Recepta na cud: weź puszkę farby

Leszek Waligóra
Nie mieszkam tam. Nie mam żadnych interesów. Ale wracam z uporem maniaka, choć wcale mi nie po drodze. Nawet ja, bywalec incydentalny, czuję się tu u siebie. Nie wiem na czym to polega, ale zawsze stamtąd wychodzę uśmiechnięty. Ki czort?

Zobacz komentowany artykuł: Nie kampania za miliony, a mural namalowany przez szaleńców

Opowieść śródecka z trębaczem na dachu i kotem w tle - choć nikt tej nazwy nie używa, wystarczy „mural ze Śródki” - stała się właśnie piątym cudem Polski. Teraz każdy, kto próbuje pomalować wielką ścianę, chwali się, że ma być jak na Śródce. I choć, być może, powstają przy okazji dzieła większe - nic z powielenia fenomenu śródeckiego malunku nie wychodzi. Żeby podrobić Śródkę, nie wystarczy 100 litrów farby, rusztowanie i artysta. Żeby podrobić Śródkę, trzeba by wziąć jej historię, jej niespełna tysiąc mieszkańców z ich historiami i historiami ich rodzin, odciąć od świata dwupasmową trasą, zapomnieć na lata i zobaczyć co wyjdzie.

Śródka jest jak rezerwat ostatnich Indian, którzy adoptują z szeroko otwartymi ramionami białych ludzi, o ile tylko przybyszom chce się chcieć. Wokół jest ruch, za rzeką Stary Rynek zamienia w szambo, a na Śródce o 22. zamykają knajpy. I nie chcą otworzyć. Jeśli już, to wcześnie rano, częstując kawą każdego kto przyjdzie w szlafroku. Tu urodziny honorowego mera świętuje się spontanicznie, publicznie i bezinteresowanie. Bo i jaki interes w podlizywaniu się władzy, gdy ta stanowisk nie rozdaje, a stanowi jednoosobowy rząd dusz?

Mural stał się piątym cudem, ale kolejnym powinni zostać tutejsi ludzie. Mają pewną niesamowitą cechę, którą trudno znaleźć gdzie indziej. Wiem co mówię, bo trochę mnie już tym zarazili, choć potrzebne były hektolitry kawy... Jak wszyscy Polacy mają różne poglądy, niejednemu śródczaninowi (czy to z zamieszkania, czy z duszy) nawet słynny mural niezbyt się podoba, ale to nie jest powód, żeby hejtować, narzekać, protestować, czy sobie przeszkadzać. Oni tu mówią: fajnie, róbmy więcej. Śródka nie lubi marudzić. Ona chce się śmiać. I lubić. I robić. Taka mała, a taki cud.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Ta swoista forma "izolacjonizmu" pozwoliła przetrwać mentalności
którą Szan.Red. tak się zachwyca odnajdując pierwociny
tego co uchodzi za kwintesencję poznańskości.
Spoglądając na śródecki mural podświadomie wracamy
do lat pięknego, beztroskiego dzieciństwa
i pięknego, nierzeczywistego świata bajek.
Co daje tą krótką chwilę wytchnienia
od niestety ponurej rzeczywistości.
Dodaj ogłoszenie