Rekreacja: Finał akcji "Uzależnia mnie tylko sport"

Radosław Patroniak
Tak wyglądała rywalizacja w jednym z biegów podczas swarzędzkiego etapu kampanii "Uzależnia mnie tylko sport"
Tak wyglądała rywalizacja w jednym z biegów podczas swarzędzkiego etapu kampanii "Uzależnia mnie tylko sport" Fot. Archiwum Uzależnia mnie tylko sport
W miniony weekend akcja „Uzależnia mnie tylko sport” gościła w Swarzędzu, w sobotę przeniesie się do Iwna i będzie to jej finałowa odsłona.

Prawie 300 zawodników, 180 widzów i niezliczone atrakcje - tak było w miniony weekend w Swarzędzu. Trzecia edycja kampanii „Uzależnia mnie tylko sport”, organizowanej przez Urząd Marszałkowski i gospodarzy poszczególnych etapów, w sobotę dotrze do Iwna.

– Impreza będzie połączona z puszczaniem wianków. Rozpocznie się rozgrzewką, po której co 15-20 min będą rozgrywane biegi w czterech kategoriach wiekowych na dystansach od 50 do 400 m. Między nimi z kolei odbędą się konkursy o tematyce prozdrowotnej – zapowiedziała Małgorzata Kemnitz z Urzędu Miejskiego w Kostrzynie.

Spodziewa się ona przynajmniej 300 uczestników i twierdzi, że zainteresowanie akcją rośnie, choć większą popularnością cieszy się ona zawsze wiosną.

– Jesienią frekwencja była nieco gorsza, ale to zrozumiałe, bo aura była mniej sprzyjająca. Teraz spodziewamy się dużego zainteresowania, tym bardziej, że finał przeciągnie się aż do północy. Po wręczeniu nagród przy stadninie koni w Iwnie rozpoczną się „Wianki” z konkursem piłkarzyków i trzema koncertami, w tym występem Pauli i DJ-a Adamusa – dodała Kemnitz.

Kampania prozdrowotna, znana już w całej Wielkopolsce, ma też swoich ambasadorów. Jednym z nich jest Ryszard Rogala, paraolimpijczyk z Międzychodu. Jak zaczęła się jego historia ze sportem? Był to moment, kiedy dla wielu kończy się świat, czyli po wypadku, który przykuł go do wózka.

– Wypadek miałem w 1995 roku, pierwszy rok na wózku był najtrudniejszy, spędziłem go w domu. Pomocną dłoń wyciągnął do mnie Maciej Pilarski, który zaproponował wspólne treningi na siłowni. Zawodowy sport rozpoczyna się od obozu w Wiśle. Jako powołany do kadry w pchnięciu kulą i rzucie dyskiem przebywałem na zgrupowaniu lekkoatletycznym, ale ukradkiem trenowałem „wyciskanie”. Zostałem jednak na tym przyłapany i po sprawdzeniu moich możliwości przeniesiony do kadry ciężarowców – wspominał Rogala.

Jego przygoda z ciężarami (bakcyla związanego ze sztangą połknął też jego brat) trwa do dziś. A owocem tych treningów jest worek medali z wielu światowych imprez.

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? [email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie