Raz w roku Polacy mieli swoją fiestę

RedakcjaZaktualizowano 
W. Wylegalski
Z dr. Wiesławem Kotem, publicystą, kulturoznawcą i autorem książek o PRL, o "pośmiertnej" karierze socjalistycznego święta 22 lipca rozmawia Małgorzata Linettej

Żal Panu 22 lipca z jego ludycznością, kiełbaskami z rożna i potańcówkami pod gołym niebem?
Nie żałowałem go ani sekundy, bo przecież było to nic innego jak "święto kolaboranta". Dzień, w którym Związek Radziecki ustanawiał swoją "miękką" okupację nad Polską. Wiem doskonale, jak to się zaczynało. Kiedy Andrzej Witos, brat Wincentego i członek Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, zgłosił podczas obrad tego gremium drobną uwagę w kwestii rolnictwa, podeszła do niego Wanda Wasilewska ze słowami: "Ładną mamy dziś pogodę. Ciekawe, jaka też jest dzisiaj pogoda w Komi". A Komi było to znane miejsce zsyłek. Andrzej Witos się przymknął i nie miał już żadnych uwag. W rezultacie tego 22 lipca stało się z nami tak, jak powiedział Józef Mackiewicz: "Okupacja hitlerowska uczyniła z Polaków bohaterów, okupacja sowiecka zrobiła z nich gówno".

Po 20 latach niepodległości aż 44 proc. Polaków ma jednak według czerwcowego sondażu CBOS dobre zdanie o PRL.
A to z kolei nie zdziwiło mnie ani przez sekundę. No bo zobaczmy, co też działo się tego 22 lipca. W 1949 roku tego dnia oddano do użytku symbol odradzającej się Warszawy - Trasę W-Z. Ileż to wierszy, ileż piosenek o niej powstało. W 1952 uchwalono Konstytucję PRL i jeden z piękniejszych placów Warszawy nazwano z tej okazji placem Konstytucji. W dwa lata później w "lipcowe święto" uruchomiono Kombinat Metalurgiczny w Nowej Hucie. Pamiętam ze szkoły: "Wielka bieda była, niskie chaty były, niedaleko Wisły, obok wsi Mogiły...". I tak dalej, i tak długo jeszcze. A ileśmy się o tej nowej Hucie naśpiewali, to tylko my pamiętamy...

22 lipca na kiermaszach można było kupić pończochy, kiełbaski i "Ulissesa" Joyce'a

Pamiętam, jak nauczycielka geografii w mojej szkole zapowiadała, że za kilka lat będziemy mówili: Kraków koło Nowej Huty, a nie - jak dotąd - Nowa Huta koło Krakowa...
I biedna pewnie w to święcie wierzyła. Ale przypominajmy dalej. 22 lipca 1955 roku oddano do użytku Pałac Kultury. Pożerał tyle prądu, ile miasto średniej wielkości, ale podobnego dziwadła nie było w całej Polsce. Rok później oddano kolejnego giganta - Stadion Śląski. A przypomnę jeszcze, że kiedy Gierek chciał zmotoryzować Polskę, to linię produkcyjną małego Fiata uruchomił w 1973 też 22 lipca. Kolejnego roku otwierał tego dnia Trasę Łazienkowską. I jeszcze jeden kwiatek z tej kolorowej łączki: 22 lipca 1983 roku rozwiązano Wojskową Radę Ocalenia Narodowego i zniesiono stan wojenny. Tak, to było wielkie założycielskie święto PRL.

Skąd bierze się moda na PRL? W sieci pojawiło się mnóstwo stron odwołujących się do tamtej epoki, są wirtualne i rzeczywiste muzea, lokale z wystrojem z epoki...
Zejdźmy na chwilę z górnego C. Zobaczmy, jak 22 lipca wyglądał w parterze. Przypomnę, że tydzień wcześniej ruszano do dekorowania miast. Jak się nawtykało setki czerwonych szturmówek w fasady gmachów i uliczne latarnie, jak się rozciągnęło płachty transparentów, to miasto wy-glądało odświętnie. Do lasów ruszały autokary z wycieczką pod hasłem: "Wypij swoje pół litra w innym miejscu". Na kiermaszach można było kupić pończochy i "Ulissesa" Joyce'a, na centralnych placach rozstawiały się wesołe miasteczka, głównymi ulicami przechodziły parady sportowców. Losowano w loteriach, dostępne były nawet kiełbaski i piwo. I niech mi nikt nie mówi, że nie była to wielka socjalistyczna fiesta.

To było na świąteczny czas, ale następnego dnia wracało się do szarzyzny PRL. Czego tu żałować i za czym tęsknić, do czego wracać?
Ależ było do czego, bo 22 lipca władza wypłacała narodowi najważniejsze należności. Czy pani wie, jaki zawód miał tego dnia najgorzej?

Nie mam pojęcia.
Klawisze więzienni. Oni mieli nadgodziny, bo 22 lipca władza ogłaszała amnestię i gdyby więźniowie byli z niej niezadowoleni, mogłoby dojść do jakiejś ruchawki, więc klawisze musieli być w pogotowiu. Ale amnestia to drobiazg, bo 22 lipca ogłaszano nominacje na nowe stopnie wojskowe. Tego dnia przybywało nam generałów, szefów departamentów, dyrektorów, zmianowych itp. A każda taka nominacja to wielki dzień w ludzkim życiu. Więcej, do piersi przypinano wszelkiego typu medale. I znowu każdy medal to wielki dzień. Ogłaszano przekroczenie planów produkcyjnych, a każde przekroczenie oznaczało premie. Tego dnia nowym osiedlom i ulicom nadawano imię 22 Lipca, podsuwając narodowi przekonanie, że to święto doskonale rymuje się z Polską, która "rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatniej".

Co Pana, jako znawcy tych czasów, najbardziej irytowało w tamtej epoce: wszech-obecna hipokryzja, komunistyczna nowomowa, zaklinanie rzeczywistości?
To, o czym pani mówi, to są określenia z epoki późniejszej. Kiedy za czasów środkowego Edwarda wysłuchiwaliśmy akademii, a potem jedli kiełbaski, byliśmy przekonani, że za naszego życia to święto się nie zmieni. Że nie zmieni się także Polska i jej miejsce u boku ZSRR. Więc jak mogliśmy posłuchać z megafonów Anny Jantar i urwać ustrojowi kawałek kiełbasy, tośmy się z tego cieszyli jak z osobistego zwycięstwa

Takimi zwycięstwami było też "upolowanie" jakiegoś deficytowego towaru.
Jak się nam to udało, tośmy się cieszyli, że znaleźliśmy domowy sposób na oszukiwanie socjalizmu. I tak miało już pozostać do końca naszego życia.

Ale co w tym było najbardziej drażniące?
Pani nie ustępuje. Otóż, nic nas nie denerwowało!

Niemożliwe, każdy wtedy na coś psioczył.
Proszę pamiętać, że wielkim sojusznikiem tego święta była pogoda. Polski lipiec to wymarzony dzień na święto narodowe. Bez porównania z obecnym listopadem. Niedawno w telewizji reporterka zapytała przechodnia, co to było za święto ten 22 lipca. I ten odpowiedział beztrosko, że to święto narodowe. "Przenieśli je teraz na listopad, ale nie wiem dlaczego - powiedział. W każdym razie zrobili źle". I do tej lipcowej pogody proszę jeszcze dołożyć fakt, że byliśmy wówczas bardzo młodzi, więc się świat do nas uśmiechał. Gierek obiecywał nam "drugą Polskę", cukier wprawdzie kupowało się na bony, ale w trzecim programie Polskiego Radia grali Led Zeppelin i Pink Floyd, a w perspektywie mieliśmy talon na małego fiata.

Czyli tak jak w piosence Perfektu - "telewizor, meble, mały fiat, oto marzeń szczyt"...
Właśnie, bo kiedy zamknęliśmy się w naszym M2, kiedy czytaliśmy, leżąc na tapczanie kupionym na raty, szalenie wtedy modną prozę iberoamerykańską, czuliśmy się w azylu, do którego komuna nie miała wstępu. Kiedy na przykład pojechałem do Bułgarii, co samo w sobie też było wielkim wydarzeniem, tam w witrynie każdej księgarni stało 20 tomów dzieł Todora Żiwkowa. I jak zapytałem kolegę stamtąd, czy to tak musi stać w każdej witrynie, on na to z całą powagą: "Dzieła Żiwkowa nie są wprawdzie tak ciekawe jak dzieła Lenina, ale i w nich można znaleźć wiele interesujących rzeczy". Na tym tle ten nasz Gierek ze swoją prozachodnią wersją socjalizmu wydawał się dobrodusznym wujkiem. I nawet byliśmy dumni z tego, że nam się trafił na posadzie I sekretarza taki technokrata, co nawet mówi biegle po francusku.

Dziś za taką "niezwykłością" chyba jednak nie powinniśmy tęsknić.
Dzisiaj w Chełmie, gdzie miał się rzekomo narodzić Manifest PKWN, ludzie robią festyn. Jest pochód, są transparenty, przemówienia, rozdaje się kartki żywnościowe. Po ulicach przechadza się sobowtór Lenina. Miejscowy browar sprzedaje piwo "lipcowe", a porządku pilnuje "ORMO". I to jest najlepsze odreagowanie tamtego święta. A poza tym, ja wolę pamiętać, że dziś są wspaniałe urodziny: gitarzysty Al di Meoli (1954), aktora Willema Dafoe (1955), a także naszych swojaków: Marcina Wolskiego (1947) i Michała Ogórka (1955). Wystarczający powód do świętowania.

polecane: FLESZ: Niebawem zmiana czasu, jedna z ostatnich

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3