Ray Wilson: Lubię mieć kontrolę nad swoim życiem, a Genesis to maszyna [ROZMOWA]

Kamil Babacz
Ray Wilson
Ray Wilson archiwum
Ray Wilson był jedną z gwiazd trzeciego dnia Festiwalu Muzycznego Juwenalia. Zagrał utwory Stiltskin, Genesis oraz swoje własne, a przed koncertem opowiedział nam o Poznaniu, swojej nowej płycie oraz o tym, jak bycie wokalistą Genesis przez trzy lata wpłynęło na jego życie.

Jak Ci się mieszka w Poznaniu?
Ray Wilson:
Fantastycznie! Żyję tu już od pięciu lat. W moim życiu niewiele się zmienia, przez 2/3 roku jestem w trasie. Zawsze jednak miło mi jest wrócić do domu. W Poznaniu czuję się jak w domu. Nie zastanawiam się zbyt wiele nad tym, jak mi się tu mieszka. Po prostu jest mi tu dobrze.

I nie chciałbyś mieszkać gdzieś indziej?
Ray Wilson:
Jestem tu szczęśliwy. Nigdy nie wiesz, co przyniesie przyszłość. Gosia, moja dziewczyna, jest tancerką - zawsze istnieje taka możliwość, że będzie pracowała w innym mieście. Ona jednak chce być przede wszystkim tam, gdzie mieszka jej mama. Poznań więc zawsze będzie dla niej domem, a ja chcę być tam, gdzie ona. Nie ma dla mnie tak dużego znaczenia, gdzie mieszkam. Na świecie jest wiele świetnych miast do życia, ale tutaj, w Poznaniu, czuję się dobrze.

Polecamy: KULTURA na GłosWielkopolski.pl

Wydałeś kilka tygodni temu nowy album. Możesz coś o nim opowiedzieć?
Ray Wilson:
Myślę, że "Chasing Rainbows" to najlepsza płyta, jaką kiedykolwiek nagrałem. Ma swoją ciągłość, spójność od początku do końca - wszystko układa się w jedną historię. Nie od początku czułem, że całość będzie brzmiała tak fantastycznie, bywałem nieco niepewny podczas jej tworzenia. Czasem zaczynasz wątpić w siebie i kwestionować swoją pracę. Jednak gdy wysłałem album do masteringu, wrócił do mnie perfekcyjny. Dokładnie taki, jaki chciałem, żeby był.

Co było dla Ciebie istotne w brzmieniu i w tekstach?
Ray Wilson:
Wszystkie teksty na tym albumie są mojego autorstwa, więc są dla mnie ważne. Jest w nich dużo duchowości. Piszę o życiu, uczuciach, emocjach, poczuciu spokoju - podstawowych rzeczach w życiu. Nad dźwiękiem pracowałem z Peterem Hoffem, który mieszka w Stuttgarcie. On wpada na różne muzyczne pomysły i mi je przesyła, a ja je umieszczam w swoich piosenkach. Czasem przyjeżdżam do Stuttgartu, a czasem przesyłamy e-mailami nagrania sobie nawzajem. On nieco zmienia muzykę, ja dodaję swoje pomysły do jego pomysłów. Gdy stwierdzamy, że mamy już gotowe dobre demo utworu, przynoszę je grupie. Oni także dodają własny styl i uczucia.

Internet daje Ci nowe możliwości w procesie twórczym?
Ray Wilson:
Wiele zmienia w tym procesie. Niektórzy powiedzą, że na lepsze, inni, że na gorsze. Wydaje mi się jednak, że połączenie pracy twarzą w twarz i elastyczności, jaką daje możliwość przesyłania pomysłów e-mailami, jest świetne. Proces twórczy nabiera w ten sposób spontaniczności. Gdy wynajmujesz studio, musisz spędzić tam miesiąc razem i nagrać płytę w tym czasie. Przepadają pomysły, które pojawiają się w innym momencie, poza studiem, a dzięki internetowi nie ma takiego problemu.

Co dla Ciebie znaczy wykonywanie piosenek Genesis po tych wszystkich latach?
Ray Wilson:
Gram je już tak długo, że stały się moimi własnymi wersjami tych piosenek. Na moich koncertach mieszam moją muzykę z muzyką Genesis, którą napisałem i nagrałem z nimi oraz tą, której nie napisałem, lecz wyłącznie wykonywałem. Mam wrażenie, że wszystko do siebie pasuje. Świetna piosenka to świetna piosenka - nie ma dla mnie zbyt dużego znaczenia, kto ją napisał. Elvis Presley i Frank Sinatra w ogóle nie pisali własnych piosenek, w większości śpiewali utwory napisane przez inne osoby. Wykonywanie kompozycji z katalogu Genesis sprawia mi przyjemność niemal równie dużą, jak pisanie i śpiewanie własnych.

Polecamy: KULTURA na GłosWielkopolski.pl

Zastanawiasz się czasem, jak wyglądałoby Twoje życie, gdyby Genesis się w nim wydarzyło?
Ray Wilson:
Czasami tak. To były tylko trzy lata mojego życia, a jednocześnie tak duża jego część. Gdy ruszyłem tą drogą, nie było już odwrotu. Nie żałuję tego. Uważam, że to była dobra decyzja. "Calling All Stations" jest czwartą najlepiej sprzedającą się płytą Genesis. Niektóre utwory pochodzące z tego albumu wciąż gram i ludzie je lubią.

Mówisz, że nie jesteś już zły na chłopaków z Genesis, za to że zerwali z Tobą współpracę. Masz z nimi jakiś kontakt?
Ray Wilson:
Nie mam, nie ma takiej potrzeby. Nie znamy się, nie byliśmy przyjaciółmi, pochodziliśmy z różnych pokoleń - oni są w wieku mojego ojca. Ostatnio pracowałem ze Stevem Hackettem, oryginalnym gitarzystą Genesis, zagraliśmy kilka koncertów razem. Było świetnie, to naprawdę miły gość i bardzo utalentowany gitarzysta. Spotkałem ich wszystkich w 2007 roku, gdy grali w Hanowerze. Wypiliśmy razem piwo, ale… Ich życie jest zupełnie inne. Wolę swoje. Lubię mieć kontrolę nad swoim życiem, a Genesis to maszyna. Nie jestem tak popularny jak Radiohead, ale moja kariera ma się nieźle. Jestem zadowolony z tego, jak jest.

Polecamy: KULTURA na GłosWielkopolski.pl

Lubisz grać dla studentów?
Ray Wilson:
Nie umiem tego skategoryzować. Lubię grać dla inteligentnej publiczności, dla ludzi, którzy mają mózg pomiędzy uszami. Duże imprezy, takie jak Juwenalia są fajne, uwielbiałem festiwale, gdy byłem młodszy. Swoim występem powinno się porywać publikę w muzyczną podróż, podczas której poczują radość, smutek… Niezależnie od tego, czy jesteś studentem, czy 70-letni mężczyzną, staram się zabrać cię w tę podróż.

Podobno mieliście problemy techniczne, związane z deszczem na scenie. Nawet zaproponowałeś, że zagrasz akustyczny koncert w niewielkim namiocie. To mogłoby być interesujące.
Ray Wilson:
Bardzo lubię namioty z muzyką wykonywaną akustycznie na festiwalach. Na głównej scenie też gra się dobrze, ale gdybym miał wybór, pewnie wybrałbym występ w namiocie. W takich mniejszych przestrzeniach publiczność słucha muzyki w nieco inny sposób.

W tym roku czekają nas dynamiczne zmiany na rynku pracy

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jola

Dziekuje ze Rey jest u w Polsce , że jest z nami .....Kocham Go . Dobry szlachetny człowiek z cudownym głosem. Dbaj aby sie nie zmienił

Z
Zatylny

No koncert był fenomenalny, dużo ludzi jak na tę pogodę przyszło, ja nie wiedziałem do końca czy będę bo byłem na wyjeździe na mazurach ale ostatecznie miałem okazję ich zoabaczyć, Ray to petarda na żywo!!!

v
vorter

Czekamy na płytę z koncertu w Trójce

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3