezydenta, że można doznać zawrotu głowy. Czy prezydent dostrzegł, że rząd jednak zmaga się z kryzysem, czy też jak jego brat, na sobotniej radzie PiS, gotów jest wzywać PO do opamiętania się i przedstawienia recepty na kryzys?

    Raczej nie dostrzegł, gdyż prezydent jest socjalistą, jego przekonań nie da się pogodzić z polityką rządu. Czy prezydent podpisał traktat z Lizbony? Nie, nadal czeka na Irlandię, która już coraz gwałtowniej Lizbony chce.

    Czy prezydent zrezygnował z reelekcji, o którą musi powalczyć, jeśli chce swoją pozycję odbudować? Nic na ten temat nie wiadomo. Z pewnością zaś z reelekcji brata nie zrezygnował prezes Kaczyński, bo dla niego to zasadniczy cel polityczny. A jak prezydent może odbudować pozycję? Walcząc z rządem i czekając na potknięcia premiera lub się do nich przyczyniając.

    Lekcja z listopada i grudnia, kiedy to Lech Kaczyński wetował i wetował, a tak się składało, że przede wszystkim to, co dla rządu było ważne, nie została zapomniana. Dobrze, gdyby pani minister zdrowia czasem przedstawiała raport, w jakiej kondycji są szpitale, które kiedyś nazwała "prezydenckimi", choć równie dobrze mogłaby nazwać SLD-owsko - prezydenckimi.

    Na ile się już zadłużyły i jak przebiega ta dzika prywatyzacja, której świadkami byliśmy przez lata? Ostatnio pojawiły się informacje, że jest problem z podpisywaniem kontraktów ze stacjami dializ. Są one w dużej mierze sprywatyzowane, właśnie według obecnego stanu prawnego, czyli bardziej na dziko niż wedle jakiegoś planu. Czy aby nie stąd kłopoty?

    Krzesło w Brukseli nie rozwiązuje więc żadnego naszego problemu. Czekanie na wielką narodową zgodę, na porozumienie się sensu nie ma. Publicystyczne wołanie o rozmowę "jak Polak z Polakiem" jest coraz bardziej anachroniczne, naiwne lub jest polityczną grą.

    Wołanie o rozmowę "jak Polak z Polakiem" jest coraz bardziej anachroniczne, naiwne lub jest polityczną grą

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo