Red Dragons Pniewy znowu zaskoczyły. Smoki oszukały przeznaczenie i wygrały Superpuchar Polski!

Dawid Dobrasz
Dawid Dobrasz
Red Dragons Pniewy w środę zdobył superpuchar Polski. To drugie trofeum w historii klubu.
Red Dragons Pniewy w środę zdobył superpuchar Polski. To drugie trofeum w historii klubu. Red Dragons Pniewy
Red Dragons Pniewy znowu to zrobili. Smoki zaskoczyły wszystkich, a przede wszystkim zdecydowanego faworyta Rekord Bielsko-Biała i po serii rzutów karnych 3:2 (1:1 w regulaminowym czasie i po dogrywce) superpuchar Polski jedzie do Wielkopolski. To drugie trofeum w tym sezonie i drugie w historii klubu!

Mecz superpucharu Polski w futsalu odbył się w hali w Nysie. Dlaczego tam? Organizatorzy uznali, że to miasto jest w połowie drogi między oba miastami. Samo starcie odbyło się później niż wstępnie planowano, bo zazwyczaj mecz o to trofeum rozgrywany jest na inagurację sezonu. Tym razem zaplanowano go po 2. kolejce Statscore Futsal Ekstraklasy. Dla Red Dragons Pniewy mecz o superpuchar Polski był też nagrodą za zdobycie w zeszłym sezonie Pucharu Polski. To było pierwsze trofeum w historii klubu, które dało przepustkę walki o kolejne.

Czytaj też: Red Dragons Pniewy powalczą o Superpuchar Polski z Rekordem Bielsko-Biała. Jakie mają szanse?

Do meczu ekipa Łukasza Frajtaga przystąpiła jeszcze bez zwycięstwa w lidze (porażka z Gredarem Brzeg 5:6 i remis z GI Malepszy Futsal Leszno 3:3) oraz osłabieni brakiem kontuzjowanego reprezentanta Polski - Patryka Hołego.

Czytaj też: Łukasz Frajtag: Z tego sezonu futsal ekstraklasy wycisnęliśmy absolutnego maksa – mówi trener Red Dragons Pniewy, zdobywcy Pucharu Polski

W pierwszej połowie obie drużyny nie forsowały tempa. Nie oglądaliśmy wielu sytuacji bramkowych, ale trzeba też dodać, że w obu bramkach stali reprezentacyjni golkiperzy - Łukasz Błaszczyk w barwach Red Dragons Pniewy i Bartłomiej Nawrat w Rekordzie Bielsko-Biała. Do przerwy wygrała opcja uważnej gry, choć Rekord miał przewagę w grze pozycyjnej i potwierdził to w 15. minucie, kiedy zdołał pokonać pniewską obronę. Błąd Gracjana Miałkasa wykorzystał Artur Popławski. Rekordziści mieli przed zmianą stron więcej z gry, ale zapewne spodziewali się wyższego prowadzenia na tym etapie spotkania.

Po straconej bramce nieco inaczej zaczęli grać zawodnicy Red Dragons Pniewy, którzy dużo żwawiej wyszli na drugie 20 minut, a trener Łukasz Frajtag mógł być zadowolony z poprawy gry swojego zespołu. Dodatkowo świetnie bronił Łukasz Błaszczyk. Już kilka pierwszych minut drugiej części było ciekawsze, niż cała pierwsza. Smoki próbowały atakować śmielej, ale w 29. minucie mogło być 2:0 dla Rekordu. Na szczęście dla pniewian tego dnia nie miał dobrze nastawionego celownika reprezentant Polski - Sebastian Leszczak. Kilka razy wcześniej przegrał pojedynek z Błaszczykiem, a w tej konkretnej akcji zatrzymał go słupek.

Smoki grały uważnie i doprowadziły do wyrównania w 33. minucie. Błąd przy wyprowadzeniu piłki popełnił Paweł Budniak, który wykorzystał Adrian Skrzypek. Red Dragons nie stwarzały zbyt wielu okazji do zdobycia bramki, ale ta jedna okazała się być tą kluczową. W postawie ekipy Frajtaga dominowała duża ofiarność i poświęcenie. Tym Smoki nadrabiały braki jakościowe na tle Rekordu, który u bukmacherów był absolutnym faworytem tego starcia.

W regulaminowym czasie gry wynik nie uległ już zmianie, co można uznać za spore zaskoczenie. W dogrywce Łukasz Frajtag zdecydował się grać z wycofanym bramkarzem, co już nie raz ogromnie pomogło ekipie Smoków. Celem takiego zagrania była też kradzież czasu, bo przy futsalówce w początkowej fazie dogrywki był Red Dragons, a nie Rekord.

Smokom udało się dotrzymać wynik 1:1, który oznaczał rzuty karne, co już można było uznać za duży sukces. Jako pierwsi strzelali pniewianie i nie pomylił się Mateusz Kostecki. Wyrównał reprezentacyjny strzelec rzutów karnych - Sebastian Leszczak. Na 2:1 trafił Piotr Błaszyk, a do remisu znowu doprowadził Pedro Pereira. Smoki znowu prowadziły po trzecim karnym Mykyty Storożuka. Ostatni w serii strzelali mistrzowie Polski. Do decydującego uderzenia podszedł Artur Popławski, ale trafił w Łukasza Błaszczyka, który potwierdził swój dobry mecz. W ten sposób drugie trofeum w historii trafiło do Pniew.

Rekord Bielsko-Biała - Red Dragons Pniewy 1:1 (1:1, 1:0), karne 2:3

Bramki: Popławski (15) - Skrzypek (33)

Legia zwolni Michniewicza?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie