1/9 Zamknij

Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze Następne

Każdy żyjący w mieście właściciel psa na pewno nie raz borykał się z awaryjnym wyciąganiem z pyska kawałka kości czy zgniłego ochłapu mięsa. Wystarczy kilka spacerów choćby po centrum Katowic, by natknąć się na niebywałe skarby: resztki warzyw, zgniły makaron czy nawet kilogram kości wołowych. Skąd ta plaga wyrzucania jedzenia na ulicę? Czy taki sposób "niemarnowania żywności" służy czemuś więcej niż błędnie pojmowanemu "czystemu sumieniu"? Wróć do artykułu

Najnowsze wiadomości

reklama

Polecamy