Ziemię będzie mógł kupić rolnik, który od 5 lat mieszka w gminie. Inwestorzy odejdą z kwitkiem. To absurd, który ograniczy prawo własności! - alarmują oponenci. - Wartość ziemi rolnej spadnie. Nowelizacja ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego uchwalona przez PiS budzi wielkie kontrowersje. Znacznie ogranicza bowiem możliwość kupna i sprzedaży ziemi. W praktyce właścicielem może zostać teraz wyłącznie rolnik, który przynajmniej pięć lat prowadził gospodarstwo w danej gminie. Wyjątek zrobiono tylko dla kościołów i związków wyznaniowych.

Ziemia tylko dla rolników

Nowymi przepisami, które wkrótce wejdą w życie, oburzony jest m.in. Andrzej Rusnak, sadownik z  Czerńca, w gminie Łącko na Małopolsce. Podobnie jak wielu rolników uważa, że ustawa godzi w prawo do swobodnego dysponowania własnością. 

- Rozumiem intencję ochrony polskiej ziemi przed obcym kapitałem, ale ta ustawa może szkodzić rolnikom, bo odbiera im decyzyjność - przekonuje Rusnak. - Dlaczego rząd mówi mi, komu mogę, a komu nie mogę sprzedać swoją ziemię? To absurd!

Obawia się, że ograniczenie osób uprawnionych do kupna ziemi odbije się na jej wartości. Ceny nieruchomości rolnych, jak prognozują eksperci, znacznie spadną.

- To bardzo niedobra wiadomość, bo ziemia jest także zabezpieczeniem dla wielu rolników, a w sytuacjach nagłych nie będa mogli sprzedać gruntów - zauważa sadownik. 

Nawet jeśli chętni się znajdą, to pierwszeństwo zakupu ma sąsiad, a nie ten, kto zaoferuje najwyższą cenę. W innym wypadku zgodę na sprzedaż musi wydać Agencja Nieruchomości Rolnych. Możliwość zakupu nieruchomości rolnych stracą inwestorzy. To oznacza, że ceny działek komercyjnych pójdą mocno w  górę.  Według nowych zapisów rolnictwo stanie się zawodem dziedziczonym. - Ustawa zamknie zawód rolnika dla ludzi z zewnątrz. Może to stworzyć swego rodzaju korporację dla osób, które chcą prowadzić działalność rolniczą - prognozuje Barbara Kartwa-Woźniak, ekspertka z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w Warszawie.

Koniec z oszustami

- Zasadniczym celem ustawy jest wzmocnienie ochrony ziemi rolniczej w Polsce przed  spekulacyjnym nabywaniem przez osoby, które nie gwarantują wykorzystania jej zgodnie z interesem społecznym - wyjaśniała posłanka Anna Paluch z PIS podczas konferencji w Nowym Sączu. - Dzięki temu ziemia została wreszcie obroniona przed obcym wykupem.

Zmiany w prawie chwali Wojciech Włodarczyk, rolnik z  Męciny (gm. Limanowa), przewodniczący Małopolskiej Rady Wojewódzkiej NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”. 

- Ustawa przegłosowana przez PiS wreszcie zabezpiecza handel polską ziemią. Nie uderza w prawo własności, jak podnoszą niektórzy, a chroni nasze interesy - twierdzi Włodarczyk. - Zamiast deweloperów ziemię będą kupować prawdziwi rolnicy, którzy włożą w nią serce i zajmą się produkcją rolną.  

Przypomina, że do tej pory wieluinwestorów kupowało  grunty za bezcen, aby przekształcić je w działki budowlane i sprzedać z zsykiem. 

- Kliki biznesmenów podstawiały pozorantów, pod którymi kryli się często przedstawiciele innych krajów, którzy wykupywali polskie grunty - wtóruje Stanisław Kogut, senator PIS.

Innego zdania jest Aleksander Pociej z parlamentarnej komisji ustawodawczej.

- To komunistyczna ustawa ograniczająca prawo własności i wykluczająca z handlu ziemią 33 miliony Polaków - kontruje.

Nowelizacja ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego wpłynęła już do Senatu. Głosowanie, które w praktyce jest formalnością, zostało przesunięte na 14 kwietnia. Opozycja przestrzega PiS przed sankcjami Komisji Europejskiej. Zdaniem wielu prawników, ustawa może godzić w ustalenia traktatu akcesyjnego, a jej wejście w życie może się skończyć obcięciem dotacji. - Grożą nam milionowe kary - ostrzegają eksperci na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”.