Referendum 2015 już za nami. Zostanie unieważnione?

Norbert Kowalski
Referendum 2015 już za nami. Zostanie unieważnione?
Referendum 2015 już za nami. Zostanie unieważnione? Łukasz Gdak
Puste lokale wyborcze i mało wydanych kart do głosowania – tak wyglądało niedzielne ogólnopolskie referendum. I to nie tylko w Poznaniu, lecz w całej Wielkopolsce.

Przypomnijmy, że Polacy odpowiadali w nim na pytania czy chcieliby wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych, dalszego finansowania partii z budżetu państwa oraz rozstrzygania wątpliwości podatkowych na korzyść podatnika.

W naszym regionie podczas referendum nie doszło do żadnych ekscesów, a głosowanie przebiegło spokojnie._Nie odnotowano również zakłócenia ciszy wyborczej. Tak dobrze nie było jednak w pozostałych częściach kraju. PKW odnotowała bowiem kilkanaście incydentów, które jednak nie miały wpływu na przebieg głosowania.

Sprawdź: Wyniki referendum 2015. Frekwencja jednocyfrowa

– Od rana było może 50-60 osób. Frekwencja jest fatalna. Nie można jej nawet porównywać z wyborami parlamentarnymi czy prezydenckimi – opowiadali nam członkowie komisji wyborczej z lokalu przy ul. Fredry w Poznaniu.

W tamtejszym lokalu pojawiliśmy się przed godziną 15. Spędziliśmy w nim ponad pół godziny. W tym czasie przyszła zaledwie jedna osoba.

– Ludzie przychodzą falami. Albo w ogóle, albo po 2-3 osoby. Poza tym teraz nie kończy się żadna msza święta i do tego jeszcze jest pora obiadowa – żartowali członkowie komisji.

Jak wynika z relacji korespondentów „Głosu” frekwencja podczas niedzielnego referendum w całej Wielkopolsce, była bardzo niska. Potwierdzali to również członkowie komisji w innych lokalach.

– Niewiele ludzi w ogóle wiedziało o tym referendum – opowiadali nam członkowie komisji.

– Państwowa Komisja Wyborcza nie będzie miała wiele pracy przy liczeniu głosów – mówili wspólnym głosem członkowie wielu lokali wyborczych, które odwiedziliśmy.

Inni biorą „przykład” z Poznania
W Nowym Tomyślu oraz w Grodzisku Wielkopolskim do lokali wyborczych przychodzili zazwyczaj ludzie starsi. I to bardziej z poczucia obywatelskiego obowiązku niż z potrzeby walki o jednomandatowe okręgi wyborcze. Dlatego też zainteresowanie do południa było niewielkie i wynosiło zaledwie kilka procent uprawnionych do głosowania. Lokale świeciły pustkami, zaś członkowie komisji walczyli z nudą.

– O wiele lepiej, gdy są ludzie, jest co robić, a tak dłuży się każda minuta. Przy okazji wyborów ludzie napływali przed i po mszach świętych. Dziś tego nie ma - mówili.

Z kolei jedna z głosujących nowotomyślanek przyznawała, że jako jedyna z rodziny przyszła zagłosować.

– Mąż nie chciał w taką pogodę wychodzić z domu, podobnie jak dzieci. Przyszłam, ale sądząc po frekwencji wątpię, że referendum będzie ważne – opowiadała kobieta.

Sprawdź: Wyniki referendum 2015. Frekwencja jednocyfrowa

Bardzo niska frekwencja była również w Kaliszu, Krotoszynie oraz Gnieźnie.

– Na szczęście praca przebiegała spokojnie i bez zakłóceń – mówi Jacek Bogacz z Miejskiej Komisji Wyborczej w Gnieźnie.

Spokojnie przebiegało także referendum w Ostrowie Wielkopolskim i powiecie ostrowskim. Frekwencja, jak w innych miejscach, była bardzo niska. Na wsiach do godzin popołudniowych pojawiało się zaledwie… kilkanaście osób. W samym Ostrowie w poszczególnych lokalach było co najwyżej po kilkudziesięcioro chętnych do głosowania. Jeszcze gorzej sytuacja przedstawiała się w Pleszewie, gdzie w jednej z komisji do godziny 14 odnotowano 28 wyborców. Z kolei w drugiej było ich około 50.

Fatalnie przedstawiała się również frekwencja w Wolsztynie. W tamtejszym liceum ogólnokształcącym nasz fotoreporter przez prawie godzinę czekał na jakiegoś głosującego. Bezskutecznie... Nawet po zakończeniu mszy świętej, gdy główną ulicą przed lokalem wyborczym przejechał długi sznur aut, żadne z nich nie skręciło na parking do ,,ogólniaka”.

– Pracy nie ma za wiele – przyznawała Halina Nowicka, członkini jednej z obwodowych komisji wyborczych.

Lokale nowe i nietypowe
W nietypowym lokalu wyborczym mogli głosować mieszkańcy Wągrowca. Ten, który mieści się w Młodzieżowym Domu Kultury wyglądał bowiem jak… przedział wagonu.

– Lokal ma imitować wagon stanowiący scenerię słynnego filmu Jerzego Kawalerowicza „Pociąg”, który miał swoją premierę właśnie 6 września 1959 roku. To jeden z najlepszych polskich filmów, który został doceniony zarówno przez publiczność w Polsce, jak i za granicą – tłumaczy Włodzimierz Naumczyk, dyrektor MDK w Wągrowcu.

Ponadto podczas niedzielnego referendum wągrowczanie mogli również za darmo obejrzeć film „Pociąg”. Nawet taka okazja nie przyciągnęła jednak zbyt wiele osób do urn.

W nowym lokalu wyborczym mogli też oddawać głosy mieszkańcy Śremu. Specjalnie na referendum po raz pierwszy udostępniono bowiem salkę przy parafii p.w. bł. Michała Kozala. A najwięcej chętnych do głosowania było przed i po mszach świętych.

– To jest nasz obowiązek jako Polaków. Nieodpowiedzialnie byłoby nie przyjść na referendum – nie ma żadnych wątpliwości Klaudia Chuchracka, mieszkanka Śremu.

Ponadto do jednego z lokali wyborczych przyszli także żołnierze ze śremskiej jednostki. Mimo chwilowych skoków liczby głosujących, obwodowe komisje nie miały zbyt dużo pracy.

– Zawsze chodzę na wszystkie wybory. To jest mój przywilej i chyba też obowiązek każdego z nas – dodaje Małgorzata Kubiak.

Sprawdź: Wyniki referendum 2015. Frekwencja jednocyfrowa

A pytana przez nas czy wyrażana dzisiaj przez Polaków opinia na temat JOW-ów, finansowania partii i podatków będzie miała jakiekolwiek znaczenie dla rządzących, odpowiada krótko: – Zobaczymy.

Wszystko jednak wskazuje na to, że opinia Polaków będzie nieistotna, a referendum, które kosztowało nas 100 mln zł, zostanie uznane za nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji.
¬Państwowa Komisja Wyborcza ma ogłosić oficjalne wyniki referendum w poniedziałek.

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kjez
Do jakiego stopnia referendum było przygotowane pod zbliżające się wybory, najlepiej widać po reakcji PO. Już nazajutrz po odczytaniu frekwencji, jako sondażu popularności rządzących, znalazła pani premier pieniądze nie tylko na wsparcie rodzin z dziećmi i to dwa razy tyle, co chciał dawać PiS, ale nawet na podwyżki dla rencistów i emerytów. Cieszę się, bo dostałabym 200 zł. , ale boję się, że jest to tzw. czcze gadanie, bo przecież przed chwilą wyśmiewało PO pomysły PiSu, udowadniając, że składa obietnice, na których realizację nie ma pieniędzy w budżecie. Teraz są? A nawet dużo więcej? To w końcu jak z tym budżetem, rządzący też nie wiedzą? Czy chęć dalszego rozgrabiania naszego dobra jest tak duża, że gotowi są się poświęcić i trochę sobie uszczknąć na rzecz najbiedniejszych, byle tylko zostać przy korycie!
a
andrzej
Andrzej D. bodajże pierwszy poparł (no może nie całkiem zdecydowanie) ideę JOW-ów, a Bronisław K. chcąc go przelicytować zapowiedział rozpisanie referendum.

1. JOW-y od początku są poronionym pomysłem - zwłaszcza przy tak świadomym i zaangażowanym w sprawy społeczne i polityczne, społeczeństwie jak społeczeństwo polskie.
2. Referendum nigdy nie było i nie będzie dobrym sposobem wyboru najlepszych rozwiązań, a w szczególności zarządzane ad hoc. Bez refleksji, bez debaty, bez informacji itd. można byłoby pytać w referendum czy "Gawrona" pomalować na szaro czy na niebiesko, czy na jakie stoły może wskakiwać prezydent.
k
kinia
Teraz niech rządzący peowcy i P. Komorowski oddadzą kase bo pieniadze poszły w błoto. Można było zrobić to referendum wraz z jesiennymi wyborami, ale Polska jest tak bogata, że można kasą szajstać na prawo i lewo.
s
szypa
Chyba autor artykułu miał na myśli "nierozstrzygające" ze względu na niską frekwencje bo nikt go "nieunieważnił". Znowu grafoman pisze artykuły.
H
Hyde Park
wyrzuciła w błoto 100 mln! To niech odda ze swoich.
d
do budy ruskiej.
Tam nie będzie szkodził więcej.
d
d
PO.ebana władza:)
g
gościu
LOL, no masz w UK JOW-y i skutek jest właśnie taki, że "elyty" są tam jeszcze bardziej przyspawane do stołków jak u nas, przykładem są ostatnie wybiory gdzie ukip miał chyba z 11 procent głosów, a dostał dzięki jowom aż 1 mandat...
...
Polacy jak najbardziej dorośli do demokracji, bo w demokracji naród wybiera swoich przedstawicieli, których zadaniem jest rządzić!
Odpowiadanie na durne pytania, z których część się zdezaktualizowała, nie jest żadnym przejawem demokracji!
P
Pelagia
Komorowski do prokuratora za świadome narażenie Skarbu Państwa na stratę 100 mln zł. To jego buta sprawiła, że będąc zagrożony przegraniem wyborów zarządził referendum w sprawach, w których nie zebrał ani jednego POdpisu. Myślał, że jak trąci o JOW-y, to zdobędzie głosy Kukizowców. Z bulem, ale odszedł w niepamięć. Kto napisze teraz doniesienie na niego do prokuratury?? No, kto?
g
gość
Gdyby pytania były istotne i istniałby choć cień szansy na realizację - byłaby frekwencja.
wiek emerytalny, wysokość zasiłków na nielegalnych uchodźców, uproszczenie zapisów ustawy podatkowej..itd.

Organizacja dzisiejszego referendum to była farsa z demokracji.
A TERAZ KOMOROWSKI -ODDAJ NASZE STO MILIONÓW!
p
pytania były istotne
Kolejny dowód na to, że Polacy nie dorośli do demokracji.Pytania były bardzo istotne. Szczególnie pytanie o JOW-y, które , gdyby je wprowadzono w Polsce,
stanowiłyby radykalne zagrożenie dla obecnych "elyt", którym tyłki przyrosły do stołków. JOW-y obowiązują w zaawansowanych demokracjach i się sprawdziły, są
w USA, UK, Kanadzie , Australii, NZ i innych krajach.Najlepszy w okręgu wygrywa, nie ma list partyjnych układanych przez różnych rabinów i cadyków.
Niestety, po raz kolejny, Polacy dowiedli, że nie dorośli do demokracji, nie potrafią z niej korzystać, ulegają namowom różnych gamoni.
Dodaj ogłoszenie