Recenzja z musicalu "Hello Dolly" w Teatrze Muzycznym w Poznaniu

Stefan Drajewski
Grażyna Brodzińska i zespół Teatru Muzycznego w Poznaniu w musicalu "Hello Dolly"
Grażyna Brodzińska i zespół Teatru Muzycznego w Poznaniu w musicalu "Hello Dolly" Paweł Miecznik
„Hello Dolly” to klasyczny musical, który nie jest całkowicie oderwany od rzeczywistości. Jego główna bohaterka (w tej roli Grażyna Brodzińska) ma w sobie coś z feministki...

Któż nie zna charakterystycznej chrypki Louisa Armstronga czy filmowej wersji Barbary Sreisand śpiewających „Hello Dolly”? A jednak można tę piosenkę zaśpiewać jeszcze inaczej. Udowodniła to Grażyna Brodzińska podczas premiery w Poznaniu, która do wokalu dodała jeszcze autentyczny taniec.

Literatura, opera, operetka pełne są swatek, ale nigdy wcześniej swatka nie stała się główna bohaterką. W musicalu „Hello Dolly” ona kręci światem, a świat kręci się wokół niej. Dolly jest wdową, żyje z kojarzenia małżeństwa, na dodatek jest specjalistką od wszelkich zagadnień. Jest przygotowana na każdą życiową okoliczność, ale w pewnym momencie uświadamia sobie, że dość ma już życia dla innych i czas pomyśleć o sobie. Nie pójdzie przecież do swatki. Musi wziąć życie w swoje ręce. I w tym momencie możemy powiedzieć, że ta dość stara historia fabularna nawiązuje do współczesności, kiedy to kobiety dojrzałe, po przejściach, najczęściej zamożne, próbują ułożyć sobie życie osobiste i to one decydują, z kim i jak chcą spędzić resztę życia. Aż dziw, że dotąd feministki nie dostrzegły tego musicalu i nie wpisały go na swoje sztandary.

Reżyser Maria Sartova dokładnie tą drogą poprowadziła postać Dolly, a Grażyna Brodzińska wyposażyła ją w takie cechy charaktery, które budzą podziw. W kruchej delikatnej postaci tkwi niezależna i pewna siebie kobieta, która nie boi się nowych wyzwań. Chce kochać i być kochaną, a przy tym nie ma zamiaru stracić nic ze swojej niezależności. Kręci Horacym Vandergelderem, kupcem kolonialnym (Wiesław Paprzycki) tak, jak chce. Brodzińska buduje swoją postać głosem, środkami aktorskimi i ruchem. Jest przekonująca i wiarygodna. Potrafi zapanować nad sytuacją nawet wtedy, kiedy rozłączy się z mikroportem.

„Hello Dolly” w Teatrze Muzycznym w Poznaniu ma świetne tempo, o co zadbali i kierownik muzyczny Adam Banaszak, i Maria Sartova, i choreograf Jacek Badurek. Wszyscy śpiewają (nawet balet) i tańczą. A główna bohaterka ma znakomitych partnerów. Wiesław Paprzycki stworzył postać charakterystyczną kupca-sknerę, zabawni są subiekci Maciej Ogórkiewicz (Kornel Hackl) i Jan Galasiński (Barnaba Tucker)). Podobała mi się Anna Lasota, której ciemny sopran dodał postaci Ireny Molloy odrobinę tajemniczości.

Problemem Teatru Muzycznego w Poznaniu, który nie sprzyja musicalowi, jest ciasna scena. Yves Collet dokonał cudu. Wystarczyło mu kilkadziesiąt metrów bieżących rur miedzianych i trochę rekwizytów, by wyczarować przestrzenie, w którym można było rozegrać zwariowane historie Dolly. Minimalizm tej scenografii stanowi idealne tło dla kostiumów Barbary Ptak. Każdy z nich nie tylko typizuje postać, ale dodaje mu indywidualnego rysu charakterologicznego. Z jednej strony Barbara Ptak nie uwspółcześnia ich, ale dba, by nie wyglądały staroświecko, jak wyjęte z lamusa.
Jeśli można mówić o musicalowym rozmachu, to „Hello Dolly” w Poznaniu go ma. I będzie się podobać, bo pozwala na dwie godziny oderwać się od rzeczywistości i przenieść w krainę współczesnej bajki, chociaż czasami nie pozbawionej bardzo aktualnych odniesień.

Teatr Muzyczny: „Hello Dolly”
Kierownictwo muzyczne Adama Banaszak, reżyseria Maria Sartova, choreografia Jacek Badurek, scenografia Yves Collet, kostiumy Barbara Ptak, kierownictwo chóru Michał Łaszewicz, Poznań 23 stycznia 2015 r.

Wideo

Materiał oryginalny: Recenzja z musicalu "Hello Dolly" w Teatrze Muzycznym w Poznaniu - Głos Wielkopolski

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
czytelniczka
żeby nie był gołosłowna "Recenza", "który nie jest całkowicie oderwany od rzeczywistości Grażyna Brodzińska i artyści" ??, "ona kręcie światem", "Poznań 23 stycznia 2014"............
c
czytelniczka
Panie autorze... jeszcze nigdy nie czytałam Pana recenzji czy artykułu bez błędów...proszę sprawdzać przed publikacją swoje teksty dwa lub jak trzeba TRZY razy nim coś pójdzie do publikacji.....wstyd, że mamy takich dziennikarzy:(
Dodaj ogłoszenie